Huk, wielka ucieczka i szczęśliwe zakończenie

Milka napędziła swojej nowej rodzinie sporo strachu. Wystarczył nagły huk w pobliżu, przerażenie psa, szarpnięcie i spanikowane zwierzątko popędziło w stronę pobliskiego parku leśnego. Dni mijały, wiele osób zaangażowało się w poszukiwania suczki. Cała dzielnica oklejona była ogłoszeniami o jej zaginięciu. Internauci dzielili się wieloma pomysłami na nowe sposoby poszukiwań, ale ślad po niej zaginął.

Minął tydzień od ucieczki Milki, gdy pojawiła się dobra wiadomość. Widziano ją na terenie Instytutu Meteorologii. To duży, pełen zakamarków teren, na którym stoi kilka budynków. Nie jest ogólnodostępny, więc na wejście tam musiał wyrazić zgodę dyrektor placówki.

Jednak nie był to koniec psiej odysei. Milka, która w swym długim życiu zaznała wiele zła od ludzi, nauczyła się nie ufać im i raczej ich unikać. Nie reagowała na wołanie. Nie podchodziła do ludzi, a próby kontaktu kończyły się ucieczką suczki. Poszukujący jej bali się, że opuści ona stosunkowo bezpieczny teren  instytutu i pobiegnie w stronę ruchliwych ulic, gdzie  groziło jej potrącenie przez pędzące samochody.

Dzięki pomocy Eko-Patrolu Straży Miejskiej Warszawy, Straży dla Zwierząt i pracowników ochrony obiektu, udało się w końcu złapać psiaka i Milka jest już w domu, ze swoją rodziną!

Przy okazji warto uczulić wszystkich, którzy adoptują psy po przejściach, zwłaszcza te lękliwe i nieśmiałe, na konieczność dobrego zabezpieczania zwierzaków podczas spacerów. Zdarza się, że niektóre psy potrafią w sekundę wyśliznąć się z najlepiej, zdawałoby się, zapiętej obroży lub szelek. Koniecznie trzeba sprawdzić, czy na pewno nasz nowy pies nie ma takiej możliwości. PŁ