Dobry człowiek uratował błąkającego się po lesie małego pieska

Pewien mieszkaniec Lake Stevens w stanie Waszyngton w Stanach Zjednoczonych w czasie swoich wędrówek w lasach pod miastem zauważył przemykające pod krzakami małe zwierzątko. Gdy przyjrzał mu się bliżej, stwierdził, że to piesek – malutki, w strasznym stanie, wygłodzony i wyłysiały. Próbował przywołać zwierzaka, ale ten, skrajnie przerażony, nie reagował. Mężczyzna przez kilka następnych dni regularnie jeździł w miejsce, gdzie widział pieska i zostawiał mu tam jedzenie. Mały dzikusek przyzwyczajał się stopniowo do jego obecności, aż w końcu zaufał mu na tyle, że podszedł i dał się wziąć na ręce.

Wybawiciel zawiózł psiaka do miejscowego schroniska. Okazało się, że – oprócz zagłodzenia i ogólnego złego stanu – cierpi on na nużycę, chorobę skóry spowodowaną przez pasożyty. Stan zwierzaka był na tyle poważny, że pracownicy przytuliska zaczęli się obawiać o jego życie. Uznali, że pieskowi potrzebne będą domowe warunki i czuła opieka, której przy najlepszych chęciach mu nie zapewnią. Któryś z nich zadzwonił do organizacji Old Dog Haven, mającej swoją siedzibę w Lake Stevens. Decyzja była szybka: przyjeżdżamy po psiaka!

Gdy pracownik schroniska spytał, jakie imię ma wpisać do dokumentacji adopcyjnej, wolontariusz fundacji zaproponował wytworne imię: Yukon Cornelius. I tak malutki Yukon trafił do tymczasowego domu, prowadzonego przez miłośników psów specjalizujących się w doprowadzaniu do zdrowia chorych bezdomniaków. Z początku Yukon prawie wyłącznie spał. Jednak kiedy pomieszkał trochę w ciepłym domu, z czworonożnymi koleżankami – Chiquitą (również cierpiącą na nużycę) i Louie, a zwłaszcza gdy poprawił się stan jego zdrowia, okazało się, że jest wesołym i bardzo ładnym psiakiem.

Teraz jego opiekunowie szukają mu wspaniałego domu, z którego nikt go nie wyrzuci, skazując na pewną śmierć w lesie.