Oczami człowieka i psa! Dlaczego pies ciągnie na smyczy?

Nas to denerwuje i utrudnia spacer. Ale pies ma swoje powody, by ciągnąć. Poznajmy racje obu stron.

Spacer powinien być przyjemnością zarówno dla psa, jak i dla opiekuna. Nie zawsze jednak tak jest. Wokół przecież tyle się dzieje, a pies nie może niczego przegapić. W efekcie pupil się wyrywa i gna do przodu, a my, łapiąc krótkie oddechy i z wyciągniętą do przodu ręką, biegniemy tuż za nim. Dlaczego pies ciągnie na smyczy?

Dlaczego pies ciągnie na smyczy? Oto, co myśli o tym pies Frodo…

Każdy szanujący się pies wie, do czego służy smycz. Gdy dwunożny bierze ją do ręki, oznacza to coś najlepszego i najprzyjemniejszego – spacer! Ekscytuję się, gdy wychodzimy z Anecią z domu. Chciałbym być w całym parku jednocześnie. Tu pachnie Burkiem, lecę pod krzak zostawić mu wiadomość. Tam już czuję Pikusia, a stamtąd zalatuje… o matko, pieczony kurczak. Skąd w parku pieczony kurczak?! Pobiegnę. Yyy, no tak, smycz, nici z moich planów. Ale tak pachnie, tak pachnie, że ach! Aneciu, chodź szybciej, może tam leży porzucony samotny upieczony kurczak i tylko czeka, żebym go znalazł. No chodź, chodź, ja ci pomogę, pociągnę cię, żeby ci było łatwiej iść.

Kocham swoją Anecię, ale jak się czasem na coś uprze, to naprawdę uszy opadają. Właśnie teraz musi się zatrzymać?! Przecież tam kurczaczek czeka na Frodziuńka, zaraz mi go ktoś sprzątnie sprzed nosa, biegnijmy jak najszybciej. Au, zabolało! Wybiegłem przed Anecię i aż mnie zatchnęło, gdy szarpnąłem się na smyczy. Nie chcę tego poczuć nigdy więcej! Lepiej już iść bliżej Aneci, żeby nic mnie nie bolało. No i proszę! Gdy trzymam się blisko, Anecia idzie szybciej. Dobra Anecia! Może zdążymy znaleźć tego kurczaka przed Burkiem…

Dlaczego pies ciągnie na smyczy? Oto, co myśli o tym behawiorystka Aneta…

Każdy szanujący się opiekun wie, do czego służy smycz. Gdy biorę ją do ręki, to jakbym dawała psu komendę „idziemy na spacer“. A psy uwielbiają wspólne wyjścia, więc w podnieceniu zaczynają ciągnąć na smyczy jak szalone. Czasem wygląda to tak, jakby pies chciał być w kilku miejscach naraz – szarpie, podbiega, nagle zmienia kierunek i podskakuje. Jeśli w pobliżu pojawi się dodatkowo niezwykła woń, to można mieć pewność, że psiak zamieni się w ciągnik, ponieważ będzie chciał natychmiast odnaleźć źródło zapachu. Nie pozwalam ciągnąć na smyczy ani Frodowi, ani żadnemu innemu psu, z którym idę. Szarpanie się na smyczy może uszkodzić kręgosłup zwierzakowi chodzącemu w obroży. W wypadku dobrze dobranych szelek takiego niebezpieczeństwa nie ma, jest za to duży dyskomfort, bo przy nagłym zatrzymaniu napiętej smyczy szelki wpijają się w klatkę piersiową psa.

Wiele razy widziałam, jak człowiek prawie frunął ciągnięty przez duże zwierzę. To niebezpieczne. Dlatego każdy opiekun powinien nauczyć swojego psa, aby spokojnie szedł na luźnej smyczy. Najprościej zrobić to, przekonując futrzaka, że gdy napina smycz, dwunożny na jej końcu zatrzymuje się i rusza dopiero wtedy, kiedy smycz znów jest luźna. Od tej pory to pupil będzie pilnował, aby płynnie poruszać się do przodu bez szarpania i nagłego zatrzymywania. Możecie wtedy dojść do każdego ekscytującego obiektu i człowiek zachowa zdrowy bark, a pies zdrową szyję lub klatkę piersiową.

Autor: Aneta Awtoniuk