Budujmy modę na szczęśliwe psy - Psy.pl - mamy nosa!

Budujmy modę na szczęśliwe psy

Małgorzata i Jacek Rozenkowie mówią, że nie ma dużej różnicy, czy się ma 4 psy, czy... 11! Hodują tylko mopsy, reszta ich stada to krótkowłose, małe i średnie psy kilku ras

Stanley Coren powiedział w wywiadzie dla naszego pisma, że żałuje, iż nie może żyć tak długo, żeby zdążyć pomieszkać z psami wszystkich ras, z którymi by chciał…
Małgorzata Rozenek: My też! Zwłaszcza jeśli chodzi o psy dużych ras.

Zamiast wybrać parę psów dużych, wybrali Państwo wariant: kilkanaście mniejszych?
MR Właściwie tak…

A zaczęło się od…?
MR …jamnika.Teraz Maja ma 9 lat i jest szefową stada. Później był mops. A nasze wspólne psy zaczęły się 4 lata temu.

Skąd pomysł na takie stado? Nie mogli Państwo mieć psów w dzieciństwie?
MR O, nie! Ja zawsze miałam jamniki, a Jacek bardzo kocha psy…
Jacek Rozenek: …tylko zanim się poznaliśmy, nie miałem warunków dla psa, bo nie skazałbym go na samotność całymi dniami.

Jak się zmienia sytuacja w domu, gdy psów przybywa?

MR Powyżej trzech nie ma już znaczenia, czy jest ich 10 czy 15.

Może to jeszcze mieć znaczenie, gdy się je na przykład pakuje do samochodu…
MR W naszym się mieszczą wszystkie – gdy rozłożymy siedzenia… Samochód kupowaliśmy z myślą o psach. U nas zresztą wszystko jest zorganizowane z myślą o nich.

Co trzeba było zmodernizować w domu? Obecny remont też jest dostosowany do psich potrzeb?
MR Tylko i wyłącznie! Mają już komfortowe kojce, komfortowy pokój, specjalne wejście przez drzwi…

To są wszystko młode psy, oprócz jamniczki?
MR Nie. Borys to 3-letni buldog angielski, basetki: 3-letnia Berta ze schroniska i roczna Duśka, amstafy: 3-letni Igor i 2-letni Leon, mopsice: 2-letnia Tosia, 5-letnia Szumka i 3-letnia Cypitryna, roczny chihuahua Zygmunt i kilkutygodniowy mopsik Bogdan.

Można takiej gromadzie zapewnić odpowiednią dawkę serca i pieszczot?
JR Na pewno te 11 jest już blisko takiej granicy, kiedy jeszcze można im poświęcić odpowiednio dużo czasu. Zwłaszcza że przecież każdy z nich ma inne potrzeby, jeden musi wskoczyć na kolana, inny chce się przytulić…

Szkolili je Państwo sami?
JR Tak, ale korzystaliśmy z porad specjalistów, przeczytaliśmy mnóstwo książek, prenumerujemy „Mojego Psa”. Nie pozwalamy na zachowanie dominacyjne, choć są takie dyspensy, że na zawołanie wszystkie przychodzą np. do sypialni – gdzie normalnie mają wstęp tylko jamniczka i chihuahua – i na komendę muszą wyjść. One doskonale wiedzą, co im wolno, a czego nie. Nastaje taki moment, że mają wrócić do siebie – na dwie komendy – i spokojnie udają się na swoje miejsca.

Wszystkie psy mają Państwo od szczeniaka?
JR Większość.

Były jakieś problemy ze wzajemną akceptacją?
JR One są tak chowane i mają tak przyjazne charaktery, że nie ma takich problemów. Zresztą zaraz to państwo zobaczą, gdy je wszystkie wypuścimy… Do człowieka podchodzą z ogromną ufnością, chcą się bawić i zaprzyjaźniać. Do innych zwierząt – podobnie. Nawet nasze przecież do lubiących inne psy – żyją zgodnie z całym stadem.

Wszystkie Państwa psy są sterylizowane i kastrowane?
MR Wszystkie, które nie są hodowlane. A hodowlane są tylko mopsy. Jesteśmy absolutnymi zwolennikami sterylizacji i kastracji. Uważam za niedopuszczalne mieć psa niehodowlanego niekastrowanego czy niesterylizowanego.

JR Ludzie często mają niesterylizowane suki i potem pojawiają się niechciane mioty. Wiemy, jak one kończą… Psów mogłoby być w Polsce nawet 10 milionów – gdyby wszystkie miały domy. Ale prawda jest bardzo brutalna: ludzie rozmnażają je nieodpowiedzialnie, najczęściej przez przypadek, albo chcą mieć pamiątkę po swojej ukochanej suczce…

MR I nie myślą o tym, że tych szczeniąt może się urodzić 8.

JR Potem się je gdzieś oddaje, w niepewne ręce. Jak ktoś ma szczęście i wielu znajomych, to w najlepszym razie połowa miotu może liczyć na kochające domy. Druga połowa to te nieszczęsne psy przywiązywane potem w lesie i trafiające do schronisk.

MR No właśnie, mamy przecież tyle psów w schroniskach. Jeśli ktoś chce psa nierodowodowego, powinien go wziąć właśnie stamtąd – jak my naszą Bertę.

JR Nie mamy nic przeciwko psom nierasowym! Ale tylko kupując psa rasowego, można dopasować jego warunki fizyczne i charakter do swoich warunków mieszkaniowych i trybu życia. Często ludzie biorą psy, a potem okazuje się, że one w ogóle nie spełniają ich oczekiwań. Tymczasem odpowiedzialny hodowca uprzedza – jeśli sprzedaje np. teriera – że to jest pies ruchliwy, aktywny, potrzebujący długich spacerów. Wtedy ktoś, kto nie jest na to przygotowany, ma szansę zrezygnować i poszukać odpowiedniej dla siebie rasy. A w wypadku psa nierasowego nigdy nie wiadomo do końca, co nas czeka. I czasem się to, niestety, kończy tragicznie.

A co sądzą Państwo o innej formie walki z bezdomnością – chipowaniu?
JR Chipowanie jest bardzo dobre, o ile społeczeństwo jest wyedukowane. O ile psy giną, ale ludzie chcą ich szukać. Ale obawiam się, że w Polsce psy nie giną, tylko są wyrzucane, że na sto psów w schroniskach jest jeden taki, który zginął.

W takim razie jesteśmy bezradni?
JR Uważam, że może tu pomóc ostracyzm towarzyski. Jeśli nasi znajomi mają psa i ten pies zginie, to robimy wszystko, żeby go znaleźć. Podpowiadamy im, gdzie szukać, gdzie można dać ogłoszenie. A jeśli komuś ciągle giną psy lub są źle traktowane, to należy przeciwdziałać, włącznie z zerwaniem kontaktów towarzyskich. Drugie rozwiązanie to promowanie psów rasowych i dobrych hodowli, świadome kreowanie takich ras i w takim kierunku, żeby mogły współistnieć z ludźmi. Trzeba ludziom tłumaczyć i namawiać ich, żeby nie kupowali psów na giełdach, bo tam są zwierzęta niewiadomego pochodzenia, również z kradzieży.

Dlaczego nie możemy sobie w Polsce poradzić z wieloma problemami, które na Zachodzie dawno rozwiązano?
MR Bo u nas się nie traktuje psów poważnie. Można psa kupić, można wyrzucić… Kupowanie zwierząt w dobrych hodowlach ludzie odbierają jako snobizm. Tymczasem za granicą to jest naturalne: tak jak nie posyła się dziecka do złego przedszkola, tak samo nie kupuje się psa w złej hodowli.

Wszystkie Państwa psy pochodzą z dobrych hodowli?
MR My kupujemy tylko w dobrych hodowlach.

Pytam, bo przecież różnie się może zdarzyć, można zostać źle poinformowanym…
MR Nie jest trudno zebrać informacje o dobrych hodowlach, jeśli człowiek się tym trochę zainteresuje. Wystarczy pójść na wystawę, porozmawiać ze specjalistami, obejrzeć strony internetowe hodowli…

JR Nie dla każdego jest to takie proste. Dlatego tak ważne jest uświadamianie ludziom, jak ważna jest np.
socjalizacja psa – wtedy będą mieli szansę zrozumieć problem. Bo w tej chwili ludzie rozumują tak: po co mam kupować psa z renomowanej hodowli, skoro mogę go kupić na bazarze za 60 złotych? Płytę piracką sobie kupię – i psa. A to jest pułapka, zwłaszcza w wypadku psów ras bojowych.

MR Dlatego największa odpowiedzialność spoczywa na hodowcach. Przypuszczam, że gdybym hodowała amstafy, trudno byłoby mi znaleźć odpowiedzialnych chętnych na szczenięta. A niestety, niektórzy hodowcy, gdy zobaczą te 1500 złotych na stole, sprzedadzą szczenię jakiemuś łysemu karkowi.

JR Należy propagować wystawy, bo tam ludzie mogą obserwować, jakie psy im się podobają, rozmawiać z hodowcami o predyspozycjach i potrzebach tych ras. Jest wtedy szansa, żeby się przekonać, czy wymarzony pies przystaje do moich warunków i potrzeb. Dlatego wszystkich serdecznie namawiam do chodzenia na wystawy – żeby budować modę na szczęśliwe psy.

Byli Państwo w tym roku na wakacjach?
MR Byliśmy w zeszłym roku, bo w tym robimy remont.

Kto się wtedy opiekuje psami?
MR Mamy nianię…

JR Albo zabieramy je z sobą, choć w Polsce z taką liczbą psów jest problem.

W Polsce jest problem nawet z jednym psem średniej wielkości…
MR To skandal! Ale chcieliśmy pojechać za granicę i też się okazało, że w większości hoteli kręcą nosem na psa. W jednym z największych, na Teneryfie, powiedziano nam, że nas nie przyjmą z chihuahuą… To dziękuję bardzo, pojadę na Mazury.

JR W Zakrzowie jest taka impreza końska – bo konie to nasza druga wielka miłość – tam wszyscy przyjeżdżają z psami, i nie ma żadnego problemu. Oczywiście właściciele psów dbają o to, żeby sprawiały one jak najmniej kłopotu.

Jakie jeszcze psy powiększą Państwa stado?
MR Tylko mopsy.

Dlaczego akurat one?
MR Bo nie wyobrażam sobie lepszego psa do towarzystwa, tyle mają w sobie miłości do człowieka. Są przecież od tysięcy lat przez niego wypieszczone…

Ludzie się dziwią, że Państwo mają tyle psów?
MR Bardzo.

JR Ale jak przychodzą do nas na grilla, to się momentalnie przestają dziwić i mówią: no, teraz rozumiemy.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *