Bawisz się z psem czy go stresujesz? Sprawdź, czego lepiej nie robić!


Wśród najczęściej wybieranych aktywności i zabaw, które opiekunowie psów deklarują jako formę spędzania wolnego czasu ze swoimi pupilami, znajdują się takie aktywności jak: rzucanie piłki, bieganie (czy to w formie joggingu, czy przy rowerze), zajęcia agility, flyball, pływanie. Czy to na pewno dobrze?

Z pozoru fantastyczna zabawa i frajda dla psa, ale w rzeczywistości… Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale psi mózg odbiera te aktywności wręcz identycznie, jak sytuację… zagrożenia życia! Czego nie robić z psem? Przeczytajcie, o co mi chodzi!

Nieodpowiedni dobór aktywności, czyli czego nie robić z psem

Zanim przejdziemy do tego, czego nie robić z psem, zacznijmy od przedstawienia bardzo interesujących badań przeprowadzonych przez Sreejani Sen Majumderę, Ankitę Chatterjee i Aninditę Bhadrę na wolnożyjących sforach psów w Indiach. Eksperyment ten miał na celu przeanalizowanie aktywności, którym poświęcają się psy, mające całkowicie wolną łapę w decydowaniu, co chcą robić w ciągu dnia. Wyniki były bardzo interesujące. Pokazały one bowiem, że psy te największą część dnia spędzały na śnie lub odpoczynku (ponad 50% czasu).

Bardzo rzadko zdarzało im się za czymś gonić czy szybciej pobiec. Przez większą część czasu, który poświęcały na poszukiwanie jedzenia bądź eksplorację otoczenia, chodziły wolnym tempem, spokojnie przy tym węsząc. Na około 2000 obserwacji odnotowano zero (tak, ani jednego!) przypadków jakiejkolwiek agresji wśród tychże psów. Jest to o tyle intrygujące, że w naszym świecie problem ten uznałabym za jeden z podstawowych, z którymi ludzie zgłaszają się do behawiorystów o pomoc. Czy w takim razie aktywności, w jakie angażujemy nasze psy, mogą po części przyczyniać się do występowania takich zachowań?

Nie zamierzam zagłębiać się zbytnio w temat samej agresji, gdyż skupić chcę się konkretnie na samym zagadnieniu aktywności. Fizjologia oraz badania naukowe pokazują bowiem wyraźnie, że to, do czego zachęcamy dziś nasze psy, w dużej mierze prowadzić może bowiem do licznych odchyłów i problemów behawioralnych, które u nich obserwujemy. Oczywiście czynników przyczyniających się do danego zachowania jest zazwyczaj mnóstwo. Uważam jednak, że nieodpowiedni dobór aktywności gra tutaj niezmiernie ważną rolę.

pies trzyma piłeczkę
fot. Shutterstock

Bieganie za piłką = ucieczka przed zagrożeniem?

Bardzo często zapomina się, że stres powodowany jest nie tylko przez czynniki czy sytuacje postrzegane jako „negatywne”. Również te widziane jako coś, co pies „lubi” i na widok czego się ekscytuje mogą być niezwykle pobudzające. Takim klasycznym przykładem jest rzucanie psu piłki (co przez wielu opiekunów jest wręcz deklarowane jako „obsesja”). Przeanalizujmy, co wydarza się podczas tej aktywności w organizmie psa.

Przez pierwszych kilka minut pies znajduje się pod działaniem tzw. stresu krótkotrwałego. Oznacza to, że mózg wydzielił adrenalinę, noradrenalinę i dopaminę po to, by uciec przed „zagrożeniem”, które zmusiło psa do szybkiego biegu. Hormony te mają bowiem wspomóc organizm w tym, by potrafił poruszać się szybciej, reagując bardziej automatycznie, bez zaangażowania myślenia analitycznego. Taki rodzaj stresu jest jak najbardziej wskazany i potrzebny, ale na wypadek sytuacji naprawdę zagrażającej życiu. Mechanizm ten jednak aktywuje się również przy takich nadmiernie ekscytujących aktywnościach, w które angażujemy psa, jak rzucanie mu piłki.

Jeśli po kilku minutach rzucania psu piłki przestaniemy, poziom tychże hormonów opadnie do bezpiecznego poziomu i wszystko będzie w porządku. Kto jednak poprzestaje jedynie na kilku minutach? Wiecie więc już, czego nie robić z psem? Nie rzucać mu piłki „do upadłego”, a jedynie traktować to jak zajęcie na chwilę – kilkuminutowe urozmaicenie spaceru.

Stres chroniczny

Jeśli będziemy kontynuować rzucanie piłki bez końca, rolę „ratownika życia” przejmie stres chroniczny. Oznacza to, że mózg wydał zarządzenie w stylu „okej, ucieczka dalej trwa, więc trzeba podjąć poważniejsze działania, by przeżyć”. Ale jako że niebezpieczne byłoby dalsze wydzielanie adrenaliny, mózg przerzuca się na inne rozwiązania. I wówczas wydziela się ów słynny kortyzol. Następuje także zahamowanie procesów, które i tak nie są w tym momencie najważniejsze – przede wszystkim zatrzymanie procesu trawienia, produkcji białych krwinek i innych „wysoce energetycznych” procesów w ciele. Jakie bowiem mają one znaczenie, jeśli pies może za chwilę zginąć? Tak, wiem, to wszystko brzmi abstrakcyjnie – jak bowiem mózg może postrzegać tak świetną zabawę jako zagrożenie życia? A jednak…

I teraz co się dzieje, gdy taki kortyzol już się wydzieli? Niestety, nie wraca on do poziomu równowagi tak szybko, jak się pojawił. Utrzymuje się w ciele średnio 6 godzin (czas jest zróżnicowany, ale średnia wychodzi właśnie taka). Po tym czasie znów wraca do normalnego poziomu, jednak jest jeden warunek. W tym czasie nie może wydarzyć się nic innego, co psa zestresuje. A mając pod swoją opieką psa, który prezentuje zachowania lękliwe czy agresywne, nietrudno o taki czynnik. I w ten oto sposób pies znajduje się pod działaniem stresu niemalże non stop. Na pewno nie pomaga nam to w modyfikacji behawioralnej, bowiem w tym stanie pies nie jest w stanie przyswoić nowych informacji. Proces uczenia się zostaje zablokowany.

W dodatku obecność kortyzolu prowadzi do tego, że pies nie jest w stanie otrzymać dobrej jakości snu. Doświadcza więc bardziej odpoczynku niż faktycznej regeneracji organizmu. Co więcej, następuje zablokowanie wydzielania serotoniny, która znana jest jako hormon dobrego nastroju. Nie brzmi to dobrze, prawda?

szczęśliwy pies leży na trawie
fot. Shutterstock

Kluczem jest równowaga

Jaki więc jest cel i przekaz tego artykułu? Szczególnie opiekunom tych psów, które już wykazują zachowania reaktywne, radzimy porządne przeanalizowanie aktywności, które zapewniają swojemu psu. Może warto zamienić je na inne? Bardziej zgodne z tym, co psu służy i co wspomaga utrzymanie jego organizmu w równowadze. Zachowanie umiaru i równowagi jest najważniejsze.

Już wiesz, czego nie robić z psem. O alternatywnych aktywnościach, które warto rozważyć, by zapewnić swojemu pupilowi zdrową i zgodną z jego potrzebami stymulację, więcej opowiadam w swoim filmie poświęconym temu tematowi.

Autorka to certyfikowana behawiorystka psów ISCP.Dip.Canine.Prac. oraz trenerka metody Tellington TTouch® for Companion Animals, którą jako pierwsza wprowadza do Polski. O tym, jak metoda ta może pomóc w zmianie zachowania psa oraz ulepszeniu relacji z nim, można poczytać na jej stronie „Psiaki w Zen – Tu i Teraz”.

Autor: Zuzanna Rybarczyk