Dlaczego pies nie lubi wychodzić z tobą na spacer?

Większość psów bardzo się cieszy, gdy widzi, że właściciel szykuje się do wyjścia na dwór. Nie zawsze jednak spacer, który psu oferujemy, jest dla niego atrakcją. Z czasem niektóre psy coraz mniej chętnie na ten spacer w ogóle chcą wychodzić... Dlaczego tak się dzieje i jak możemy to zmienić?

Dwa psy w typie maltańczyka spacerowały na dość krótkiej smyczy (jednej, rozdzielonej pod koniec długości na dwa karabińczyki), trzymanej przez młodego chłopaka. Cała trójka spacerowała chodnikiem wzdłuż osiedlowej uliczki, stosunkowo mało ruchliwej. Przez kilka minut szłam za nimi, zanim odbili w lewo, a ja poszłam dalej prosto. Obserwowałam te maltańczyki podczas ich „spaceru” i pomyślałam, jak niewielkim nakładem sił ich młody opiekun mógłby zapewnić im spacer z prawdziwego zdarzenia. Prawdopodobnie temu chłopakowi, jak i wielu innym osobom nie przyszła do głowy myśl „mój pies nie lubi spacerów”. Dlatego przeczytajcie ten tekst, a zobaczycie, w czym rzecz.

Opisana przeze mnie powyżej sytuacja miała miejsce w Katowicach, ale – założę się – mogłabym taką scenę zobaczyć w każdym innym mieście w Polsce. Choć wówczas była niedziela, takie spacery można zaobserwować we wszystkie dni tygodnia, o dowolnej godzinie. Dlaczego? Bo wiele osób tak właśnie wychodzi ze swoimi psami. Jak najszybciej, na krótkiej smyczy, byle tylko załatwiły się i do domu. Kupa była, siku było? No to fru – do domu. Nie ma zatrzymywania się, nie ma czasu na takie głupoty. Wyjście na dwór jest po to, by pies zrobił, co trzeba, a nie bez sensu gapił się w kawałek trawnika czy wsadzał nos w krzaki. Takie myślenie jest może i ludzkie, ale bardzo nie psie… Nie uwzględniające w żadnym razie psich potrzeb i normalnych dla tego gatunku zachowań.

Pies nie lubi spacerów – ale dlaczego?

Gdy widzę czworonoga, któremu wolno jedynie kroczyć chodnikiem przy nodze właściciela i nie wolno mu się zatrzymywać, współczuję mu. Nie zrozumcie mnie jednak źle – mnóstwo psów w ogóle nie wychodzi na spacery (jeśli mieszkają w domach z ogródkiem) i to jest jeszcze gorsze! Żeby więc było jasne – cieszę się, że psy w ogóle są wyprowadzane i mają szansę zobaczyć choć kawałek świata. Spacer ten jednak można ulepszyć. Wystarczy, że uświadomimy sobie, jak funkcjonuje psi organizm i jak poznaje on środowisko.

Jeśli więc miałabym w skrócie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego pies nie lubi spacerów na smyczy, powodem byłoby przede wszystkim zbyt szybkie tempo marszu i wędrowanie bez możliwości zatrzymywania się. Dodatkowo niedogodnością dla psa podczas spacerowania może być długość smyczy – zbyt krótka nie pozwala zwierzęciu  dojść choćby do trawnika, nie mówiąc już o swobodnym eksplorowaniu. A to takie ważne!

To warto wiedzieć!

Jeżeli odnalazłeś się w naszym opisie i jesteś jedną z tych osób, które proponują psu niezbyt atrakcyjny dla niego spacer, jeszcze nic straconego. Zawsze możesz zacząć właśnie od dziś i wprowadzić konieczne zmiany!

Pamiętaj, dla kogo jest ten spacer

Powiedzmy sobie szczerze – spacer powinien być dla psa. To dla niego przede wszystkim wychodzimy z domu i warto wziąć pod uwagę psie, a nie żadne inne potrzeby. Tym bardziej, że często czas poprzedzający wyjście na dwór pies spędził zamknięty w czterech ścianach, śpiąc i leżąc. Dlatego zarówno jego ciało, jak i głowa potrzebują ruchu, świeżego powietrza i nieco wrażeń.

Pies „patrzy” nosem, nie oczami

Wybierając się na spacer z psem, musimy pamiętać o jednej rzeczy. Pies „widzi” świat nosem! Dominujący u człowieka zmysł to wzrok, a u psa – węch. Podczas gdy my otoczenie oglądamy, nasz pupil je węszy. Odbiera każdy zapach osobno i jest w stanie namierzyć jego źródło bez żadnego problemu. Podczas gdy człowiek czuje zapach gotującego się rosołu jako pewną chmurę zapachową (i bazując na wcześniejszych doświadczeniach wie, że tak pachnie właśnie rosół), pies wyczuwa zapach poszczególnych składników tegoż rosołu. Jego nos mówi mu, że w garnku znajduje się marchewka, seler, kurczak, ziele angielskie itd. Mając tę wiedzę, nie powinno nas dziwić, że podczas spaceru czworonóg pragnie zatrzymywać się przy każdym krzaczku i słupie. Chce powąchać każdy z osobna zapach, jaki ktoś tam zostawił!

Over een knap staaltje vernuft gesproken! Gisteren gefotografeerd op de faculteit Diergeneeskunde: het bloedvatenstelsel…

Publiée par Judith Lissenberg sur Jeudi 21 février 2019

Oto model naczyń krwionośnych, znajdujących się w psim nosie. Prawda, że robi wrażenie?

Jeśli nadal nie rozumiecie, jak psy „widzą” nosem, wyobraźcie sobie psa w ludzkiej sytuacji. Na przykład podczas wizyty u jubilera. Co zobaczyłby tam pies (gdyby miał analizować otoczenie oczami, jak ludzie)? Raczej nic szczególnego – kupę złomu, ot co. My, widząc całe gabloty wypełnione biżuterią, pochylamy się nad poszczególnymi błyskotkami, oglądamy je z każdej strony, podziwiamy. Dostrzegamy różnicę pomiędzy odcieniami złota i srebra, a wszystkie te świecidełka mają dla nas dużą wartość. Co więcej, każdemu z nas mogą się spodobać inne kosztowności i kolejny klient zawiesi oko na czymś innym, niż my. Nie inaczej jest z psami i zapachami. Ludzie na zwykłej latarni nie widzą nic, psy – „patrząc” nosem – całą masę skarbów, którym warto chwilę się „przyjrzeć”.

Pies nie lubi spacerów? Możesz to zmienić!

Gdy już uświadomiłeś sobie, dlaczego szybkie chodzenie z psem na krótkiej smyczy jest niezgodne z potrzebami jego organizmu, wiedz, że możesz to zmienić. Oto kilka rzeczy, na które powinieneś zwrócić uwagę!

Odpowiednie akcesoria

Najlepsze do chodzenia na smyczy są szelki typu guard, które nie blokują psu ruchów. Szeroka obroża będzie w porządku, jeśli nasz pies nie ciągnie i chodzi bardzo spokojnie. Jeśli jednak zdarza mu się szarpnąć, obroża robi się niebezpieczna.

Druga sprawa to smycz – krótka, często nazywana smyczą miejską, czyli typu 100-150 cm, nie jest najlepsza na spacer, chociaż świetnie sprawdzi się podczas podróży komunikacją miejską czy w poczekalni u weterynarza. Dlatego gdy chcesz wyjść z psem na dwór, a wyjście to ma mu służyć, postaw na długą smycz lub wręcz linkę treningową. Długa smycz może mieć 250-300 cm. Linki zwykle zaczynają się od 3 metrów, a te najdłuższe mają nawet 15 metrów. Jednak taka o długości 4-5 metrów będzie wystarczająca.

Potrzebne przystanki

Nie możesz iść, iść, iść i iść, bez przerwy. Taki spacer może i jest wygodny dla ciebie, ale na pewno nie uszczęśliwi żadnego psa! Daję słowo, że czworonóg wolałby pokonać zaledwie 500 metrów, ale zatrzymując się i wąchając, kiedy chce, niż 2 kilometry, jednak maszerując przy nodze właściciela, bez przystanków.

Wróćmy na chwilę do porównania z jubilerem. Załóżmy, że przed tobą alejka samych takich miejsc, w każdym inny rodzaj biżuterii. Pragniesz do każdego wejść i choć chwilę się porozglądać, sprawdzić, co jest na wystawie, a co pojawiło się nowego w ofercie od ostatniej wizyty. Jednak ktoś kurczowo trzyma cię za rękę i gdy tylko spojrzysz w stronę drzwi wejściowych do jubilera, zaraz cię odciąga i pokrzykuje: „szybciej”, „chodź, chodź”, „nie mam czasu, spieszymy się”, „idziemy dalej”. I co, fajnie?

Niesamowita przygoda

Raz na kilka dni, a przynajmniej raz w tygodniu, zafunduj psu spacer marzeń. Weź go na jak najdłuższą linkę i pozwól iść (lub stać i węszyć) tam, gdzie chce. O ile tylko będzie to bezpieczne, a więc w granicach rozsądku – spacerowanie po ruchliwej drodze nie wchodzi w grę. Ten spacer marzeń nie ma ustalonej trasy ani określonego czasu trwania. Pewnie nie będzie się nawet odbywał drogami, a raczej trawnikami i poboczami. Możesz się bardzo zdziwić, gdzie zaprowadzi cię twój pies… Może się okazać, że wylądujecie na pustym parkingu Biedronki (po zamknięciu sklepu) i spędzicie na nim pół godziny. Przez ten czas pies będzie wąchał każdy centymetr powierzchni – ale to normalne, przecież w ciągu dnia przewinęło się w tym miejscu tysiące ludzi i samochodów, a każdy zostawił inny zapach!

Ale może zdarzyć się też tak, że… nie oddalicie się zbytnio od domu. Twój pupil zapragnie bowiem przewęszyć dokładnie każdy skrawek swojego osiedla. Czy jest w tym coś złego? Absolutnie nie – zapewniam, że wróci bardziej (i lepiej) zmęczony, niż gdyby miał godzinę biegać za piłką. Spacer marzeń skończ wtedy, gdy zobaczysz, że pies już nie węszy, nasycony wrażeniami zapachowymi. Albo wtedy, gdy minie już naprawdę tak dużo czasu, że na dłuższe spacerowanie nie możesz sobie pozwolić. Oczywiście taką atrakcję możesz psu urządzić o dowolnej porze dnia, jednak szczególnie dobry jest na to późny wieczór, gdy życie twojej miejscowości już przycichnie i mniej się dzieje. A zapachy są nadal żywe i atrakcyjne.

Pies nie lubi spacerów? Nie twój!

Czy twój pies nie lubi spacerów? Jeśli wcielisz w życie powyższe wskazówki, nigdy już nie będziesz mógł tak powiedzieć! Wiem, że każdy spacer jest lepszy niż zamknięcie psa na podwórku, bez możliwości wychodzenia – to nie ulega wątpliwości. Jeśli jednak zależy ci na psie, chcesz go uszczęśliwić – i to za darmo – przemyśl sprawę. Zawsze jest dobry moment na to, by zacząć robić coś lepiej!

Autor: Aleksandra Więcławska