Hovek przewodnik - Psy.pl - mamy nosa!

Hovek przewodnik

Paryska szkoła dla psów przewodników szczyci się tym, że szkoli nie tylko retrievery. Przecież nie każdy niewidomy chce mieć goldena czy labradora...

Paryska szkoła dla psów przewodników niewidomych jest szkołą wyjątkową – tak jak wyjątkowy jest jej założyciel i dyrektor Joachim Romero, człowiek, który wszystko poświęcił pasji szkolenia psów przewodników. Gdy dziś patrzymy na szkołę i jej dokonania (rocznie prawie 50 wyszkolonych i przekazanych niewidomym psów), trudno sobie wyobrazić, że Romero zaczynał jako wolontariusz szkolący psy po pracy. Przystosował garaż i cały parter swojego niewielkiego domku na potrzeby przyszłych przewodników. Dzięki jego staraniom Francja – jako jedyny kraj w Europie – oficjalnie uznała zawód instruktora psów przewodników dla niewidomych. Dyplom otrzymuje się po 3-letnim intensywnym szkoleniu.

PSY Z WŁASNEJ HODOWLI
Większość psów w szkole pochodzi z własnej hodowli. Suki hodowlane mieszkają poza jej terenem przy rodzinach. Tam też rodzą się szczeniaki. Wychowywane są one przez hodowców, ale pod stałą opieką wychowawcy ze szkoły. Romero od dawna zastanawiał się nad możliwością przekazywania potomstwu cech charakteru pożądanych u psów przewodników. Jak to zrobić, skoro wszystkie psy i suki są sterylizowane, zanim podejmą pracę? Znalazło się jednak rozwiązanie: wybitne pod względem charakteru suki nie są sterylizowane od razu, a dopiero po wydaniu na świat pierwszych szczeniąt. Pozwala to ukierunkować hodowlę pod względem wymagań szkoły. Eksperyment rokuje nadzieje, bowiem coraz mniej psów odpada w trakcie szkolenia.

NOWA KLAMKA, NOWY PROBLEM
Paryska szkoła to miejsce spotkań wszystkich niewidomych ze stołecznego okręgu. Instruktorzy wiele czasu poświęcają na systematyczne doszkalanie psów. Paryż nie jest bowiem miastem dla nich przyjaznym. Metro ze skomplikowanym układem korytarzy, kawiarniane stoliki na chodnikach, ciągłe przebudowy i zmiany nie ułatwiają psom pracy. Uciążliwe są też takie „drobiazgi” jak choćby wymiana klamek w nowych wagonach metra. Wymagała ona przeszkolenia ponad 280 pracujących w Paryżu psów, bowiem rozpoznawały one drzwi właśnie po klamkach. Ich zmiana uniemożliwiła odnalezienie przez psa wejścia, co było nie tylko kłopotliwe, ale i niebezpieczne. Podobne problemy spowodowały unowocześnienie przystanków autobusowych i zmiana systemu wejścia do metra.

KAŻDEMU WEDŁUG POTRZEB
Niewidomi, tak jak widzący, mają różne charaktery, potrzeby, możliwości fizyczne i gusta. Niektórzy prowadzą aktywny tryb życia, np. uprawiają jogging. Dwumetrowemu, młodemu chłopakowi potrzebny jest zupełnie inny pies niż starszej pani. Dlatego paryska szkoła szkoli psy różnych ras: wszystkie typy retrieverów, białe owczarki szwajcarskie, beaucerony, bouvier des Flandres, barbety i border collie. Gwiazdami ostatnich lat są… hovawarty.

Pierwszymi psami przewodnikami tej rasy były Julia i jej brat Ilos. Suczka wykazała się takimi zdolnościami, że pracownicy szkoły zgodnie orzekli, iż rasa ta powinna na stałe zagościć w szkole. Ponieważ jednak we Francji na początku lat 90. hovawarty były prawie nieznane, to sukę (Loula – Alta Ranunculus), która dała początek hodowli, ściągnięto z Polski. Do dziś urodziło się już sześć pokoleń hovków, hodowanych pod kątem charakteru psa przewodnika. Jak dotąd wszyscy niewidomi są zachwyceni swoimi hovawartami.

PRZEWODNIK MNIEJ OBRONNY
Hovawart to pies z dużym instynktem obronnym, zupełnie niepożądanym u psa przewodnika. Na szczęście bardzo łatwo się uczy, więc przy odpowiednim wychowaniu i socjalizacji udało się przezwyciężyć ten problem. O sukcesie pracy hodowlanej świadczy to, że z pierwszego miotu Louli odpadło aż pięć z ośmiu urodzonych szczeniąt, a z ostatniego – już tylko jeden.

W 2003 roku do szkolnej rodziny hovawartów dołączyły dwie kolejne polskie suczki – Dolce Vita Pałacowe Piękności, świetnie pracująca jako przewodnik, i Pola z Radockiej Górki, która po przejściu odpowiednich testów została zakwalifikowana jako suka hodowlana. – Z hovawartem trzeba pracować zupełnie inaczej niż np. z goldenem czy labradorem – mówi Laurence, wieloletnia instruktorka. – O ile labradora łatwo można uczyć na sztucznym torze przeszkód, o tyle hovawart nie będzie chodził tam i z powrotem, żeby nauczyć się omijania sztucznie poustawianych przeszkód. Trzeba dać mu konkretne zadanie do wykonania. Gdy mu powiem: „idziemy, szukaj autobusu” – wszystkie przeszkody ominie bezbłędnie.

DŁUŻEJ, ALE WARTO
Okres adaptacji i zaakceptowania nowego pana jest u hovawartów znacznie dłuższy niż u retrieverów. Labrador czy golden pracują poprawnie już po 2-3 miesiącach od przekazania, hovawarty – najwcześniej po upływie pół roku. Wielu niewidomych nie jest na to przygotowanych. Padoue jest już drugim psem przewodnikiem Dorisa, który wspomina, że nigdy nie był tak poobijany jak w pierwszym okresie pracy ze swym nowym hovkiem. Zaraz jednak dodaje, że teraz nie zamieniłby hovka na żadną inną rasę. Za bardzo ceni sobie to, że Padoue nie zwraca uwagi na zaczepki innych miłośników psów…

Dlaczego hovawarty?
+ doskonale odgrywa rolę przewodnika
+ jest przyjacielski, spokojny, zrównoważony
+ mało szczeka
+ jest łatwy w utrzymaniu (nie linieje), mokry nie „pachnie psem”
+ późno się starzeje
+ jest bardzo przywiązany do właściciela
+ nie ma skłonności do włóczęgostwa
+ łatwo podejmuje inicjatywę, sprawdza się w nieprzewidzianych sytuacjach
+ ma przyjazny wygląd

– jest duży, może stanowić to problem np. w zatłoczonych środkach lokomocji
– ma dobrze rozwinięty instynkt obronny, co może być kłopotliwe
– długo się adaptuje
– niezbyt chętnie aportuje
– ma długą sierść

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *