Koniec cmentarzy? - Psy.pl - mamy nosa!

Koniec cmentarzy?

Rozporządzenie Unii Europejskiej nie sprzyja istnieniu cmentarzy dla zwierząt, ale dopuszcza możliwość ich istnienia

Na liczącym 20 lat cmentarzu dla zwierząt w Dortmundzie Kley pochówek odbywa się bez specjalnych ceremonii. Czasem tylko właściciel zwierzęcia wygłasza w obecności rodziny mowę pożegnalną. Niektórzy zostawiają kwiaty, pamiątki czy list.

Inaczej jest na cmentarzu dla zwierząt w berlińskiej dzielnicy Tempelhof – pogrążeni w smutku właściciele mogą uczestniczyć w uroczystych ceremoniach pogrzebowych, a nawet ustawić na grobie krzyż. – Kościół jest temu nieprzychylny, ale uważamy, że jest to wyraz bardzo osobistego stosunku do zwierzęcia – mówi Reinhold Feldkamp, przewodniczący Niemieckiego Związku Zakładów Pogrzebowych dla Zwierząt (BVT) i właściciel cmentarza dla zwierząt w Berlinie Tempelhof.

NIE TYLKO PSY I KOTY
W Niemczech istnieje ponad 120 cmentarzy dla zwierząt. W większości są własnością prywatną, tylko nieliczne należą do Towarzystw Ochrony Zwierząt. Według danych BVT, w Niemczech żyje około 22 mln zwierząt domowych, codziennie umiera około 2,5 tys. psów i kotów. Co dziesiąty jest chowany na cmentarzu. – Korzystają z tej możliwości nie tylko starsze osoby, bardzo przywiązane do swoich ulubieńców. Coraz częściej o godny pochówek zabiegają młode rodziny z dziećmi – twierdzi Karin Denkema, zarządzająca dortmundzkim cmentarzem dla zwierząt. Najwięcej jest tu grobów kocich.

Właściciele nowego cmentarza dla zwierząt, który powstał w Dortmundzie ponad rok temu, postanowili oswoić z tematem śmierci także dzieci. Za 30-40 euro mogą one pochować tu małe domowe zwierzę, np. papużkę czy świnkę morską.

DŁUGIE OCZEKIWANIE
Właścicieli niemieckich cmentarzy dla zwierząt niepokoi obowiązujące od 1 stycznia ub.r. rozporządzenie Unii Europejskiej nr 1774. Rozporządzenie to, podjęte w wyniku tragedii BSE, mówi, że ciała zwierząt, w tym domowych, muszą być kierowane do zbiorowych zakładów utylizacji. Dodatkowe postanowienia krajów członkowskich UE mogą jednak dopuścić wyjątki od tej reguły. Z tej możliwości skorzystało już kilka niemieckich krajów związkowych, w których przywrócono możliwość pochówku zwierząt domowych we własnym ogródku.

Mieszkańcy landów, które nie mają jeszcze takich przepisów, muszą jednak występować do urzędów weterynaryjnych o specjalne zezwolenie na pochowanie zwierzęcia na własnej działce. Oczekiwanie trwa czasem nawet do dwóch tygodni, co jest oczywiście bardzo kłopotliwe. Kto jednak na takie zezwolenie nie poczeka, ryzykuje karę w wysokości do 10 tys. euro. Absolutnie zabronione jest natomiast zakopywanie ciała zwierzęcia w lesie czy na łące – grozi za to kara do 15 tys. euro (podobne przepisy obowiązują w Polsce). Na razie niemieckie urzędy pozwalają kontynuować działalność zwierzęcym cmentarzom, ale każda gmina może sama zadecydować, czy godzi się na ich dalsze istnienie.

KOSZTY SPOCZYNKU
Chcąc pochować swego ulubieńca na cmentarzu, właściciel musi się liczyć z kosztami od 80 (za małe zwierzę) do 180 euro (za dużego psa) rocznie. Najkrótszy okres wynajmu miejsca pod grób wynosi zwykle 2-3 lata. Do tego dochodzi cena pochówku – od 80 do 125 euro, jeśli zwierzę ma spocząć w kartonie. Trumna to dodatkowy wydatek: od 35 do 120 euro, w zależności od wielkości. Niemieckie cmentarze oferują też całoroczną pielęgnację grobu, spalenie zwłok w jednym ze zwierzęcych krematoriów, a nawet opiekę psychologa dla pogrążonego w smutku właściciela.

Msze za zwierzęta
Pod koniec listopada, w Niedzielę Zmarłych (Totensonntag), będącą ewangelickim odpowiednikiem Zaduszek, na cmentarzu dla zwierząt w Dormagen i w Kolonii odbywają się uroczystości religijne. Rozbrzmiewają pieśni religijne, czytane jest Pismo Święte i wygłaszane kazanie. Uroczystości prowadzi Brigitte Bußmann, z wykształcenia teolog. Organizuje też modlitwy za zwierzęta cierpiące w masowych hodowlach, transportowane w niegodnych warunkach, bite, głodzone i maltretowane w laboratoriach naukowych. Kilka razy w roku odbywają się również msze dziękczynne, na które wierni przychodzą ze swoimi zwierzętami. – Kościół ewangelicki już przeciwko temu nie protestuje – zapewnia Timo Rieg ze stowarzyszenia Akcja Zwierzęta i Kościół (AKUT) w Bochum, którego celem jest włączenie zwierząt w życie Kościoła.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *