Ferdi – niewielki psiak, u którego zwrot z adopcji wywołał padaczkę

Adoptowany jako mały szczeniak, po 2,5 roku wraca do warszawskiego schroniska Na Paluchu. Zwrot z adopcji wywołał u Ferdiego załamanie i ataki padaczki.

Porzucenie przez właściciela to najgorsze, co może spotkać domowego pupila. Kiedy wygodna kanapa z niewiadomych dla psa przyczyn nagle zamienia się w brudną posadzkę boksu, wiele z czworonogów przeżywa silny szok. Nieraz stres związany ze znalezieniem się w schronisku zagraża nawet życiu zwierzaka! Poznajcie historię Ferdiego, u którego zwrot z adopcji miał przerażające konsekwencje.

Zwrot z adopcji należał mu się za… protesty przy myciu łapek

Ferdi jako malutki szczeniaczek trafił do schroniska. Na szczęście szybko znaleźli się ludzie, których uroczy psiak złapał za serce. Dzięki tej adopcji nie zaznał prawdziwego schroniskowego życia i mógł w domowym cieple cieszyć się miłością człowieka.

Jednak po 2,5 roku Ferdi znów zjawił się w schronisku! Przyprowadzili go jego właściciele, którzy twierdzili, że ten niewielki psiak sprawiał im same problemy. Głównym powodem, dla którego według nich czworonóg zasłużył na powrót za schroniskowe kraty, miała być… niechęć psa do wycierania mokrych łapek po spacerze. Zgłosili także, że Ferdi potrafi czasem zniszczyć coś w domu lub szczypnąć zębami, kiedy się zezłości. Zamiast pracować nad problemem psa czy zgłosić się po pomoc do specjalisty, już od roku rozważali oddanie czworonoga! Nie bez znaczenia pewnie był także fakt, że nadchodziły święta – czyżby rodzinny, bożonarodzeniowy wyjazd nie uwzględniał obecności zwierzaka?

Do ostatniej wspólnej chwili w schroniskowym biurze Ferdi wpatrywał się z nadzieją i miłością w kobietę, która podpisywała papiery dotyczące zrzeczenia się praw własności do psiaka. Kiedy zniknęła za drzwiami biura, osamotniony zwierzak przywarł całym ciałem do podłogi i… przestał się ruszać. Pozwolił pracownikom schroniska przełożyć się do ciasnego, zimnego boksu. Szok, w jakim znajdował się psiak, sprawił, że przez następne kilka tygodni zwierzak nawet nie drgnął. Nie wstawał nawet, by się załatwić, a pozostawione mu w misce jedzenie leżało zawsze nietknięte.

zwrot z adopcji
fot. Schronisko na Paluchu

Zwrot z adopcji wywołał u psa padaczkę

Dzięki zaangażowaniu wolontariuszy i ich ciężkiej pracy Ferdi powoli zaczął się otwierać. Wciąż przerażony miejscem, w którym się znalazł, zaczął stopniowo akceptować swoje nowe życie. Zaczął wychodzić na spacery, jeść i cieszyć się na widok swoich schroniskowych opiekunów. Jednak silny stres w dalszym ciągu nie opuszczał małego psiaka. Po pół roku od zwrotu Ferdi dostaje pierwszego ataku padaczki. Choroba w niedługim czasie staje się bardzo poważna – zwierzak potrafi mieć nawet 4 ataki dziennie!

Mimo podjętego leczenia, ataki padaczkowe u Ferdiego stawały się coraz częstsze. Z ich powodu psiak trafił w końcu do szpitala. Okazuje się, że pobyt w ciasnym, szpitalnym boksie – o dziwo – służy czworonogowi. Cisza, spokój i brak kręcących się wokół boksu obcych ludzi wyraźnie przynoszą ulgę zestresowanemu psu i zmniejszają częstotliwość ataków. Każda próba przeniesienia Ferdiego do większego, zewnętrznego boksu z dostępem do wybiegu skutkuje nawrotem padaczki – pracownicy schroniska decydują się więc umieścić psiaka w szpitalu na stałe.

zwrot z adopcji
fot. Schronisko na Paluchu

Mieszkający w szpitalu Ferdi stopniowo zaczyna czuć się coraz lepiej i wyraźnie odzyskuje radość z życia. Na spacery wychodzi z ogromną chęcią, a na smyczy maszeruje z wysoko podniesionym ogonem. Swoim uroczym spojrzeniem prosi wolontariuszy o przysmaki i parówki, a pracownikom nie sprawia nawet najmniejszych problemów. Wracając ze schroniska, za każdym razem szerokim łukiem omija alejkę, która prowadzi do jego dawnego boksu. Chętnie natomiast kieruje się do szpitalnej sali, a po przeskoczeniu jej progu prosi o nagrodę i układa się spokojnie do spania. Mieszkając w wybranym przez siebie miejscu, już prawie nie miewa ataków.

Ferdi zostaje adoptowany!

Po 4 latach pobytu w schronisku, Ferdi nareszcie zostaje wypatrzony przez rodzinę, która chciałaby adoptować psa. Wzruszeni trudnym losem czworonoga i oburzeni postawą poprzednich właścicieli zakochują się w psiaku – z wzajemnością! Po odbyciu spacerów przedadopcyjnych w asyście wolontariusza opiekującego się Ferdim, zapraszają czworonoga na wizytę przedadopcyjną do domu. Psiak sprawuje się idealnie! Po podpisaniu stosownych dokumentów, Ferdi staje się nowym członkiem odpowiedzialnej rodziny. Po adopcji psiak nie miewa już prawie ataków padaczki, a nowi opiekunowie dbają także o specjalną dietę czworonoga.

zwrot z adopcji
fot. Schronisko na Paluchu

Zwrot z adopcji to największa trauma dla psa!

Prawie 3 lata zajęło psiakowi pokonanie strachu i odnalezienie się w nowym, stresującym miejscu. W swojej tragicznej sytuacji Ferdi miał szczęście, że w schronisku trafił na dobrych opiekunów i wolontariuszy, którzy dołożyli wszelkich starań, by psiak poczuł się lepiej. Wiele oddawanych do schronisk psów nie otrzymuje jednak takiej pomocy. Wciśnięte w najciemniejszy kąt boksu, przez wiele lat żyją w przeogromnym strachu i dosłownie znikają w oczach. Oddanie psa do schroniska to największa krzywda, jaką czworonogowi może wyrządzić jego opiekun. Jeśli sam znalazłeś się w trudnej sytuacji życiowej i nie możesz dłużej opiekować się psem, nie skazuj go na pobyt w schronisku! Poszukaj innych rozwiązań i zapewnij swojemu pupilowi odpowiednią opiekę!

Autor: Aleksandra Prochocka