Ludzkim głosem - Psy.pl - mamy nosa!

Ludzkim głosem

Nie czekajmy, czy pies przemówi w Wigilię ludzkim głosem... Lepiej się nauczmy rozumieć, co mówi do nas codziennie własnym językiem

Upieramy się, że nasza mowa jest czymś cudownym i wyjątkowym, więc w cudowny i wyjątkowy dzień, którym jest Wigilia Bożego Narodzenia, zwierzęta otrzymują o północy dar odzywania się ludzkim głosem. Upieramy się – nie tylko przy okazji świąt – że Ciapki, Burki i Azorki powinny rozumieć, co do nich mówimy. I zdzieramy sobie gardło, wołając: „Reksiu, wróć zaraz, czy ty nie rozumiesz, co do ciebie mówię!?”. No właśnie – nie rozumie…
Zdrowy rozsądek nakazywałby zwracanie się do istoty stojącej na niższym szczeblu rozwoju w jej włas­nym języku. Wobec psów zachowujemy się jednak niczym profesor astronomii objaśniający dwulatkom sposób obliczania liczby lat świetlnych dzielących Ziemię od gwiazd. Znalazłszy się wśród ludzi, którzy mówią w obcym nam narzeczu, posługujemy się gestami. Jednak do czworonogów uparcie przemawiamy w naszym języku i ignorujemy przekazywane nam sygnały.
A przecież psy potrafią przedstawiać swoje emocje i zamiary za pomocą mowy ciała i wydawanych odgłosów. Jeśli pies w taki sposób się z nami porozumiewa, można wnioskować, że odczytuje również informacje przekazywane przez nas za pomocą gestu, mimiki, zmiany intonacji głosu i zapachu.Tymczasem wszelkie regulaminy psich egzaminów na pierwszym miejscu wymieniają komendy głosowe. Co więcej, powinny być one wydawane w tej samej intonacji. A że psu trudniej wtedy zrozumieć, o co chodzi? Tym gorzej dla niego i dla przewodnika. Że pies często tylko pozornie reaguje na brzmienie słowa, a tak naprawdę odpowiada na powtarzalną sytuację? Wiemy o tym – ale nadal oczekujemy zrozumienia słów.
A tymczasem pies do nas przemawia. Wychylenie uszu do przodu i szeroko otwarte oczy w gotowości powitania… Gwałtowne usztywnienie i cofnięcie uszu na boki i odrobinę w tył: ej, czy my się znamy? Radosne, ufnie złożone miękkie serweteczki oczekujące pieszczącej ręki i przestraszone wiotkie szmatki, gdy pan jest niezadowolony. Uszy w tyle, ale nie po bokach, sztywno przylegające do czaszki i przymknięte oczy też nie pozostawiają cienia wątpliwości – ten pies nie zamierza się cofnąć ani o krok!
Słowa nie są potrzebne, gdy zwierzak odwraca głowę po powrocie właściciela, szybko się oblizuje, unika kontaktu wzrokowego. Trudno wyraźniej powiedzieć – boję się twojego powrotu, dostawałem nieraz w łeb, nie jestem pewien, czy teraz zrobiłem to, czego chciałeś…
Gdy pies, zamiast zareagować zgodnie z naszymi oczekiwaniami, szczeka, odwracając się do nas, to po prostu nie rozumie, co powinien zrobić. Lepiej wtedy poszukać dobrego tłumacza, zdolnego przełożyć nasze życzenia na psi język.
Nie było takich słów, za pomocą których mogłabym oszukać mojego psa, że jestem w dobrym humorze – wyczuwał prawdziwe emocje. Wystarczył byle skok adrenaliny, wystarczyło, że wzbierała we mnie złość – reagował zawsze tak samo: szukał, komu za to przyłożyć. Było to wyjątkowo uciążliwe podczas jazdy samochodem. Choćbym tylko szepnęła słodko, że tak ślicznie ktoś mi zajeżdża drogę – pieseczek podrywał się z rykiem w stronę wyprzedzającego nas samochodu…
Aż kiedyś w Wigilię, prowadząc auto, przypominałam sobie słowa kolęd. I nawet sama się nie zorientowałam, jak szybko ucichły wszelkie gniewne emocje. Pies wyczuł to pierwszy – pokręcił się chwilę na tylnym siedzeniu, westchnął z wyraźną ulgą i zadrzemał… Jednak udało się nam w Wigilię porozumieć ludzkim głosem!
Spokojnych świąt!

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *