Wasze historie! Uśpiłam 8 szczeniaków - Psy.pl
Kobieta pisze list

Wasze historie! Uśpiłam 8 szczeniaków

To było już kilka lat temu, ale wspomnienie pozostało do dziś. I jak zły sen często do mnie wraca. Gryzie sumienie.

Historia jakich pewnie wiele – suka na wsi, przy budzie. Nie na łańcuchu, z dużą działką do biegania, ale jednak nie członek rodziny. Czarna, tak się po prostu nazywała. Pies moich rodziców.

Dzieli nas 300 km, więc nie odwiedzam ich często, ale choć raz w miesiącu się staram. W tamte wakacje nie byłam u nich już dawno, bo wiadomo – najpierw nadmiar pracy przed urlopem, potem wyjazd, i tak to się potoczyło.

Przyjechałam w sierpniowe popołudnie. Poszłam przywitać się z Czarną, bo już tak dawno jej nie widziałam, a naprawdę ją lubię. Wydawało mi się, że jest jakaś gruba, ale może po prostu tak utyła? Zapytałam taty, co się jej stało, ale powiedział, że może tak na starość przybrała na wadze. Przyjrzałam się jej, jak chodzi, jak biega… A właściwie, jak nie biega, tylko kiwa się na boki. Ledwo człapie w tym upale.

A jednak ciąża

Po godzinie byłam już prawie pewna, że jest w ciąży. Czarna nigdy nie wychodziła na spacery, nie była poza działką, ani żaden pies nie przychodził do rodziców, więc wydawało się to niemożliwe, a jednak.

Drugi dzień pobytu u rodziców zaczęłam od wizyty u weterynarza. Lekarka od razu potwierdziła ciążę i powiedziała, że poród przewiduje na za tydzień. Za tydzień! Przecież to zaraz. Dodała, że gdyby ciąża była na wcześniejszym etapie, można by zrobić sterylizację z usypianiem ślepych miotów, ale teraz jest już na to za późno. Czarna musi urodzić, ze szczeniakami mam przyjechać zaraz po porodzie, a Czarną wysterylizujemy, gdy wszystko się już zagoi. Czyli kilka tygodni po porodzie.

U rodziców planowałam zostać dwa tygodnie, więc akurat, na poród jak znalazł. Obwiniałam rodziców, że jak mogli nic nie widzieć, ale oni byli bardzo zdziwieni, jak się to mogło stać.

Zaczęło się

Tydzień później Czarna zaczęła rodzić. Przeniosłam ją na legowisko ułożone ze starych kołder do garażu. Najpierw pojawiły się dwie maleńkie, słodkie kluski. Gdy wydawało się, że już po wszystkim, na świat zaczęły przychodzić kolejne szczeniaczki. Trzeci, czwarty, piąty… Aż skończyło się na ośmiu. Osiem szczeniąt! A Czarna nie ważyła więcej niż 10 kg.

Zmęczona leżała w tych kołdrach, a do jej brzucha przyssane osiem klusek. Wszystkie bezbronne, które nie wiedziały jeszcze, co je czeka. Ona bez sił, ale szczęśliwa, że dzieci już są na świecie.

To był najgorszy moment. Gdy patrzyłam na tę scenę, płynęły mi łzy. Wiedziałam, że za chwilę to ja muszę włożyć te maluchy do transportera, to ja muszę zawieźć je do weterynarza i to ja muszę podjąć decyzję o ich uśpieniu. O zakończeniu jednodniowego życia ośmiu, prawdopodobnie zdrowych piesków.

Dłuższe stanie i przyglądanie się maluchom Czarnej nie miało sensu. Zrobiłam, co było ustalone z weterynarką – zjawiłam się u niej z transporterem pełnym piszczących maluszków. Odebrałam lek dla Czarnej na zatrzymanie laktacji. Zapłaciłam 25 zł.

Tylko nie w dobre ręce

Czarna była zagubiona, szukała szczeniaków, piszczała. Nie umiałam jej wytłumaczyć, co się stało i dlaczego musiało tak się stać. Rodzice nie mogliby przecież zajmować się dziewięcioma psami, a oddanie ich w tzw. „dobre ręce” to też nie rozwiązanie… Kto wie, czy nie trafiłyby na łańcuch albo do kogoś, kto by się nad nimi znęcał. Zresztą komu potrzebne czarne kundelki? Całe schroniska są już takich piesków.

Mam przekonanie, że postąpiłam odpowiedzialnie. Ale sumienie nie daje spokoju, a widok Czarnej zakochanej w swoich szczeniaczkach wraca co kilka miesięcy… Zabrałam jej dzieci. Pozwoliłam, by skończyły swoje krótkie, jeszcze dobrze nierozpoczęte życie. Nie umiem o tym zapomnieć.


Chcesz opowiedzieć nam swoją historię? Napisz na [email protected]. Najciekawsze, najbardziej poruszające opowieści opublikujemy.

Autor: Joanna S.
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • Bez znaczenia
    Bez znaczenia 17 sierpnia 2017 o 10:21

    Czy to ' spóźniona' odpowiedzialność? Nie wiem. W mojej subiektywnej ocenie-nie. To 'załatwienie sprawy', rozwiązanie problemu przy najniższej linii oporu. Można było spróbować poszukać odpowiedzialnych domów wśród znajomych i nieznajomych przez portale społecznościowe. Chętnych na nie nie brakuje, a możemy podpisać umowę adopcyjną i wybrać tych, którzy w naszej ocenie wydają się najlepsi. Fakt, może i zajmą miejsce tych schroniskowych, starszych, po co rozmnażać, skoro schroniska przepełnione? Ale one juz się pojawiły... mleko się rozlało.. więc w mojej ocenie, trzeba było się nimi zająć. Ja nie umiałabym spojrzeć sobie w oczy, gdybym tak postąpiła, więc nie jest mi żal autorki tego listu. Trzeba było myśleć wcześniej i wysterylizować psa.

  • Emka
    Emka 17 sierpnia 2017 o 10:37

    Zawsze sterylizuję suczki, zanim im cieczka choćby przyjdzie do głowy. A w tej sytuacji - sorry, nie uspilabym. Zgadzam się z poprzednim wpisem.

  • Jo
    Jo 20 sierpnia 2017 o 08:17

    Same bezbłędne automaty piszą. Ja już wiem, że znamy się na tyle na ile nas sprawdzono. Każdy wie co podpowiada serce, sumienie, wiara, a robimy i tak na opak...

  • KochamPsy&Koty
    KochamPsy&Koty 21 sierpnia 2017 o 20:16

    Biedne kluseczki... Ja to bym miała codziennie koszmary, o widoku pijących z brzucha Czarnej maluszków, oraz jej widoku szukającej swoich podopiecznych... Ja bym też nie usypiała, tylko może oddała je do jakiejś fundacji, a ze dwa Czarnej zostawiła, najlepiej tych, które wyszły z jej brzucha jako ostatnie. Wtedy Czarna byłaby mniej zdenerwowana, a najmniejsze maluchy zadowolone. Ale i tak pamięć po braciszkach i siostrzyczkaach by pozostała...

  • Jagoda
    Jagoda 31 sierpnia 2017 o 23:04

    Rzeczywiście niesamowicie odpowiedzialne zachowanie, żeby nie wysterylizować psa a potem zabić szczeniaki. Wręcz szczyt odpowiedzialności. Nie dziwię się, że nie możesz zapomnieć, bo zabiłaś 8 małych istnień, które nie były winne, że urodziły u tak patologicznych właścicieli. Tacy "ludzie" nie powinni nigdy trzymać zwierząt. I jeszcze to usprawiedliwianie się, że kto wie, czy te psiaki nie trafiłyby na łańcuch. No rzeczywiście, więc lepiej było je zabić. Niedobrze się robi jak czyta się takie opowieści o bezdusznych i nieodpowiedzialnych właścicielach zwierząt.

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *