Jak rowery górskie - Psy.pl

Jak rowery górskie

Coraz częściej rasowe psy padają łupem złodziei - znikają zarówno spod sklepów jak i zamkniętych na klucz posesji

Coraz częściej rasowe psy padają łupem złodziei – znikają zarówno spod sklepów jak i zamkniętych na klucz posesji

Wszystko odbyło się jak w gangsterskim filmie. Na początku tego roku, na ulicy Powstańców w Ząbkach pod Warszawą leżał jeszcze śnieg. Koma, pięciomiesięczna amstafka, wyszła ze swoim właścicielem przed dom. Było już ciemno. Na strzeżoną posesję – dosłownie parę metrów od budki ochroniarzy – podjechał cicho ford fiesta. Jeden z pasażerów wysiadł z samochodu i kręcił się przez chwilę po ulicy. Nagle nachylił się nad niewysokim ogrodzeniem, chwycił psa i wrzucił go na tylne siedzenie auta, a kierowca ruszył z piskiem opon.

Właściciele natychmiast zawiadomili policję, rozesłali anonse o zaginięciu Komy do klinik weterynaryjnych, zasypali fora internetowe prośbami o pomoc, dali ogłoszenia w internecie i w dziennikach, wyznaczyli nagrodę. Są świadkowie zdarzenia, pies ma nietypowe umaszczenie, wymaga intensywnej opieki medycznej – ale mimo to się nie odnalazł.

Niewiele kradzieży jest tak spektakularnych i oczywistych, jak ta. Weterynarze uważają, jednak, że duża część ogłoszeń w klinikach o zaginięciach czy ucieczkach psów rasowych to w rzeczywistości przypadki kradzieży. – Wolimy wierzyć, że pies zginął, niż w to, że są ludzie, którzy kradną psy niczym rowery górskie – mówi Zbigniew Mozga, lekarz weterynarii ze Skierniewic, który sam stracił już dwa psy.

Z ogrodu i z samochodu
Mozga mieszka i pracuje w domu z ogrodem przy małej, niezbyt ruchliwej uliczce. Furtka zamykana jest elektronicznie. – Założyłem ją, gdy skradziono mi Wolfa – opowiada. – To było w listopadzie. Zrobiłem sobie około południa przerwę w pracy i wyszedłem przed dom – a tu cisza, Wolfa nie ma. To był półroczny długowłosy owczarek niemiecki. Zobaczyłem, że furtka jest otwarta i wybiegłem na ulicę, ale tam też psa nie było. Mozga rozwiesił ogłoszenia, szukał na bazarach, pytał znajomych – i nic. Myślał, że Wolf uciekł, bo któryś z klientów lecznicy nie zamknął furtki.

Minęło kilka miesięcy. – Przebolałem stratę i kupiłem drugiego psa. Na wszelki wypadek założyłem elektroniczny zamek w furtce. Piątego kwietnia – lekarz sprawdza w notesie datę – wstaję rano, a na podwórku nie ma Roksi. Szczeniaka owczarka niemieckiego przeniesiono przez ogrodzenie, były wyraźne ślady. Zgłosił to na policję. Mówi, że funkcjonariusze spisali protokół, ale nawet nie zbadali śladów. – Jakby kury komuś za 50 zł ukradli, to lepiej by zareagowali – mówi rozżalony weterynarz.

Rozpoczął własne śledztwo. Pytał klientów lecznicy i sąsiadów, czy nie ginęły im psy. Okazało się, że sąsiadowi ukradziono z samochodu maltańczyka, bezczelnie wybijając szybę. Kawałek dalej bokserkę przeniesiono przez płot – tak samo jak Roksi. W sumie w Skierniewicach, tylko w pierwszych miesiącach tego roku, doliczył się prawie 20 kradzieży psów. Metody złodziei są proste: młode psy są wyprowadzane z posesji na jedzenie. Starsze idą po zapachu suki, a czasem są usypiane środkami nasennymi.

Policja skierniewicka nie zauważa plagi. – Nie mamy wielu zgłoszeń dotyczących kradzieży psów – mówi Adam Bisingier, rzecznik prasowy Komendy Policji w Skierniewicach. – Było kilka sytuacji, gdy skradziono jednej osobie dwa psy, jednego po drugim, ale to sporadyczne wypadki.

Na zamówienie, do walk, na okup
– Miałem sporo szczęścia – opowiada poznański muzyk DJ Vols. – Wystarczyło kilka sekund nieuwagi i ukradziono mi Ozz’ego. Wszedłem do sklepu, psa przywiązałem do stojaka dla rowerów. Wychodzę, a Ozz’ego nie ma. Błyskawicznie zawiadomiłem policję, rozpuściłem wici wśród znajomych i zaczęliśmy szukać.

Trzy godziny później przejeżdżający obok Targów Poznańskich patrol zobaczył dwóch dziwnie zachowujących się 40-letnich mężczyzn – szarpali się z bulterierem, który nie chciał z nimi iść. Przyznali się, że zamierzali go sprzedać. Byli już nawet u jednego klienta.

– W wypadku psów rasowych trzeba zachować czujność – ostrzega Anna Kędzierzawska z Zespołu Prasowego Komendy Stołecznej Policji. – Taki pies może wzbudzić czyjeś zainteresowanie, podobnie jak dobra materialne. Jeżeli zostawiamy go samego przed sklepem, musimy liczyć się z kradzieżą – nawet jeśli jest to pies rasy niebezpiecznej.

– Kiedy mieszkałam w Warszawie, skradziono mi psy kilka razy – opowiada Anna Piegat. – Nawet dog niemiecki zniknął mi sprzed sklepu, choć liczyłam, że zwierzę tych rozmiarów będzie budziło respekt.

Wkrótce po wywieszeniu ogłoszeń ktoś zadzwonił do niej z pytaniem, ile wynosi nagroda. – Zapłaciliśmy – przyznaje pani Anna. – Bez nagrody nie widzę większych szans na odzyskanie psa – dodaje hodowca Aleksandra Jastrzębska. Zwłaszcza, że w Polsce poszukiwania psów prowadzić trzeba na własną rękę.

Pierwszym krokiem, jaki podejmują właściciele po stracie psa, jest zwykle zawiadomienie Związku Kynologicznego. Na konkretną pomoc trudno jednak liczyć. – Jeśli pies ma tatuaż, to rejestrujemy go jako zaginionego i nie wyrobimy mu rodowodu – mówi pracownik ZKwP.

Niestety niewiele więcej mają do zaoferowania policjanci. – Nie ma specjalnych procedur do poszukiwania skradzionych psów – przyznaje nadkomisarz Artur Niedbała z Komendy Głównej Policji. Sprawdziliśmy jak to wygląda w praktyce w kilku lokalnych komendach. Okazało się, że policjanci zazwyczaj nie mają bezpośredniego dostępu do skanerów wykrywających czipy (które pozwalają na identyfikację zwierzęcia), a czasami nawet nie słyszeli o czipowaniu psów. Bywa więc, że nawet w przypadku odnalezienia psa mają kłopoty z ustaleniem, do kogo on należy. – Właściciele często nie potrafią udowodnić, że to jest ich pies. Zdjęcie nie wystarczy, potrzebne są cechy charakterystyczne. Ostatnio udało nam się ująć złodzieja, bo pies miał niewielkie uszkodzenie ciała. – mówi Adam Bisingier, rzecznik prasowy Komendy Policji w Skierniewicach.

Podstawowa rada policjantów to jak najszybciej zgłaszać kradzieże, wtedy szanse wykrycia sprawców rosną. – Do szukania zaginionych psów możemy użyć naszych policyjnych psów tropiących. Wysyłamy też funkcjonariuszy z właścicielami na giełdy zwierząt, szukają nasi dzielnicowi – mówi aspirant Piotr Kaczorek z komendy powiatowej policji w Wołominie.

Jednak nie wszyscy właściciele zgłaszają kradzież, a niektórzy policjanci zdają się przez to bagatelizować zjawisko. – Nie prowadzimy statystyki opisujących liczbę kradzionych psów ani tych, które udało nam się odzyskać. Nie docierają też do nas sygnały o występowaniu grup, które się specjalizują w kradzieżach psów dla okupu – mówi Artur Niedbała z Komendy Głównej Policji.

Zupełnie inne wrażenie mają ci, którzy z psami maja do czynienia na co dzień. – Kradzieży jest coraz więcej. Psy porywane są na zamówienie, do walk lub na okup – twierdzi Bartłomiej Szostakowski, prezes Polskiego Towarzystwa Rejestracji i Identyfikacji Zwierząt. Jego słowa zdaje się potwierdzać historia pani Anny, hodowczyni samojedów w jednej z podwarszawskich miejscowości – Kilka tygodni temu wyszłam z domu, zostawiając psy, jak zawsze, na bardzo dobrze ogrodzonym podwórku. Gdy wróciłam, okazało się, że brakuje utytułowanej suki. Nie minęły dwie godziny i ktoś zatelefonował z informacją, że znalazł psa.

Złodziej zażądał 800 zł znaleźnego – około 50 % wartości szczeniaka tej rasy. Sukę przyprowadziła kobieta, która odebrała pieniądze. – To duża kwota, ale nie mogłam wezwać policji lub nie zapłacić – uważa pani Anna. – Prowadzimy hodowlę i nie chcę pewnego dnia znaleźć swoich psów otrutych.

Czipem w złodzieja
Dlaczego poszkodowani wolą szukać psa na własną rękę niż skorzystać z pomocy policji? Głównie dlatego, że często nie mają pewności, czy pies został skradziony, czy po prostu się zgubił. Zwykle psy giną przez nasze niedopatrzenie – spod sklepu, z posesji lub wabione na terenach otwartych – parkach czy skwerach. Jeśli nie ma świadków zdarzenia, trudno jest udowodnić, że psa skradziono. – Wkrótce zostanie wprowadzona możliwość identyfikacji, czy pies został skradziony, czy zaginął – pociesza Bartłomiej Szostakowski. – Współpracujemy już z 300 klinikami i jeśli do którejś trafi skradziony pies ze wszczepionym mikroprocesorem, to na pewno go zidentyfikujemy. Wiosną ubiegłego roku zginął młody dalmatyńczyk. Właściciele zgłosili to naszej bazy danych i pies odnalazł się po paru miesiącach. Nowi opiekunowie poszli z nim do weterynarza, który go zidentyfikował.

Szostakowski liczy też, że uda się zlikwidować handel kradzionymi zwierzętami na giełdach: – Wyposażamy strażników miejskich w Gdańsku w przenośne skanery, będą więc mogli na miejscu sprawdzić pochodzenie psa.

Dopóki gdański eksperyment się nie upowszechni, można poprosić o pomoc w znalezieniu skradzionego psa agencję detektywistyczną. – Jakiś czas temu udało nam się odzyskać skradzionego owczarka niemieckiego – mówi prezes Stowarzyszenia Detektywów Polskich Bogumił Zawadzki. – Ten pies został kupiony na targu przez… szkołę policyjną.

Kundelek wart 2 tysiące

To, czy kradzież jest przestępstwem czy wykroczeniem, zależy od wartości psa. – Wartość psa określa właściciel – mówi nadkomisarz Artur Niedbała z Komendy Głównej Policji. – Nawet jeśli jest to kundelek, właściciel może określić jego wartość na 2000 zł. Nie oceniamy tego, bo być może ktoś w psa zainwestował, np. intensywnie go szkoląc.

Jeżeli wartość psa przekracza 250 zł, czyn zakwalifikowany będzie jako przestępstwo (art. 278 kodeksu karnego), zagrożone karą więzienia do 5 lat. W innym przypadku złodziej odpowie za popełnienie wykroczenia (art. 119 kodeksu wykroczeń) i może zostać ukarany aresztem, ograniczeniem wolności albo grzywną.
Za doznane krzywdy możemy wystąpić do sądu o obciążenie złodzieja nawiązką. Możliwe jest również dochodzenie odszkodowania na drodze cywilnej.

Aby pies nie dał się ukraść
 

  • Poświęcajmy jak najwięcej czasu na spacery i treningi z psem, dzięki czemu zmniejszymy do minimum jego zainteresowanie towarzystwem obcych osób.
  • Wyprowadzajmy go na spacery po okolicy, wówczas nie będzie tak skory do opuszczenia ogrodu, a w razie potrzeby łatwiej odnajdzie drogę do domu.
  • Nie przyzwyczajajmy psa do okazywania mu czułości przez osoby obce.
  • Jeśli musimy zostawić go pod sklepem, dobrze go przywiążmy i zsuńmy mu z pyska kaganiec.
  • Nauczmy psa nie przyjmować pokarmu od obcych osób.
  • Zwróćmy się do fachowca, by pomógł nam nauczyć psa nieufności do obcych bez jednoczesnego wzbudzania agresji.
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *