Czego pragną psy? - Psy.pl
pan czyta książkę, a pies leży mu na kolanach

Czego pragną psy?

Czy zastanawiałeś się kiedyś, czego tak naprawdę potrzebuje twój pupil? Czy spełniasz jego pragnienia, czy może jedynie swoje?

Często – choćby podczas szkolenia – widać, jak trudno właścicielowi „czytać” własnego psa, zrozumieć jego emocje, a zarazem łatwo mu stwierdzić, że pies tego nie lubi, a czegoś innego pragnie. W rzeczywistości nasze pragnienia nie zawsze są zgodne.

Mój pies uwielbia się bawić, czyli gadżetomania

Zwykle to my, właściciele – a nie psy – stajemy się gadżeciarzami, wydając niemałe pieniądze na kolejną interaktywną zabawkę czy obrożę z nowej kolekcji. Producenci prześcigają się w tworzeniu rzeczy dostosowanych do gustów ludzi, a nie zwierząt. Wcale nie jest łatwo znaleźć wygodne psie legowisko. Ich wytwórcy lubują się w błyszczącej satynie lub wypchanych na sztywno tworzywach sztucznych.

A pies wolałby materiał mniej efektowny wizualnie, za to… naturalny. Wiele zabawek też nie pasuje naszym podopiecznym. Twarde jak skała piłki (kiedy chodzi o to, żeby móc trochę taką piłkę ponaciskać zębami) czy plastikowe aporty to patenty wymyślane przez kogoś, kto nigdy nie przyjrzał się, jak bawią się psy.

Bo pies, gdy damy mu taką możliwość, z uporem maniaka wybiera… starą skarpetkę zawiązaną w węzeł. Może dlatego, że tą skarpetką bawi się z nim jego pan? A wiele wyrafinowanych zabawek służy raczej do ciśnięcia ich psu z nadzieją, że się zwierzak nimi zajmie i… da nam spokój. Niekiedy rzeczy mające według nas służyć psu jak najlepiej, bywają dla niego niebezpieczne.

Jak wiele czworonogów chodzi na spacery w nylonowych kagańcach tubkach, szczelnie zamykających psi pysk, uniemożliwiających ziajanie, czyli naturalne chłodzenie organizmu. Sprzęt wymyślony jako pomoc dla weterynarzy – mający zabezpieczyć lekarza przed pogryzieniem podczas badania – wdarł się na sklepowe półki. Często sprzedawcy polecają te kagańce jako… „lekkie”, a więc niemęczące dla psów.

Oto przykład podyktowanego szczerą troską działania skierowanego jednak… ku ludziom, a nie psom. Nam te kagańce wydają się przyjemne w użyciu w odróżnieniu od obszernych drucianych „klatek”, które tak groźnie i brzydko wyglądają… – tymczasem psy bez wahania sięgnęłyby po te ostatnie, a nylonowe tubki wyrzuciłyby na śmietnik.

Beagle leży w domu na podłodze
fot. Shutterstock

Dziesięć godzin w samotności

Dla ludzi zamknięcie w izolatce jest jedną z najgorszych kar. Podobnie rzecz ma się ze zwierzętami. Potrzebują one przyjaciół i towarzyszy, a ludzie powinni dbać o zaspokojenie tej potrzeby – pisze dr zoologii Temple Grandin, zajmująca się m.in. psychologią zwierząt.

Trudno o tym przekonać osoby intensywnie pracujące zawodowo, które nie mają zbyt dużych oporów, by zostawić psa jedynaka w pustym mieszkaniu na 10 godzin.

On i tak całe dnie przesypia, przyzwyczaił się – mówią.

Nieszczęśnik nie miał wyboru i przystosować się musiał. Zresztą tak idealnie nie dzieje się zawsze i sporo psów w takiej sytuacji wyje, demoluje mieszkanie albo się samookalecza. A na spacerze odreagowują, czyli według zatroskanych właścicieli „są nieznośne”. Ale i na to znajdą się sposoby, włącznie z podawaniem zwierzakowi psychotropów. Ma się rozumieć – wyłącznie w trosce o dobro pieska.

Nie chodzi oczywiście o to, żeby zrezygnować z pracy, jednak należy się zastanowić, czy przy takim trybie życia warto skazywać psa – zwierzę stadne o określonych potrzebach psychicznych – na nienaturalne dla niego warunki bytowania? A może obecność innej żywej istoty trochę by pomogła w znoszeniu przymusowej samotności?

york z czerwoną kokardką leży i patrzy w obiektyw
fot. Shutterstock

Mój pies to lubi, czyli york na wybiegu

Yorki przejęły rolę lalki Barbie psiego świata, co oznacza, że wyrósł wokół nich przemysł marketingowy oferujący galanterię, ubranka, posłanka „tylko dla yorków”. Modne staje się spędzanie z nimi czasu na imprezach organizowanych w centrach handlowych. Imprezach dla yorków? Chyba niezupełnie.

Nieszczęsne terierki trafiają do dusznego, głośnego, przepełnionego dziwnymi dla psów zapachami i dźwiękami miejsca, gdzie odbywa się „fajna” zabawa, czyli na przykład pokaz mody, podczas którego przestraszone pieski poubierane w niewygodne ubranka są przeciągane na smyczach po wybiegu.

Parę godzin trzymania na rękach, czesania, wkładania do kontenerów i wyciągania z nich, przymuszania do kontaktów pseudosocjalnych – i wszyscy, oprócz psów, są zadowoleni z miło spędzonego czasu. Osoby biorące udział w tych spędach reagują na krytykę agresją. „Mój pies to lubi” – to kategoryczne stwierdzenie, które na ogół kończy wszelką dyskusję.

A ciągane na ringówkach yorki, poprzebierane w ślubne sukienki albo w sznurowane butki powiedziałyby nam, że najbardziej podobałby im się dzień z właścicielami spędzony w lesie. W parku. Na nisko skoszonej łączce. Bez smyczy i krępujących szelek. Może jakieś zabawy z elementami pracy węchowej, w której odnajdują się wszystkie psy bez względu na rasę?

Może spotkanie z innymi yorkami, podczas którego nikt nie przymusza piesków do wzajemnych kontaktów, ustawiając je frontalnie naprzeciwko siebie i blokując im możliwość ruchu, „żeby się powąchały”? A może zajęcia agility lub frisbee dla początkujących?

Dwie kobiety rozmawiają ze sobą i trzymają yorki
fot. Shutterstock

Mój pies kocha zabawy z innymi kolegami…

Święta wiara właścicieli psów, że dorosłe osobniki psiego gatunku tylko by się z sobą bawiły, nie ma odbicia w rzeczywistości. Cóż, kiedy z kolei nasz gatunek ukochał sobie tworzenie grupek towarzyskich; uwielbiamy poczucie przynależności do jakiegoś stada… na przykład „miłośników labradorów” albo „posiadaczy psów mieszkających przy ulicy Akacjowej”.

Toteż spacer polegający na tym, że kilku właścicieli psów stoi przez dwie godziny na jednym trawniku i plotkuje, a psy w tym czasie przewalają się wokół (naturalnie: „bo tak to kochają!”) jest powszechnym zjawiskiem.

Rzadko który z miłośników psów jest w stanie zaobserwować, że w takiej naprędce skleconej psiej grupie trwa zabawa w fizyczne i psychiczne gnębienie słabszych osobników. Że wybuchają w niej konflikty, że psy delikatniejsze histerycznie odgryzają się albo uciekają, zaś te pewniejsze siebie doskonalą sztukę „fali” praktykowanej na słabszych czy młodszych kolegach.

Lepiej założyć, że kotłowanina z innymi psami to szczyt szczęścia dla naszego pupila. No i nie łączyć z tym sposobem spędzania czasu na spacerach tego, że pewny siebie pies na widok jakiegokolwiek pobratymca głuchnie i za nic w świecie nie daje się odwołać; a z kolei delikatny psiak od jakiegoś czasu reaguje na spotkanie z innym czworonogiem furią, typowym atakiem wyprzedzającym.

„Samo” się zrobiło, nie mamy pojęcia, czemu nasz pies nagle taki się stał! Może plamy na Słońcu albo problemy hormonalne?

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • Sylwia
    Sylwia 15 września 2017 o 11:39

    Obecny pies trafił do nas krótko po tym jak zdechła nasza suczka. Mimo ogromnego bólu po stracie przyjaciółki nie potrafiliśmy sobie z mężem wyobrazić domu bez psa. Szybko w naszym domu zagościła suczka DONka. W chwili obecnej ma 3 lata i nie wyobrażam sobie żebym w codziennym życiu nie brała jej pod uwagę, to jest nasza towarzyszka,członek rodziny. Kiedy wychodzę na spacer lub nad wodę to nie stoję jak kołek i czekam aż się pies zmęczy tylko do wody wchodzę razem z nią, kiedy idę na psi plac zabaw wygłupiamy się razem, bawimy w berka czy ćwiczymy podstawy posłuszeństwa. Pies dostaje czas na swoje sprawy-załatwienie potrzeb fizjologicznych, obwąchanie każdego kąta, oszczekanie wiewiórki czy kaczek na wodzie. Kiedy pogoda nie sprzyja spacerom w domu jest istna głupawka bo gonimy się od pokoju do pokoju, turlamy po łóżku i bawimy w chowanego. Kiedy wychodzimy z domu z mężem nie usiedzę więcej niż 2-3 godziny i po prostu wracam do domu. Bo w domu są moje dziewczyny (mamy również kotkę) i trzeba się nimi zająć. Gdzie tylko możemy zabieramy psa (kotka jest niewychodząca). Staram się zaspokoić jak najbardziej jej potrzeby aby nie czuła się samotna czy opuszczona. Jesteśmy z nią tak zżyci że mowę ciała, wyraz pyska, oczu potrafimy odczytać bezbłędnie. Wiem kiedy pies jest smutny,kiedy ma dobry nastrój czy kiedy coś ją peszy czy niepokoi. Nauczyła mnie niesamowitej pokory, nie tracić głowy, cieszyć się z najprostszych rzeczy. Zrobię absolutnie wszystko żeby miała długie, zdrowe i szczęśliwe psie życie.

  • dwbem
    dwbem 15 września 2017 o 16:06

    Wspaniały artykuł. Ja tak jak Stlwia całe życie mam psy, już 50 lat, i one zawsze były w moim domu na pierwszym miejscu. Poświęcaliśmy im cały wolny czas kiedy pracowaliśmy, teraz na emeryturze jeszcze więcej. Całe życie psy są karmione mięsemi róznościami dla urozmaicenia, pieszczone, kochane, leczone. W domu jest zawsze kilka od dwóch do czterech, teraz mam trzy pieski. Więc nawet jak wyjdę na zakupy nie są same. Młode bawiły się z innymi psami, teraz chętnie się witają i chodzą koło siebie wąchając lub proszą innych psiarzy o pogłaskanie. Nigdy żaden moj pies nie był agresywny ani do ludzi ani do zwierząt a od 35 lat są to rottweilerychoć były i ONki a teraz dodatkowo pinczery średnie.

  • Edyta
    Edyta 15 września 2017 o 19:38

    ekstra strona internetowa !!! ekstra!!! naprawde

  • Eda
    Eda 16 września 2017 o 14:20

    Fajny artykuł trochę nudny ale OK

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *