Husqvarna Tour – Czesi zajęli wszystkie trzy miejsca na podium


Czesi znokautowali konkurentów podczas prestiżowych zawodów psich zaprzęgów Husqvarna Tour, które zakończyły się w niedzielę w Karpaczu – odebrali siedem spośród dziewięciu nagród.

Za nami prestiżowe zawody Husqvarna Tour. W kategorii nielimitowanej, w której startują zaprzęgi składające się z 12 psów (zgłasza się ich maksimum 14), bezapelacyjnym zwycięzcą okazał się faworyzowany wcześniej Pavel Pfeifer.

Pavel pokazał, kto tu rządzi. Cały czas kontrolował przebieg wyścigu. Jechał za rywalizującym z nim Karlem Habermannem i wyprzedzał go wtedy, kiedy chciał. Patrzyliśmy na to z wypiekami na twarzach – mówi Radosław Ekwiński, komisarz zawodów.

Czech wyprzedził zawodnika z Niemiec o ponad pięć minut. Pozostali byli już daleko za tą dwójką. Drugim z zawodników, którym udało się przedzielić Czechów na mecie, był Polak Maciej Tomaszewski z Piaseczna. Zajął on II miejsce w konkurencji limitowanej (zaprzęg do sześciu psów – można zgłosić do ośmiu). W trzeciej kategorii, skijoringu (pies ciągnie zawodnika na nartach biegowych), bezapelacyjnie zwyciężyli Czesi. Zajęli oni wszystkie trzy miejsca na podium.

„Osiem dni pod rząd”

Husqvarna Tour to jeden z najtrudniejszych wyścigów średniodystansowych w Europie (w sumie jest takich 10). Składa się z dwóch części – pierwszą rozegrano po czeskiej strony Karkonoszy, w dniach od 3 do 7 stycznia, drugą przez kolejne cztery dni w okolicach Karpacza.

Po raz pierwszy zaprzęgi biegły przez osiem dni pod rząd. Poprzednio po czterech dniach była jednodniowa przerwa – mówi Radosław Ekwiński.

Zawody ukończyły 22 spośród 40 załóg, które stanęły na starcie w Czechach. Na metę w Karpaczu psy wbiegły, mając 220 km w łapach. Z powodu kaprysów aury trzeba było zmienić trasę. Gdy wyszło słońce i ociepliło się, na wysokości poniżej 600 m zaczęło brakować śniegu. Pojawiły się wówczas kamienie i zrobiło się niebezpiecznie. Organizatorzy skrócili trasę z 30 do 20 km. Trudy zawodów na pewno będzie wspominać Vanda Kmochowa z Czech, która na piątkowym nocnym etapie mocno potłukła sobie bark. Mimo tego po dwu kolejnych dniach ukończyła wyścig.

Z kolei na ostatnim etapie, w niedzielę, jeden z narciarzy złamał kijek, ale się nie poddał i resztę dystansu pokonał z jednym kijkiem – opowiada Ekwiński.

Za to psy, ku radości maszerów, nie odniosły poważniejszych kontuzji.

Po raz pierwszy wystartowało w naszym biegu aż sześciu zawodników, którzy za dwa tygodnie wystąpią w prestiżowym wyścigu La Pirena – podsumowuje Radosław Ekwiński.

Bogatszy o 10 tys. euro

Husqvarna Tour rozgrywane w Pirenejach, na pograniczu Hiszpanii, Andory i Francji. Zwycięzca wyjedzie stamtąd bogatszy o 10 tys. euro. Ale nie są to łatwe pieniądze. Zawodnicy mają do pokonania 15 etapów, w sumie 400 km, również przez górskie przełęcze na wysokości 2600 m n.p.m. Zawody w Karpaczu były dla tych, którzy tam wystartują, próbą generalną. Już w środę wyjadą do Hiszpanii, by się aklimatyzować i przygotowywać do biegu. – To jedna z czterech najważniejszych imprez w Europie dla profesjonalnych maszerów. Pavel Pfeifer, który wygrał w Karpaczu, rok temu startował tam po raz pierwszy i od razu zajął czwarte miejsce – opowiada Radosław Ekwiński.