Bożyszcze tłumów - Psy.pl - mamy nosa!

Bożyszcze tłumów

Organizatorzy piątych finałów Dog Chow Disc Cup 2010 na warszawskim Polu Mokotowskim, które odbyły się w miniony weekend, mieli podwójne szczęście: psom, ich właścicielom i widzom zaświeciło słońce, a wcześniejsze ulewy spowodowały, że finały odbyły się na pięknej polance za pubem Lolek (teren, na którym organizowano poprzednio zawody zamienił się w jeziorko, po którym pływały kaczki).

Na Polu Mokotowskim już od sobotniego poranka słychać było poszczekiwanie psów. To niby nic nowego, bo każdego dnia spacerują po nim warszawiacy ze swymi pupilami, ale tym razem zjechały tam także dziesiątki psów sportowców. To zwycięzcy kwalifikacji DCDC, którzy walczyli o trofea w kategoriach super open i super pro toss & fetch.

Walka o puchar super open w niedzielę rozegrała się między Martą i Jadźką, Lucką i Dixie, Karoliną i Javą (Karolina zdobyła z Negrą w 2007 r. puchar DCDC z marszu – był to ich drugi występ w życiu) oraz Wiesławem i Lexusem. – Wiesław to bożyszcze tłumów i w pełni na to miano zasługuje – gdy organizator zawodów Dariusz Radomski zapowiadał w ten sposób jego występ w TOP 10, nie wiedział jeszcze, że para Wiesław i Lexus skutecznie zaatakuje z drugiej pozycji i zdobędzie puchar DCDC (119,25 punktów). – Reakcja publiczności zawsze sprawia mi przyjemność i powoduje, że lepiej rzuca się frisbee, choćbym przed występem był nie wiem jak zdenerwowany. W tym sezonie zaprezentowaliśmy z Lexusem kilka nowości: odbicie od moich stóp, wolt od pleców i stójkę na plecach – mówi Wiesław Krasowski.  – Ogromnie mnie cieszy, że po ubiegłorocznym trumfie Czecha, w tym roku całe podium należy do Polaków – podsumowuje Radomski.

W super pro toss & fetch triumfowali Michał i Niko (border collie) z wynikiem 45 punktów. – Niko ma trzy i pół roku i tak naprawdę największą frajdę sprawia mu pasienie owiec – mówi Michał, który jest też właścicielem 11-letniego border collie o imieniu Humor, który lubi towarzyszyć swemu panu w przejażdżkach rowerowych. – Michał i Nico są mistrzami w zaganianiu owiec, co przeczy dość powszechnemu przekonaniu, że z jednym psem nie można uprawiać kilku rodzajów sportów – stwierdza Radomski.
W minioną sobotę i niedzielę publiczność poruszył występ poruszającej się na wózku inwalidzkim Justyny Kułakowskiej oraz owczarka belgijskiego Vetki. A wszystko dzięki programowi „DOGonić marzenia” realizowanemu przez Fundację Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Przyjaciel i firmę Nestle Purina Pet Care. – Trenuję od kwietnia z pożyczonym psem – mówi Justyna Kułakowska. – W przyszłości zamierzam adoptować kundelka, z którym będę ćwiczyć. Mój trener jest zdania, że właśnie mieszańce są najbardziej predysponowane do uprawiania tego sportu. 
– Cieszy mnie, że zawody oglądała nieprawdopodobna liczba ludzi, porównywalna chyba tylko z tą, która mieliśmy podczas kwalifikacji w Poznaniu. Zdecydowało chyba miejsce – wzniesienie nad nim pozwalało swobodnie oglądać występy – mówi Dariusz Radomski.

Zadbano też o dodatkowe atrakcje time trial i dog dartbee. Pierwszą zaimportowaliśmy z Czech – polega na tym, że pies aportuje dwukrotnie dysk na czas zza linii 20 jardów. Tu nie do pobicia okazała się czeska para Lucka i Rajo przed Maćkiem i Frisbee.
Podczas zawodów w ramach programu „Dogadaj się ze swoim psem” porad udzielali specjaliści: żywieniowiec dr n. wet. Sybilla Berwid-Wójtowicz oraz behawiorysta Andrzej Kłosiński.
Sezon frisbee nie skończył się wraz z finałami DCDC – spełniło się marzenie Dariusza Radomskiego o uczestnictwie Polaków w Incredible Dog Challenge. To relacjonowane przez Eurosport mistrzostwa sportowe, w których biorą udział niesamowite psy. Kwalifikacje do nich rozgrywane są na terenie Stanów Zjednoczonych, ale istnieje pula miejsc uznaniowych, które w tym roku po raz pierwszy przyznano Kanadzie, Japonii i… Polsce. I co się okazało? Zakwalifikowały się same dziewczyny, a ich zwierzaki to suczki! – Paula i Wena prezentują niesłychanie innowacyjny freestyle, suczka Jadźka ma w sobie tyle dynamitu, że występująca z nią Marta musiała wyeliminować z programu wiele odbić i trików, które przerażałyby publiczność, bardzo mi się podoba sportowe podejście Karoliny i Javy – musimy tylko dorobić niezbędny w Stanach Zjednoczonych uśmiech, Karolina śmieje się bowiem od ucha do ucha cały czas… ale nie podczas występu – mówi Dariusz Radomski. (MC)   

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *