Cezar od Krawczyka - zwierzęta Stachursky"ego - Psy.pl - mamy nosa!

Cezar od Krawczyka – zwierzęta Stachursky"ego

Dwa psy i cztery koty - to stadko Stachursky"ego, czyli Jacka Łaszczoka. W ogrodzie władzę sprawuje Sara, w domu niepodzielnie rządzi Cezar. Jest trochę zazdrosny o koty, ale świetnie sobie z nimi radzi

Uroczy, rudy pekińczyk bacznie mi się przygląda. Podobno jeśli ktoś się z nim nie przywita, śmiertelnie się obraża. Cezar jest niewiarygodnie duży. I zupełnie wyjątkowy! Jego pyszczek wcale nie przypomina tego typowego, a oczy… Ogromne i piwne świdrują mnie na wylot! Czuję się, jakbym siedziała przed wykrywaczem kłamstw. Muszę go pogłaskać. Uff! Lody przełamane. Jeszcze tylko profilaktycznie obwąchał mnie, odtańczył swój taniec radości i łaskawie pozwolił mi skupić się na rozmowie ze swoim panem.

Wyniosły jak Cezar
Pekińczyk Cezar nie jest zaczepny, nie gryzie i nie denerwuje się bez powodu. Słowem – wyjątkowo łagodny.
– Kiedyś miałem agresywnego pekińczyka o imieniu Bruce Lee – opowiada Jacek. – Ustalił sobie hierarchię i według niej gryzł wszystkich domowników. Zaczynał od mamy, kończył na siostrze. Upatrzył sobie również naszych sąsiadów i systematycznie dobierał im się do skóry. Był ulubieńcem mojej mamy i przez długi czas po jego uśpieniu nie mogła wybaczyć mi, że tak szybko pojawił się nowy mieszkaniec. Kiedy jednak zobaczyła Cezara natychmiast się w nim zakochała i wszystko mi wybaczyła.
Iwona i Jacek Łaszczokowie dostali Cezara w prezencie. Od Krzysztofa Krawczyka, w dowód sympatii.
– Z Krzysztofem poznaliśmy się podczas dużego koncertu. Zaintrygowało go, że 20-tysięczny tłum podskakuje w rytm piosenek człowieka, o którym nigdy nie słyszał. Szybko zaprzyjaźniliśmy się. Zaprosił nas z Iwoną do swojego domu. Akurat urodziły mu się dwa pekińczyki. Wybraliśmy tego ładniejszego.
Przyzwyczaili się już do manier Cezara. Że rządzi w domu, że ma nastroje, że śpi w ich łóżku, że chrapie, że jest dumny i wyniosły. O jego wadach mogą mówić bez przerwy i to z taką czułością, że zaczynam mieć wątpliwości, czy to na pewno wady.
– Obraża się o byle co. Kiedy uwaga któregoś z domowników nie koncentruje się na nim, natychmiast demonstruje swoje niezadowolenie – komentuje z rozbawieniem Jacek. – Czy mógł zostać nazwany inaczej niż Cezar?

Humory pekińczyka
Cezarowi najwyraźniej spodobały się te opowieści. Usiadł dokładnie vis a vis i z uwagą przysłuchuje się peanom na jego cześć. A może tylko zazdrośnie przygląda się temu, co robi jego pan?
Pan tymczasem z czułością przytula malutką Dżeti, kilkutygodniową kotkę, która znalazła się w domu nie wiadomo skąd. Jest jeszcze Karmella, Nala i oczywiście Memi, czarna kocia dama nie zajmująca się przyziemnymi sprawami.
– Cezar jest trochę zazdrosny o koty, ale też świetnie sobie z nimi radzi – ciągnie Jacek. – Organizuje im życie. Zagania je, gdy widzi, że bez celu szwendają się po pokoju albo wchodzą tam gdzie nie potrzeba. Pilnuje, by załatwiały swoje potrzeby w miejscach do tego wyznaczonych. Choć jemu też zdarza się nie zdążyć na czas…
Tego już było za wiele! Cezar dotknięty do żywego odmaszerował do innego pokoju. Ostentacyjnie położył się tyłem do nas! Nie jest dobrze.
– O właśnie! Pokazał co potrafi! Teraz będzie czekał, aż go przeproszę. Cezarku! Cezarku, proooszę!
Wyjątkowej urody pekińczyk tak naprawdę jest własnością syna Jacka, również Jacka. To on jest jego panem i to jemu wszystko wolno. To na niego Cezar czeka cały dzień i wpatruje się w drzwi, gdy zajęcia w szkole dłużą się niemiłosiernie.
– Cezar spełnia też rolę dzwonka – ironizuje tata Jacek.
W 400-metrowym domu nie sposób widzieć wszystkiego naraz. Tym bardziej, że pełno tu tajemniczych zakrętów, krętych schodów i innych niespodzianek. A Cezar natychmiast sygnalizuje, gdy dzieje się coś interesującego. Dość żywiołowo reaguje na Sarę, wilczycę, która za karę siedzi dziś w budzie. W nocy postanowiła ścigać kreta i przekopała wzdłuż i wszerz cały ogródek.
– Sara rządzi poza domem, Cezar króluje wewnątrz. Kiedy zapomną się i pomylą swoje terytoria, draka wisi w powietrzu – relacjonuje Jacek.

Pies na zdjęcia
Cezar nagle zmienił taktykę i przeobraził się w rozkosznego psiaka, który dumnie pozuje do zdjęć. Z pełną świadomością wpatruje się w obiektyw i ani myśli zrezygnować z sesji.
– On to uwielbia. To jego żywioł – kwituje Jacek i robi do nas oko.
Kiedyś żona Jacka miała sesję zdjęciową do jednego z czasopism. Na zdjęciu szczególnie mocno miały być wyeksponowane długie, kruczoczarne włosy Iwony…
– Cezar nie odstępował fotografa na krok. Po godzinie misternego układania włosów Iwony ostentacyjnie podszedł i położył się na nich, a kiedy fotograf próbował zareagować – rzucił się na niego. Jacek mówi jednak, że pomijając ten incydent, to naprawdę łagodny piesek.
Na te słowa Cezar wymownie spojrzał na nas kątem oka, nie przestając jednak pozować do zdjęć. A nuż jakaś propozycja matrymonialna? Półtoraroczny, rudy pekińczyk pozna młodą, inteligentną, bystrą…
– Na razie nie jest zbyt zainteresowany pannami, ale kto go tam wie? – Jacek zawiesza głos a Cezar niespokojnie patrzy w kierunku drzwi. To znak, że mały Jacek wraca ze szkoły i teraz tylko on będzie miał na niego wyłączność. Nie zatrzyma go nawet sesja zdjęciowa.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *