Kto nie powinien mieć psa?

Nie powinni mieć ani psów, ani dzieci. Oczywiście nie myślę o ludziach po prostu dokładnych. Życiowy perfekcjonista musi być doskonały. Czuje się tak tylko wtedy, gdy „udoskonali” nie tylko siebie, ale i otoczenie. Frędzle od dywanu muszą być uczesane. Żona i dzieci też.

Kto nie powinien mieć psa? Perfekcjonista! Jego dzieci uczą się najlepiej i jedzą bez szemrania. Żona nie plotkuje z sąsiadką, tylko dba o męża. A ponieważ dostąpiła zaszczytu bycia połowicą perfekcjonisty, musi to docenić. Nie gniewajcie się, panowie. Poza tym kobieta też może udręczyć życie całej rodzinie. Z psem włącznie. Przy perfekcjoniście nikt nie ma prawa do wpadki. A jeśli już, to czeka go sroga kara. „Zasłużona”. Dzieci muszą znać tabliczkę mnożenia, a psy nawet najgłupsze komendy.

Kto nie powinien mieć psa?

Po co mu pies? Po to samo po co dziecko. Chce pokazać światu, że on potrafi. Najlepiej wychować, najlepiej wykarmić i „wyleczyć” ze wszystkiego, co mu nie pasuje. Najważniejsze, że robi to z miłości. Kocha jak nikt i w imię tego uczucia wymierza pokutę za grzechy. Dlatego kupuje szczeniaka modnej rasy. Wybiera długo, ponieważ pies nie może mieć skazy. Od pierwszego dnia zaczyna pracę wychowawczą. Najwięcej kłopotu sprawia mu nauka czystości. Przecież mówi: „Tu nie sikaj!”. W końcu traci trochę pewność siebie, gdy pies nie rozumie. W końcu spacer. Jego pies nie może bawić się z brudnymi kundlami.

Wiele razy pisałam już, że pies i dziecko są tak samo zależne od naszej łaskawości i jej braku. Miłość nie polega na doskonaleniu, ale na akceptacji. Ta prawdziwa pozwala na bycie sobą. Pragnie szczęścia obiektu uczuć. A ono nie mieści się w złotych klatkach. Wiem, że niektórym trudno pojąć, że zarówno pies, jak i dziecko mają prawo do odrębności i nie są niczyją własnością. Co do dziecka rozumie to coraz więcej ludzi. Niestety pies nadal pozostaje w randze fotela, zatem nie wolno mu być sobą. A co to znaczy? Pies nie jest i nigdy nie będzie człowiekiem, mimo to jego potrzeby emocjonalne są takie same jak nasze. Do życia potrzebuje zgodnego stadła i poczucia bezpieczeństwa. Ponadto kilku fajnych kolegów, z którymi można się powygłupiać. Malutkiej wolności w ramach kilku krecich kopców do rozkopania. Pozwolenia na słabości, starość i chorobę.

Problemy perfekcjonistów

Właśnie, tu pojawia się następny problem. Perfekcjoniści często cierpią na coś w rodzaju zespołu Muenchhausena. Może nie tyle okaleczają swoje psy, aby je leczyć, ale szukają jakiejkolwiek niedoróbki, by ją zlikwidować. Z własnego podwórka znam wiele takich przykładów. Nie zapomnę pani, która przyprowadziła najzdrowszego na świecie szczeniaka sznaucera i zażądała leczenia zbyt luźnej skóry. Szczeniak, jak szczeniak, jest miękki jak ciasto naleśnikowe. Każda część ciała chodzi swoją drogą, falując na łączach. Opiekunka, a raczej właścicielka sznaucera nie przyjęła do wiadomości, że to norma, ponieważ wiedziała lepiej. Dlaczego? Bo jej koleżanka ma takiego samego i jego skóra jest ciaśniejsza. Odmówiłam leczenia. Chodziła do różnych lekarzy i w końcu znalazła chętnego do podjęcia terapii. Nie znam dalszego losu psa, bo więcej nie przyszła.

Kiedyś pojawił się pan z pięknym seterem irlandzkim. Poprosił, aby usunąć mu kilka skrawków skóry, z których wyrastają białe pojedyncze włosy. „To taka skaza na urodzie” – powiedział. Oczywiście odmówiłam. Codzienność w drzwiach mojego gabinetu: „Czy jest tu jakieś zwierzę? Dopóki jest, nie mogę wejść, bo mój Misio się zdenerwuje albo zarazi”. Nieszczęsny Misio rzeczywiście się denerwuje, bo nigdy nie pozwolono mu na kontakt z innym psem.

Następnym problemem jest dbałość o higienę psa doskonałego. Bywa, że dochodzi do absurdu. Pies nie wychodzi na spacery, bo trawniki są zbyt brudne. Ma w domu kuwetę, a spacer to ramiona opiekuna. Raz na kilka miesięcy jedzie do „babci”, gdzie ogródek czysty, ale i tak trzeba umyć łapki z piasku. Mogą być w nim zarazki.

Miłość powinna objawiać się dbałością, ale ta musi być wyznaczona zdrowym rozsądkiem. I tu największy problem. Zdrowie naszego rozsądku określa umiejętność współistnienia z całym światem. Tak bardzo się odeń izolujemy, że rozsądek zaczyna chorować. Wraz z nim uczucia i emocje. Kochać to akceptować inność. To miłość sprawia, że brzydota zmienia się w piękno. I to bez pomocy chirurga plastycznego.

Autor: Dorota Sumińska