Chanel nr 1 - Psy.pl

Chanel nr 1

Chanel, ukochana jamniczka Sary Muldner, filmowej Julii z serialu "Na dobre i na złe", nie sprawdziła się jako aktorka. Zamiast skupić się na roli, ganiała za kotem. I już więcej nie dostała żadnych propozycji

– Dlaczego Szanel? Moja suczka ma wdzięk francuskiej projektantki mody Coco Szanel z tą różnicą, że ona wymyśliła perfumy nr 5, a moja Szanel jest u nas w domu numer jeden – tłumaczy Sara.
Zawsze chciała mieć zwierzątko, choćby muszkę.
– Prosiłam, prosiłam, aż w końcu mama rozczuliła się i zgodziła na psa.
Sunię kupiła za swoje pierwsze zarobione pieniądze, kiedy debiutowała w spektaklu „U Pana Boga” w teatrze telewizji. Szanel pochodzi z hodowli. Chociaż jej babcia i mama były złotymi medalistkami, państwo Mueldnerowie nie wystawiają jej, gdyż jest leniwa, a ponadto – jak tłumaczą – nie chcą jej denerwować.

Dwie słabości
Piętnastego stycznia Szańcia skończyła pięć lat. Zawsze na urodziny dostaje prezenty – torcik z kotlecików ze świeczkami, które sama gasi.
– Kiedy wznosimy jej toast jest bardzo wzruszona. Ona w ogóle kocha dostawać prezenty. Zawsze wyczuwa, który jest dla niej i ząbkami ciągnie wstążeczkę. Dostaje piłeczki, kosteczki, dużo pluszaków, które chowa potem w różnych miejscach. Szańcia ma jeszcze jedną słabość – uwielbia jeść. Je trzy razy dzienne, tyle ile my i właściwie wszystko to, co my. Szczególnie smakuje jej kuchnia taty np. kaczuszka z jabłkami i morelami, je ponadto dużo bananów i kiwi. Być może weterynarz nie zaakceptowałby takiego jadłospisu, ale naszej Szańci najwyraźniej to odpowiada i w ogóle nie choruje.
Jedynie w minione wakacje mieliśmy z nią problem, gdyż owad ugryzł ją w pyszczek i nie mogliśmy zlokalizować żądła. Sunia bardzo spuchła, musiała dostać zastrzyk, ale dzielnie to zniosła.

Posłuszna i wesoła
Szańcia często sama wychodzi na spacery do ogrodu przez kratę w tarasie. Latem chowa się w krzakach i czeka aż ją znajdziemy. Natomiast kiedy wychodzimy na ulicę, idzie grzecznie na smyczy, ale głównie dlatego, że wtedy inne pieski zostawiają ją w spokoju. Wcześniej zaczepiały ją różne suczki – uważamy, że zazdrościły jej urody. Na spacerze Szańcia jest bardzo posłuszna, reaguje na polecenia: stój, idź, przynieś. Pięknie aportuje, podaje łapkę, mimo, iż nie uczestniczyła w żadnym szkoleniu. Reaguje na słowo jedzonko i spacerek i w obu przypadkach bardzo się cieszy. Uwielbia wspólne zabawy. Prowokuje nas, zrzucając noskiem z materaca kółeczko lub piłeczkę. Często chowa swoje zabawki, ale dokładnie wszystkie je rozróżnia. Jeśli ma przynieść piłeczkę to przynosi piłeczkę.
Równie entuzjastycznie wita mnie po pięciu minutach jak i po miesiącu. Kiedy nie ma nas w domu, bardzo tęskni. Siada wówczas na oknie i wypatruje. Kiedy mama mówi do niej, że tatuś poszedł po Sarę, siada pod drzwiami, stawia uszy i nasłuchuje. Wie że zaraz wrócimy.

Chłopak z gór
Mamy straszny ubaw z jej spaniem. Najpierw przychodzi do mnie do łóżka, bo ja kładę się najwcześniej, potem idzie do mamy i w końcu do taty. Rano z kolei przychodzi mnie budzić. Kiedy wyjeżdżamy na wakacje i pakujemy walizki, jest w ogromnym stresie. Uspokaja się dopiero, gdy powiemy jej, że jedzie z nami. Wtedy jest bardzo szczęśliwa, wchodzi do walizki, żeby ją zapakować. Szańcia jest bardzo dzielnym piechurem. Kiedyś podczas spaceru nad morzem zastała nas ogromna ulewa. Biedna sunia tak zmokła, że miała fioletowe uszy, ale nie skamlała, szła na swoich nogach.
Szańcia chyba bardziej lubi góry, bo ma tam swojego chłopaka. Ukochany mieszka w Rabce i nazywa się Bachuś. Jest przemiłym czarnym kundelkiem z sąsiedztwa. Zakochali się od pierwszego wejrzenia, razem się bawią, dotykają pyszczkami. Od chwili poznania Bachusia inne pieski przestały ją interesować. Najwyżej pomacha ogonkiem i tyle. Myślimy jednak, że na męża wybierze sobie jakiegoś jamnika. Mamą jeszcze nie została, gdyż jest zbyt dziecinna, nieodpowiedzialna.
Szańcia uwielbia się kąpać. Czeka cierpliwie kiedy się ją spłucze. Zawijamy ją w ręcznik, jak małego dzidziusia, wkładamy pod kołdrę i dostaje w pyszczek ulubioną zabawkę.
Lubi też jeździć samochodem. Siedzi wtedy na przednim siedzeniu na kolanach i rozgląda się dokoła.
Jest bardzo odważna, kiedyś przeraził ją tylko pierwszy śnieg – nie wiedziała co to jest, chodziła bardzo ostrożnie, oglądała, dotykała noskiem.

Nieudany debiut

W serialu „Na dobre i na złe”, w którym występuje jej pani, miała epizod, ale zupełnie nie sprawdziła się jako aktorka. Nie słuchała poleceń reżysera, wyjadła kanapki całej ekipie. Zamiast pozować ganiała za kotem. Po tym występie nie otrzymała już żadnej propozycji aktorskiej.
Sara Mueldner marzy o dużym domu z ogromnym ogrodem i basenem, gdzie było by dużo zwierząt, przede wszystkim jamników, ale i wiewiórki, kozy, osiołki, delfiny i foki.
– Myślę, że zwierzęta uczą człowieka miłości, przywiązania i przyjaźni. Kiedy człowiek przytuli się do zwierzaka to świat staje się lepszy – mówi na zakończenie.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *