Dzikus udomowiony - Psy.pl - mamy nosa!

Dzikus udomowiony

Psu dingo - uznawanemu na równi z kangurami za element dziedzictwa Australii - grozi genetyczna zagłada z powodu krzyżowania z psami domowymi. Byłaby to ogromna strata, bo dingo jest zwierzakiem oryginalnym pod wieloma względami

Niewątpliwie przodek dingo przybył do Australii jako intruz wraz z przodkami dzisiejszych Aborygenów. Badania genetyczne wskazują, że wszystkie dingo mogą być potomkami jednej suki i jej młodych. Ciężarna „dingowa Ewa” trafiła tu prawdopodobnie łodzią ze swoim panem z sąsiedniej Indonezji. Od tego czasu minęło jednak 5 tys. lat i gatunek wtopił się w miejscową przyrodę, stając się jej częścią. Ten największy na kontynencie ssak drapieżny (wzrost 48-55-cm, waga 13,5-23-kg) pomaga utrzymywać na odpowiednim poziomie i w dobrej kondycji populację dzikich zwierząt. Przypuszcza się, że przyczynia się też do ograniczania liczebności zdziczałych kotów i lisów, które trzebią starych rezydentów Australii.

Noc pięciu psów Dingo to średniej wielkości, zwinny i aktywny pies, najczęściej płowy lub rudy, choć nierzadkie są także osobniki śniade (rude z czarnym nalotem), czarne podpalane i białe. Ma wiele cech pierwotnych, np. ruja występuje u suk tylko raz w roku. Tysiące lat surowej selekcji w naturalnych warunkach sprawiły, że dingo są zdrowe i odporne. Rdzenni mieszkańcy Australii używali ich do odnajdywania małych zwierząt pod ziemią lub na drzewach, jednak nie brali ich z sobą do polowania na kangury, ponieważ psy je płoszyły. Dingo służyły także jako „żywy koc” w chłodne noce. Stąd o zimnej nocy w językach aborygeńskich mówi się „noc pięciu psów”. Niektóre spośród tych czworonogów nadal żyją w luźnym związku z Aborygenami, tak jak ich przodkowie i kuzyni – psy pariasy. Dostają odpadki, resztki jedzenia, ale poza tym muszą same zadbać o swoje wyżywienie. Ponieważ zwierzyny wokół ludzkich obozowisk jest mniej, oswojonego dingo można w Australii poznać po tym, że jest w gorszej kondycji niż dziki dingo. Dzikie dingo żyją w grupach rodzinnych, przy czym poszczególne zwierzaki poruszają się osobno, lecz spotykają się z sobą wielokrotnie w ciągu dnia. Polują na kangury i mniejsze zwierzęta, nie gardzą też padliną.

Koci pies Dingo, podobnie jak kot, często posługuje się łapami i lubi obserwować otoczenie z podwyższenia. Natomiast z wilkiem łączy go to, że rzadko szczeka, co także jest pierwotną cechą. Trudno jednak nazwać dingo milczkiem – wydaje przeróżne dźwięki: wyje, jodłuje, skowyczy, warczy i pomrukuje. Prawdziwym zagrożeniem jest dla dzikich dingo krzyżowanie z psami domowymi. To powszechna praktyka, szczególnie w okolicach gęsto zaludnionych – na wschodnim wybrzeżu oraz w południowo-wschodniej i południowo-zachodniej Australii. W tych rejonach trudno już spotkać dingo czystej krwi. W centrum i na północy kontynentu sytuacja wygląda lepiej, ale i tam docierają z ludźmi psy domowe. Różne organizacje, ogrody zoologiczne i parki dzikich zwierząt włączyły się w ochronę dingo, tworząc programy hodowli. Jednak prawdziwym problemem jest to, że trudno odróżnić czystej krwi dingo od mieszańców na podstawie samego tylko wyglądu. Nie wiadomo więc do końca, czy psy wykorzystywane w hodowli to rzeczywiście dingo. Dlatego z niecierpliwością oczekuje się opracowania testu genetycznego, który pozwalałby to stwierdzić.

Im starszy, tym trudniejszy Obecnie dingo jest uznany za rasę psa domowego i coraz częściej trzyma się te czworonogi w domach – jednak trudno je polecać na towarzysza. Mają one wiele cech pierwotnych, dlatego nie należą do psów podatnych na układanie. Wprawdzie szczenięta i młode dingo uczą się łatwo, jednak w miarę dojrzewania rośnie ich niezależność. Szkolenie tych zwierzaków wymaga dużo łagodności, cierpliwości i stanowczości. Nie można traktować ich ostro, bo bardzo długo pamiętają negatywne doznania i zamykają się w sobie. Właściciel dingo musi być osobą doświadczoną i gotową poświęcić pupilowi dużo czasu. Dingo mocno się przywiązują i są bardzo terytorialne, dlatego ciężko znoszą zmianę domu i właściciela. Bardzo czułe wobec swojej rodziny, zarówno psiej, jak i ludzkiej, wykazują nieufność wobec obcych. To cecha przystosowawcza dzikiego zwierzęcia, którym dingo w dużym stopniu pozostał. Zasygnalizuje obecność intruza, ale nie podejmie z nim walki – nie nadaje się na psa obronnego. Nie można też zapominać o silnym instynkcie łowieckim tego zwierzaka. Wszystkie te cechy sprawiają, że dingo absolutnie nie jest kandydatem na pieszczoszka dla początkującego właściciela.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *