Jacek Borkowski – dlaczego przygarnia bezdomne zwierzęta?


Dom bez psa to trochę tak jak rodzina bez miłości. I zupełnie czym innym jest chęć posiadania czworonoga jakiejś modnej rasy po to tylko, żeby się z nim pokazywać na spacerze, a czym innym naturalna potrzeba obcowania ze zwierzęciem.

Takiego zaufania, jakie znajdziemy w psich oczach, nie spotkamy nigdzie indziej. Dlatego, kiedy żona zadzwoniła do mnie któregoś dnia, że na pobliskim bazarku jakiś człowiek wciska jej szczeniaka, bardzo się ucieszyłem. Od paru lat brakowało w naszym domu czworonoga. Kiedy jednak na moje pytanie, jaki to pies, oznajmiła, że to chyba bernardyn, trochę się przestraszyłem, bo w domu były małe dzieci. A to potężny pies i do tego wymagający. Wiem coś o tym, bo właśnie takiego podopiecznego ma moja mama. To olbrzym ważący prawie 90 kg. Mama ma już 84 lata, ale nie wyobraża sobie bez niego życia. Pupil mamy potrafi niemało zjeść, i to nie byle co. To taki odpowiednik mercedesa w świecie psów. Dużo spala i dużo kosztuje. Trudno się więc dziwić, że odradzałem żonie wzięcie tego szczeniaka. Ale tak jej było go żal, że jednak postawiła na swoim.

Obok bernardyna nie leżał…

Okazało się, że żaden z niego bernardyn. Powiem więcej, nawet obok bernardyna nie leżał. To prawda, że często się zdarza, iż z małej kuleczki wyrasta wielki pies, ale gabaryty naszej suczki Buczi niewiele się zmieniły w stosunku do tych z okresu szczenięctwa. Jest typowym, małym wiejskim kundelkiem. Bardzo przyjaznym, komunikatywnym i niezwykle łagodnym. Doskonale dogaduje się z dziećmi, które uwielbiają z nią baraszkować. I co ważne, mocno się do nas przywiązała. Jest też jednak bardzo ciekawa świata i bywa, że kiedy rano uchyla się brama, migiem wybiega i czasem znika na cały dzień. Zwykle jednak wraca pod wieczór na zasłużoną michę. Drapie wtedy do drzwi, żeby ją wpuścić do domu, i z powsinogi zamienia się w przymilnego kanapowca.

Sterylizacja to mądra decyzja

Kiedy Buczi miała cieczkę, okoliczne psy tak były w niej zakochane, że całymi dniami przeraźliwie wyły pod naszym płotem, a nawet przeskakiwały przez bramę. W końcu żona podjęła decyzję o tym, że wysterylizujemy suczkę, i choć nie byłem wcześniej zwolennikiem tego zabiegu, to dziś wiem, że to mądra decyzja.

Buczi idealnie dogaduje się z dziećmi. Kundelki w naturalny sposób wyczuwają granice, wiedzą, na ile mogą sobie pozwolić i łatwo je udomowić. Bywa, że doradzam znajomym, którzy mają dzieci, żeby dobrze się zastanowili, zanim wybiorą czworonoga. Zalecam rozsądek, a więc wybór małego pieska, którego zwykle łatwiej wychować. No i najważniejsze, żeby był łagodny w stosunku do dzieci.

Jan Brzechwa pisał: „Wy nie wiecie, a ja wiem, jak rozmawiać trzeba z psem” i ja też chyba to wiem. Miałem kilka psów w życiu, ale szczególnie pozostały w mojej pamięci dwa ukochane owczarki niemieckie. Były wyjątkowo mądre. Reagowały na każde moje słowo, gest, bez żadnego uczenia. Rozczulały mnie ich miłość i oddanie.

Kocham psy i bardzo je szanuję. Dlatego serce mi się kroi, kiedy czytam w internecie dziesiątki próśb o przygarnięcie czworonoga. Tak wiele jest psich sierot i tak poruszające są ich historie. Dlatego z nadzieją obserwuję wpisy na Facebooku, bo wiele historii kończy się happy endem. Bezdomne czworonogi znajdują domy.

Autor: Paulina Król