Małżeństwo znęcało się nad psem. W końcu dosięgła ich kara!


Dzięki staraniom OTOZ Animals w Pucku oprawcy psa nie pozostali bezkarni. Para, która znęcała się nad psem, w końcu usłyszała wyrok sądu.

Mieszkające w Starzynie małżeństwo znęcało się nad psem. Kiedy pozbawiony pomocy czworonóg nie umierał, właścicielka chciała go uśpić. Dzięki OTOZ Animals oprawcy zwierzaka po roku usłyszeli wyrok.

Kobieta chciała uśpić skatowanego psa

Rok temu do kliniki weterynaryjnej we Władysławowie przyprowadzono psa do uśpienia. Kobieta będąca właścicielką zwierzaka chciała, by weterynarz skrócił jego męki. Psiak był skrajnie wyniszczony, chory i wyraźnie zaniedbany. Widoczne na jego ciele rany nie wyglądały jednak na efekty choroby czy starości… Tragiczny stan psiaka zwrócił uwagę lekarza, który natychmiast poinformował o tym OTOZ Animals z Pucka.

W naszej pracy widzieliśmy już dużo różnych przypadków, ale tu po prostu zaparło nam dech w piersiach. Otwarte rany, z których wychodziły larwy… Szok. Dziury w ciele wyglądały tak, jakby ktoś kłuł psa widłami lub podobnym narzędziem – dla Dziennika Bałtyckiego mówiła Maria Antoniewicz, inspektor OTOZ Animals Puck.

Stan psa nie był jednak na tyle dramatyczny, by nie dało się go odratować. Dzięki profesjonalnej opiece weterynarzy i całodobowemu nadzorowi nad stanem psiaka, czworonóg obecnie cieszy się dobrym zdrowiem i znajduje się w schronisku w Bojanie.

Cudem uratowana Bella prosi o dom

Bella została uratowana przez Inspektorów OTOZ Animals w Pucku we wrześniu tego roku. Jej los był przesądzony. Właściciel zamknął poranioną sunię w stodole, aby tam w ciszy i samotności umarła.Ktoś jednak zauważył jej cierpienie i zgłosił do nas interwencję. Pies na swym ciele miał liczne rany – cięte, podłużne oraz dziury w żywym ciele, z których wypełzały larwy zjadając psa od środka. Natychmiast podjęliśmy walkę o jej życie , która dzięki Waszemu wsparciu zakończyła się sukcesem.Teraz przed nami jeszcze jedna ważna misja- znalezienie dla Belli najlepszego, kochającego domu!Obejrzyjcie filmik i poznajcie charakter Belli. To pies o wielkim sercu, w którym jest dużo miejsca dla nowej Rodziny!Bella przebywa w Bojanie koło Gdyni.Może czeka właśnie na Ciebie?Kontakt w sprawie adopcji: 502835901

Publiée par OTOZ Animals sur Vendredi 16 novembre 2018

Czy małżeństwo znęcało się nad psem?

Stan psa jednoznacznie świadczył o tym, że ktoś się nad nim znęcał. O takich podejrzeniach powiadomiona została policja. By ustalić niezbędne fakty, inspektorzy OTOZ Animals wybrali się na interwencję do domu byłych właścicieli czworonoga. Chcieli także sprawdzić, czy nie mają oni innych zwierząt. Jednak to, co zobaczyli na miejscu, wprawiło ich w osłupienie.

W całym domu panował koszmarny bałagan. Podłoga w pokojach usłana była śmieciami, przeróżnymi sprzętami, brudnymi naczyniami i resztkami jedzenia. W całym domu nie było ani jednego pomieszczenia, które wyglądałoby chociaż przyzwoicie.

Podczas wizyty inspektorzy ustalili, że małżeństwo czekało, aż poraniony pies sam zdechnie. Gdy to się jednak nie stało, przenieśli go do obory. Dopiero po kolejnych trzech dniach właścicielka zdecydowała się zabrać cierpiące zwierzę do weterynarza, by skrócić jego męki. Policja nie znalazła dowodów jednoznacznie wskazujących na to, że to właśnie małżeństwo znęcało się nad psem. Z tego względu prokuratura w Pucku uznała, że nie oskarży tych osób o znęcanie. Swoją decyzję tłumaczyła tym, że skoro właściciele psa sami żyją w takich warunkach, to trudno, by zwierzęciu zapewnili lepsze…

OTOZ nie daje za wygraną

Kiedy liczne odwołania OTOZ Animals z Pucka nie przyniosły efektów, inspektorzy zdecydowali się wystąpić z oskarżeniem cywilnym. Dzięki ich uporowi dokładnie rok po wizycie właścicielki u weterynarza małżeństwo trafiło w końcu do sądu!

Właściciel psa ze Starzyna otrzymał wyrok 3 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz nadzór kuratora. Ma też zakaz trzymania zwierząt przez 3 lata. Jego żona w więzieniu może spędzić jeden miesiąc (w zawieszeniu na dwa lata). Obydwoje mają też zapłacić po tysiąc złotych na rzecz schroniska w Dąbrówce. Różną wysokość wyroku sąd umotywował tym, że właścicielka psa zdecydowała się zawieźć psa do weterynarza i dzięki temu psiak otrzymał pomoc.

Autor: Aleksandra Prochocka