Ludowe tradycje wielkanocne, czyli witka na wściekliznę

Wiosna i okres świąt Wielkiejnocy to czas odradzania się życia po okresie martwoty. Często stosowano wtedy na wsi praktykę uderzania gałęzią, biczowania, aby pobudzić zarówno ludzi, jak i zwierzęta do nowego życia. Zatem ludowe tradycje wielkanocne dotyczą także naszych psów.

Ludowe tradycje wielkanocne

Dodatkowo miało to też moc wypędzania złych duchów. Psy również smagano brzozową witką po łapach – wedle wierzeń ludowych, miało je to uchronić przed zachorowaniem na wściekliznę. W tym samym celu dawano im kości ze świątecznej szynki.

Z kolei w tradycji południowosłowiańskiej (np. bułgarskiej) pierwszy poniedziałek Wielkiego Postu nazywano „psim poniedziałkiem”. W tym dniu na różne sposoby dręczono psy, uważano bowiem, że w ten sposób wypędzi się z nich wściekliznę albo zapobiegnie zachorowaniu na nią.

pies między wielkanocnymi zającami
fot. Shutterstock

Pies ludowy – inne wierzenia

Według wierzeń wielu narodów słowiańskich, dusze zmarłych mogą wstępować w postaci zwierząt, szczególnie w kota lub psa. Psa posądzano nawet o bliski kontakt ze złymi mocami. Podejrzewano, że pod jego postacią mogą się ukazywać czart lub zły duch. Funkcjonowało też jednak przekonanie, że pies może bronić przed istotami demonicznymi, które nocą krążą po wsi i nękają ludzi.

Taką moc przypisywano tylko psom pierworodnym, pochodzącym od suki szczennej po raz pierwszy, lub mającym cztery oczy, czyli jasne lub ciemne plamy nad oczami. Uważano też, że psa cechują talenty mediacyjne – miał pośredniczyć między tym a tamtym światem. Stąd brało się przekonanie, że może przewidzieć śmierć człowieka albo że ma zdolność przewidywania pogody.

Opowiedziała: dr Małgorzata Maj, pracownik naukowy Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Wysłuchała: Magdalena Ciszewska