Czy wiesz, na czym polega zrównoważony spacer z psem?

Rozmawiając z wieloma trenerami podczas warsztatów, w których uczestniczę, zauważyłam, że jednym z najczęstszych problemów, jakie opiekunowie psów zgłaszają, jest ciągnięcie na smyczy. Dlatego właśnie postanowiłam poświęcić ten artykuł temu tematowi i omówić nieco rozwiązanie, które stosujemy w TTouch®, by nauczyć psa chodzenia na luźnej smyczy. Czyli, innymi słowy, chodzenia w równowadze.

No dobrze, ale o co tak właściwie chodzi z tą równowagą? Osoby, które czytały już co nieco o metodzie Tellington TTouch®, na pewno nieraz natknęły się na stwierdzenie, że jednym z głównych jej założeń jest przywrócenie psa do fizycznej równowagi. To z kolei przekłada się na polepszenie stanu emocjonalnego i mentalnego psa. Przez równowagę fizyczną rozumiemy postawę, dzięki której pies równomiernie rozkłada ciężar ciała na wszystkie cztery łapy. W przypadku, gdy pies ciągnie na smyczy, równowaga tak rozumiana nie występuje. Cały ciężar znajduje się bowiem na przedniej części ciała, obciążając przednie łapy. Na czym może polegać zrównoważony spacer?

Zapominamy o drugim końcu smyczy

Jaka jest zazwyczaj reakcja opiekuna na ciągnącego psa? W celu podjęcia próby „zatrzymania” go, osoba taka ciągnie psa w swoją stronę. W ten sposób występuje zjawisko prezentowane w trzeciej zasadzie dynamiki Newtona (i to by było na tyle, jeśli chodzi o moją znajomość fizyki), która mówi, że „każda akcja wywołuje równą jej i przeciwnie skierowaną reakcję”. Czyli jeśli pies ciągnie w jedną stronę i my ciągniemy w drugą, to ciągnąć on będzie jeszcze bardziej. Kropka.

Tak bardzo skupiamy się na psie, gdy mowa o problemie ciągnięcia na smyczy, że zapominamy o bardzo ważnym elemencie – drugim końcu smyczy. Tak, to właśnie to, jak my się zachowujemy i jakie mamy umiejętności „operatora”, ma ogromny wpływ na to, jak nasz pies się porusza. Podobno aż 75% sukcesu w tym przypadku zależy od nas (źródło: „Harnessing Your Dog’s Perfection”)! Dlatego przypatrzmy się najpierw sobie, zamiast całą odpowiedzialność zrzucać na zwierzę.

Zrównoważony spacer, czyli dlaczego szelki zamiast obroży?

O tym, dlaczego wyprowadzanie na samej obroży może być niebezpieczne dla zdrowia psa, opowiadam w dwuczęściowym filmiku (poniżej). Dlaczego polecam przerzucenie się na szelki?

1. Szelki zdejmują napięcie z szyi psa

Tak, szyja jest bardzo podatna na urazy, o czym opowiedziałam więcej w powyższym filmie. Poza tym pies, który ciągnie na obroży, non stop wytrąca się z równowagi, a co za tym idzie – nie ma szans na zrównoważony spacer. Jego oddech jest przyspieszony, co w szczególności nie pomaga nam w przypadku pracy z psem, który wykazuje zachowania reaktywne, np. w stosunku do innych psów, ponieważ łatwiej wprowadza się przez to w stan ataku/ucieczki. Ponadto zablokowany dostęp tlenu do mózgu prowadzi do podwyższenia stanu lękowego oraz uniemożliwia naukę i stan relaksacji.

2. Szelki umożliwiają zrównoważenie postawy

W tym miejscu wiele osób powie: „ale przecież szelki zachęcają psa do ciągnięcia, więc gdzie tu logika?”. Już spieszę z wyjaśnieniem. Owszem, używanie szelek ze smyczą przypiętą jedynie na wysokości barków może, tak samo jak obroża, nadal powodować, że pies będzie ciągnął. Jednak w TTouch® stosujemy konfigurację nazywaną „podwójnym kontaktem”. Oznacza to, że smycz przypinamy również w innym miejscu, najczęściej z przodu szelek. Nie każde szelki umożliwiają taki układ. Muszą one bowiem posiadać kółeczko z przodu, a także nie hamować ruchów (szelki typu norweskiego odpadają). Dodatkowo używamy specjalnej rączki, która po smyczy się ślizga, uniemożliwiając nam tym samym tworzenie stałego napięcia na niej. W tym filmiku prezentuję, jak taki zestaw wygląda na psie.

Dzięki takiej konfiguracji możliwość komunikacji z psem niesamowicie się polepsza, siła ciągnięcia jest jakby rozkładana. Poza tym łatwiej jest nam również zakomunikować psu zatrzymanie czy zakręty – wszystko to przy użyciu prostych technik, które stosujemy. Prowadzimy w ten sposób do uzyskania pełnej fizycznej równowagi.

Jeśli chcemy spowolnić psa, po prostu delikatnie unosimy obie smycze (co umożliwia wspomniana rączka), po czym pomału je rozluźniamy. W ten sposób nie tworzymy przeciwstawnego napięcia, któremu pies mógłby się oprzeć. Zamiast tego – bez ciągnięcia czy szarpania – przywracamy go na wszystkie cztery łapy. Tak oto pomagamy psu doświadczyć tej równowagi, która stanie się dla niego nowym nawykiem. Zastąpi on z czasem dotychczasowe, wyuczone zachowanie.

W Polsce taki zestaw nie jest jeszcze dostępny – można go kupić tylko za granicą (np. TUTAJ). Ale można też popróbować z szelkami dostępnymi na polskim rynku oraz smyczą z dwoma karabińczykami.

zrównoważony spacer
fot. https://ttouch.ca/companion-animals/about-the-harness

3. Szelki rozkładają nagłe napięcie

Ciągnięcie zdarza się również psom zazwyczaj „nieciągnącym”, które czasem zwyczajnie się czegoś wystraszą lub zechcą pospieszyć w kierunku ciekawego zapachu. W takich przypadkach mogą one znienacka nas pociągnąć, tworząc tym samym ucisk na swojej szyi, którego za wszelką cenę należy unikać. Na szelkach jednak taki nacisk rozkładany jest na o wiele większą i wytrzymalszą część ciała, w przeciwieństwie do delikatnej szyi psa i obroży na niej.

4. Szelki szelkom nierówne

Na koniec mała przestroga. Odradzam wszelkiego rodzaju szelki typu norweskiego, z paskiem wszerz klatki piersiowej psa oraz typu „no-pull”, które albo zaciskają się na barkach, albo zapinane są tylko na klatce piersiowej. Owszem, mogą one pomóc w sprawieniu, że pies przestanie ciągnąć, ale zdecydowanie nie nauczą one psa, jak chodzić w równowadze. Dodatkowo długotrwałe stosowanie ich może prowadzić do urazów i uszkodzeń w ciele.

zrównoważony spacer z psem
fot. Zuzanna Rybarczyk

Zrównoważony spacer, czyli prosta zmiana ku lepszemu życiu

Jeszcze raz powtórzę: pies pozbawiony równowagi fizycznej nie może w pełni doświadczyć świadomości swojego ciała, a przez to płynącej z głębi pewności siebie. Nie ma więc równowagi emocjonalnej i spokoju psiego ducha. A tego właśnie pragniemy dla naszego przyjaciela, czyż nie? Dlatego gorąco polecam w pierwszej kolejności przyjrzenie się sprzętowi, którego używasz, by zapewnić nie tylko najwyższy komfort waszych spacerów, ale również najlepszą jakość życia swojemu pupilowi. Teraz już wiesz, na czym polega zrównoważony spacer z psem. Ruszajcie więc w drogę!

Autorka to certyfikowana behawiorystka psów ISCP.Dip.Canine.Prac., aspirująca do zostania pierwszą w Polsce instruktorką metody Tellington TTouch® for Companion Animals. Szkolenia w tym zakresie przechodzi w Anglii, RPA, we Włoszech i na Tajwanie. Właścicielka firmy pet sittingowej „Studio High Paw! Pet Sitting” (www.high-paw.dk). W Polsce Zuza działa pod szyldem „Psiaki w Zen – Tu i Teraz”.

Autor: Zuzanna Rybarczyk