Ja tylko na sekundkę… Jak zachowujemy się w kolejce u weterynarza?


W gabinecie, w którym pracuję, zdarzają się sytuacje, gdy na dyżurze jest tylko jeden lekarz. Czasem wtedy gromadzi się kolejka. Co robią wtedy ludzie - opiekunowie zwierząt?

Właściciele i ich zwierzęta zmuszeni są poczekać na swoją kolej. Co w sytuacji, kiedy klient przychodzi zakupić jedynie tabletkę albo karmę? Dla mnie nie ma problemu, jeśli wejdzie pomiędzy pacjentami po szybki zakup. Warunkiem jest jedynie dogadanie się z oczekującymi, że nie mają nic przeciwko temu.

Od czasu do czasu pojawiają się klienci, którzy chcąc skrócić swój pobyt w przychodni, korzystają z uprzejmości innych osób w kolejce. Wchodzą do gabinetu po jedną rzecz, szybciutko uiszczają opłatę i z uśmiechem do uczynnych oczekujących uciekają, nie robiąc tłoku.

Jak zachowujemy się w kolejce u weterynarza?

Zdarzają się jednak inni klienci. Tacy, którzy nagle – po wejściu po tabletkę na robaki, co powinno trwać najwyżej kilkadziesiąt sekund – przypominają sobie mnóstwo pytań! A przecież weszli pomiędzy czekającymi, niczego nieświadomymi osobami.

– To ja poproszę tabletkę na robaki.
– Ile waży pies?
– No nie wiem… Może ma pani w karcie?
– Niestety, była pani ostatnio z psem rok temu, od tej pory dużo mogło się zmienić.
– No to sama nie wiem, może z 10 kg.
– Dobrze, w takim razie proszę podać psu tę tabletkę.
– Ale wie pani co? Ja mam jeszcze 3 psy na podwórku. Je też mam odrobaczyć?
– Zasada jest taka, że jak mamy więcej niż jedno zwierzę, to odrobaczamy wszystkie naraz.
– No dobrze, to one ważą… No nie wiem…
(…)
– A, i wie pani doktor, jeden z nich strasznie kaszle.
– Jeśli kaszle, to trzeba go zbadać, nie da się nic na odległość pomóc.
– Ale były robione badania krwi ostatnio. Może pani sprawdzić? I mi powiedzieć co tam wyszło?

Taka rozmowa często trwa w nieskończoność. Danej osobie, która została uprzejmie wpuszczona do gabinetu, przypomina się mnóstwo spraw. Z jednej strony to rozumiem, należy wykorzystać okazję. Z drugiej jednak… Czy nie byłoby uczciwiej poczekać na swoją kolejkę i wtedy wypytać lekarza o wszystko?

Wyrzuty sumienia

W sytuacji opisanej powyżej to ja, jako ta osoba, która odpowiada na wszystkie zagadnienia i zgodziła się przyjąć kogoś poza kolejnością, czuję wyrzuty sumienia w stosunku do klientów i pacjentów w poczekalni.

W czasach, gdy wszyscy są zabiegani, zawsze jest za mało czasu na wszystko, przestajemy też szanować czas innych. Rozumiem, że „czas to pieniądz”, ale w moim odczuciu nie jest to w porządku. Później dochodzi do sytuacji, gdy ktoś faktycznie potrzebuje szybkiej pomocy, a osoby w kolejne zrażone innymi „wykorzystywaczami” nie chcą nikogo przepuścić. Komu z nas nie przytrafiła się taka sytuacja?

Szanujmy siebie nawzajem i myślmy też o innych. A nie tylko o sobie!