Chodziarz i jego pies – Laki Roberta Korzeniowskiego

Laki, rhodesian ridgeback Roberta Korzeniowskiego, towarzyszy swojemu panu podczas codziennych treningów. Dzielnie pokonuje dystans nawet 15 kilometrów

Karierę sportową złotego medalisty olimpijskiego w chodzie trudno połączyć z codzienną opieką nad czworonogiem. Dlatego Robert Korzeniowski długo nie mógł się zdecydować na wzięcie psa. W końcu jednak miłość do psów zwyciężyła. – Córka początkowo chciała mieć owczarka niemieckiego. Kiedy pierwszy raz w życiu u naszych przyjaciół zobaczyliśmy rhodesiana, zmieniliśmy plany – mówi pan Robert.

Kurs posłuszeństwa
Rodowodowy Malakimo Mozi, nazwany w skrócie Laki, zjawił się u pana Roberta wiosną 2002 roku. Pierwsze dni nie były łatwe, gdyż rodzina Korzeniowskich nie miała wcześniej doświadczenia w wychowywaniu psa, a do tego rhodesiany trudno ułożyć.
– Jako szczeniak Laki bardzo psocił w domu i próbował dominować. Uznałem, że wychowanie psa trzeba oprzeć na takich samych zasadach jak wychowanie dziecka i nie można mu na wszystko pozwalać.
Laki wcześnie zaczął pobierać nauki, jednak na podstawowym kursie posłuszeństwa niezbyt chętnie podporządkowywał się szkoleniowcowi. Choć do grupy średniej awansował na próbę, szybko zaczął robić postępy. Wykonywał większość poleceń i bez większych problemów uzyskał promocję do wyższej grupy.
– Laki dobrze znosi zajęcia, a szkoleniowiec chwali jego zdyscyplinowanie. W przyszłym roku zaczniemy szkolenie dla psów stróżujących – chwali się pan Robert.
W przyszłym roku państwo Korzeniowcy zamierzają pokazać Lakiego na wystawie, już w klasie psów dorosłych.

W domu i z kumplami
Rhodesiany, jako psy średniej wielkości, są dość ciężkie (Laki waży ok. 50 kg.) i mają dość groźny wygląd, ale z natury są łagodne, bardzo przywiązują się do ludzi i uwielbiają dzieci.
– Laki jest psem rodzinnym. Bardzo przeżywa, kiedy wyjeżdżamy a on musi zostać pod opieką znajomych. Po powrocie wita nas radośnie. Jest strasznym pieszczochem, wciąż chce być głaskany, o czym informuje kładąc łapę na kolanach.
Laki jest również wielkim żarłokiem. Tu rygory wychowawcze są jednak bardzo surowe – nigdy nie dostaje jedzenia ze stołu. Jest karmiony suchą karmą, czasem dostaje także surowe mięso.
Obowiązkiem Lakiego jest pilnowanie domu, dlatego dużo czasu spędza na zewnątrz. Ze swoich zadań wywiązuje się wzorowo, wpuści do domu każdego, ale już nie wypuści.
Małe problemy pojawiły się po przeprowadzce do nowego domu – Laki nie mógł przyzwyczaić się do spania w przedsionku. Szybko jednak zadomowił się, a w sąsiedztwie znalazł sobie nowych kolegów: burego wielorasowca Bambo oraz wilkowatą suczkę Azi. Uwielbia się z nimi bawić, ale lepiej, gdy robi to z każdym z osobna, bo przy spotkaniach w trójkę może dojść do konfliktu. Lakiemu, w przeciwieństwie do przyjaciół, nie przeszkadza nawet deszczowa pogoda. Uwielbia zwłaszcza tarzać się w mokrej, skoszonej trawie.

Sport we dwóch
Laki nie może narzekać na brak ruchu. Pan Robert, gdy tylko jest w Krakowie, zabiera go na swoje treningi. Przeciętnie obaj pokonują dystans 10 kilometrów, ale zdarzały się już odcinki 15-kilometrowe.
– Jak na psy, których naturą nie są wyścigi, to dużo, ale Laki nie protestuje. Widać po nim, że bardzo lubi takie „spacery”- mówi z dumą Robert Korzeniowski.
Laki dużo podróżuje ze swoimi właścicielami po Polsce, jednak wyjazdy zagraniczne pan Robert uznał za zbyt kłopotliwe.
– Gdy tylko możemy, zabieramy go ze sobą. Laki do tego stopnia polubił jazdę samochodem, że sam wskakuje do bagażnika. Jedną z większych wypraw był wyjazd do Międzyzdrojów. Laki nie mógł się jednak wykąpać, gdyż psom zabroniono wchodzić na plażę. Dlatego nie wiadomo, czy lubi pływać w morzu. Bardzo przypadła mu natomiast do gustu zabawa ze świszczącym wiatrem. Po każdym spacerze spał jak zabity.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *