Buba z pseudohodowli uratowana. Teraz potrzebuje waszej pomocy!

"Zaniedbana, okaleczona, obolała, poraniona i zdominowana przez lęk przed światem i ludźmi" - Buba z pseudohodowli żyła w ciemnej komórce tylko po to, żeby raz za razem wydawać na świat szczenięta.

Problem pseudohodowli wciąż jest ogromny, i to nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Tak naprawdę zwierzęta pełnią tam wyłącznie jedną rolę – są towarem, na którym można zarobić i to całkiem sporo. A wszystko dlatego, że ludzie wciąż kupują psy czy koty z takich rozmnażalni. Taką „maszynką do zarabiania pieniędzy” była Buba z pseudohodowli. Nie jest tajemnicą, że moda na rasy zmienia się co jakiś czas. Przez kilka lat panuje trend na pomeraniany, w innym sezonie jest boom na buldożki, a w jeszcze kolejnym na inną rasę. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby ludzie nabywali psy – nawet i modnych aktualnie ras – ze sprawdzonych hodowli. Gdyby nie szukali szczeniaków w atrakcyjnej ofercie, za jak najmniejsze pieniądze. I gdyby zdawali sobie sprawę z tego, że rodowód nie jest jedynie wymysłem hodowców sprzedających droższe psy.

Za tańszym psem kryje się coś znacznie więcej, niż nam się wydaje. Coś, co nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka. Pseudohodowcy bezmyślnie rozmnażają psy czy koty, nie biorąc w ogóle pod uwagę zdrowia zwierząt. Nierzadko trzymane są one piwnicach i komórkach, w niehumanitarnych warunkach. Często też bez dostępu do wody czy żywności. Wielu pseudohodowców nie interesuje się losem szczeniaka i to, w jakie ręce trafi – liczy się przede wszystkim zysk ze sprzedaży. A za tym wszystkim kryje się niewyobrażalne cierpienie zwierząt. Aby biznes się opłacał, suka musi rodzić dużo i często.

Buba z pseudohodowli, czyli miot za miotem

Buba to jedna z wielu takich suczek, której jedynym celem istnienia było rodzenie maluchów na sprzedaż. Zamknięta w ciemnej komórce, trzymana z dala od człowieka i regularnie faszerowana hormonami, mającymi wywołać kolejną cieczkę – taki właśnie był los 3-4 letniego buldoga angielskiego. Na szczęście to już za nią. W momencie, gdy suczka została znaleziona, była „zaniedbana, okaleczona, obolała, poraniona i zdominowana przez lęk przed światem i ludźmi”. Czy właśnie tak powinien wyglądać los psa? Zdecydowanie nie!

Na facebookowym fanpage’u „Ratujemy kundelki” możemy przeczytać, że po wstępnych badaniach Buba z pseudohodowli – mimo młodego wieku – jest naprawdę zaniedbana (pisownia oryginalna).

1. Buba ma sutki wyciągnięte prawie do ziemi od ciągłego karmienia maluchów. Sutki bolą, są poodparzane, a sunia czasem się o nie potyka i dodatkowo rani. 2. Skóra Buby jest w bardzo złym stanie. Tłusta, śmierdząca, z sączącymi się ranami. Stwierdzono zapalenie bakteryjne oraz drożdżaki. Wszystko to na podłożu hormonalnym i alergicznym. 3. Część zębów Buby jest starta i kończy się w linii dziąseł. 4. Za Bubą wiele cesarskich cięć, brzuszek nosi ślady wielu szwów. 5. Srom jest powiększony, a skóra na nim zmieniona chorobowo od hormonów – wpis na Facebooku „Ratujemy kundelki”.

Przez 3-4 lata suczka nie zaznała miłości, opieki, spacerów i prawdziwego zainteresowania ze strony ludzi. A mimo to próbuje się przełamać. Chce dać szansę człowiekowi, zaufać mu i wierzyć, że więcej nie zostanie już przez niego skrzywdzona.

Pomoc mile widziana

Buba z pseudohodowli potrzebuje pomocy, dlatego „Ratujemy Kundelki” – oddział fundacji „Bezdomniaki” – zwraca się z prośbą do ludzi o dobrych sercach o wsparcie finansowe dla suczki. Pomoc ludzi jest niezbędna, by Buba mogła poznać lepszą, szczęśliwszą stronę życia – bez bólu i strachu. Suczka wymaga teraz szeregu badań i leczenia:

Badania Buby: badania krwi; USG jamy brzusznej, echo serca i konsultacja kardiologiczna; konsultacja dermatologa; badania zeskrobiny; konsultacja stomatologa, konsultacja ortopedy. – hospitalizację i leczenie (przed Bubą co najmniej kilka tygodni w klinice) – operacje: sterylizacja oraz mastektomia obydwu list mlecznych – czytamy we wpisie na fanpage’u „Ratujemy kundelki” (pisownia oryginalna).

Jeśli ktoś chciałby pomóc Bubie finansowo lub zakupić dla niej karmę, po więcej szczegółów zapraszamy TUTAJ.

A Bubie życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i nowego, kochającego domu!

Źródło: Facebook/Ratujemy kundelki

Autor: Magdalena Olesińska