Co robi wolontariusz w schronisku? Tak wygląda ta praca – ty też możesz pomóc!


Co może być fajnego w spacerach bez celu? Nic, nuda! A gdyby tak nadać im cel? I zabrać na spacer psa ze schroniska?

Wolontariusz w schronisku to nie jest zajęcie zarezerwowane dla wybrańców – każdy może nim zostać! Wprawdzie nie wszystkie schroniska przyjmują wolontariuszy, ale bez problemu można znaleźć takie, które chętnie korzystają z ich pomocy. Większość z nich ogłasza nabory w określonych terminach. Skąd się o tym dowiedzieć? Można śledzić profile schronisk w mediach społecznościowych. Najlepiej jednak samemu odezwać się do pobliskich przytulisk czy fundacji pomagających zwierzętom i spytać, czy i na jakich warunkach można do nich dołączyć.

Chciałam zmienić los choć paru psów

Byłam wolontariuszką w bytomskim schronisku. Pamiętam pierwszą wizytę, specyficzny zapach schroniska. Moja pomoc polegała na zabieraniu psów na spacer. Starałam się, by jak najwięcej psiaków mogło z niej skorzystać, bo każdy tylko na to czekał. Pracownicy schroniska podpowiadali, które zwierzaki są łagodne. Jeździłam na te spacery nawet trzy razy w tygodniu. Wracałam bardzo brudna, bo psy skakały na mnie, ale szczęśliwa. Teraz pomagam zwierzakom w inny sposób, choć nadal często bywam w schroniskach. Z tego w Bytomiu została mi „pamiątka” – suczka Zetka, którą adoptowałam. W sumie mam teraz pięć psów. Namawiam wszystkich młodych, by zostali wolontariuszami w schronisku. To bardzo uwrażliwia, a psiaki mają wtedy dużo lepiej.

Kasia Moś, wokalistka

Na forach internetowych i w mediach społecznościowych wypowiada się wiele osób, które w ten sposób pomagają zwierzakom – można zagadnąć kogoś z naszej okolicy o miejsca, w których potrzebna jest pomoc. Raczej nie ma sensu dowiadywać się o to w placówkach na drugim końcu Polski – chyba że chcemy się zaangażować tylko wirtualnie. Jeśli się już zdecydujemy, dobrze jest mieć zaprzyjaźnioną osobę działającą w wolontariacie, która nas wprowadzi do grupy. Ale można się też zgłosić samemu, tak jak to zrobiła choćby piosenkarka Kasia Moś.

wizyta w schronisku
fot. Shutterstock

Wolontariusz w schronisku, czyli początki nie są wcale takie trudne

Aby zostać wolontariuszem w schronisku, na ogół trzeba przejść okres próbny pod okiem pracownika schroniska albo doświadczonego ochotnika. Wiele przytulisk organizuje kursy, podczas których można się dowiedzieć podstawowych rzeczy o psach i strukturze schroniska. Zazwyczaj mile widziana jest informacja, jak często możemy bywać w schronisku i ile czasu chcemy poświęcić psom. To pozwala wszystkim lepiej zaplanować pracę. Zwykle wolontariusz podpisuje też regulamin funkcjonujący w schronisku czy deklarację współpracy i zobowiązuje się do wykonywania poleceń dyrekcji.

Zakres pracy? Przeróżny!

Oczywiście wszyscy marzą o spacerach z psami i najczęściej to właśnie jest główna część działalności wolontariuszy. Jednak często ochotnicy oswajają także psy bojaźliwe, w miarę możliwości dbają też o sierść. Czasem pod kierunkiem trenerów czy behawiorystów uczą zwierzaki podstawowych komend lub podstaw psich sportów – niektóre schroniska mają nawet tory do zajęć zręcznościowych.

Wolontariusz w schronisku zajmuje się również otoczeniem: porządkuje kojce, naprawia budy, myje miski. Niekiedy sortuje rzeczy, które dobrzy ludzie przynieśli dla psiaków.

Jeśli nie jesteś pełnoletni…

Wiele placówek zaznacza w regulaminach, że przyszły wolontariusz, który chce pomagać w schronisku powinien być pełnoletni. Nic dziwnego: praca ze zwierzętami zawsze niesie z sobą pewne ryzyko i schroniska trochę się tego obawiają. Można jednak znaleźć przytuliska przyjmujące do grup wolontariackich osoby, które skończyły 16, a nawet 15 lat (wtedy zazwyczaj należy dostarczyć pisemną zgodę rodziców).

Ciekawą propozycję dla młodych osób ma schronisko w Korabiewicach prowadzone przez Fundację Viva! Zaprasza (w umówionym terminie) grupy młodzieży z dorosłą osobą (nauczyciel, rodzic). Można się przejść z psami po terenie schroniska albo pomóc opiekunom w sprzątaniu klatek. Taka wycieczka pomoże odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to zajęcie dla mnie. Schronisko organizuje też tzw. WoloWeekendy oraz wolontariat rodzinny – tu w pomoc psom angażuje się cała rodzina.

wolontariuszka z psem
fot. Shutterstock

Korzystają nie tylko psy

Większość wolontariuszy, którzy zdecydowali się na pomaganie zwierzętom w schronisku, jest z tej decyzji bardzo zadowolona. Pracownicy i zarząd placówki na ogół też. Bo choćby wszyscy pracujący w takim miejscu bardzo kochali zwierzaki i chcieli im nieba przychylić, nie daliby rady poświęcać im tyle czasu co wolontariusze. Mają bowiem tak wiele obowiązków, że często nie nadążają z pracą fizyczną, a co dopiero mówić o zaspokajaniu potrzeb psychicznych podopiecznych. Dlatego regularne wizyty kogoś, kto bierze na siebie choćby część tej odpowiedzialności, są takie ważne i mile widziane. A co mówią sami wolontariusze? „Mam 15 lat i już od dłuższego czasu szukałam schroniska, w którym mogłabym pomóc. Przez przypadek trafiłam na panią, która jednocześnie prowadziła dom tymczasowy dla bezdomnych psów. Dopiero teraz zaczęłam naprawdę poznawać psy….”

Zajęcie się wolontariatem ma jednak więcej dobrych stron. Poznajemy też przy tej okazji wiele nowych osób. Większość wolontariuszy tworzy grono wspierających się przyjaciół, a przyjaźnie wyniesione ze wspólnej pracy trwają nieraz wiele lat.

Poza tym zwierzęta lubią osoby spokojne, toteż praca z nimi jest jak ćwiczenie jogi – uczy koncentracji i panowania nad ciałem. Wreszcie… kto wie, czy naszą pracą nie odmienimy jakiegoś smutnego psiego losu? Nie przyczynimy się do znalezienia któremuś zwierzakowi szczęśliwego domu na resztę życia? Ależ to będzie radość!

E-wolontariusze pomagają na odległość

Chociaż bardzo byśmy chcieli pomóc potrzebującym zwierzętom, to nie zawsze mamy taką możliwość. Możemy wówczas pomyśleć o zostaniu wolontariuszem wirtualnym. A jak pomagają e-wolontariusze?

Wrzucają zdjęcia nowo przybyłych psów na stronę schroniska.

Personel schronisk często nie ma na to czasu, a to bardzo cenna forma pomocy. Niektórzy wolontariusze nie tylko wrzucają zdjęcia na stronę, ale i sami je robią.

Robią plakaty o psach znalezionych i tych do adopcji.

A czasem nie ograniczają się tylko do przygotowania ich, ale też rozwieszają je w okolicy lub roznoszą ulotki informujące o znalezieniu zwierzęcia.

Umieszczają informacje o zwierzakach szukających domu na fejsie itp.

Udostępnianie wiadomości na profilu facebookowym może zdziałać cuda – to wielka szansa na to, że zwierzak trafi na swojego wymarzonego człowieka.

Autor: Paulina Łukaszewska