Miłość do zwierząt wywleka się z domu - Psy.pl

Miłość do zwierząt wywleka się z domu

Czat z Krystyną Sienkiewicz, aktorką prowadzącą schronisko w Milanówku Polesiu

Jakie było Pani pierwsze zwierzę?
Jeż Tuptuś i pies myśliwski Neron. Miałam wtedy trzy lata.

A ile teraz ma Pani zwierząt?
Mam 12 czworonożnych nieszczęść. Cztery psy i osiem kotów.

Skąd Pani miłość do zwierząt?
Z dobrego wychowania i z gniazda. Miłość do zwierząt wywleka się z domu. Na początku mojego dorosłego życia, pojawiła się jamniczka Fizdeyko. Gdy zamieszkałam na wsi, byłam już w takiej niewoli, że miałam nawet trzydzieści parę zwierząt naraz. Postarało się o to nasze społeczeństwo!

Jak to się stało, że zaangażowała się Pani w prowadzenie schroniska?
Wiele lat temu przyszła do mnie pani Zofia Krzysztofowicz-Witkowska. Miała 90 lat i schronisko dla bezdomnych zwierząt w Milanówku Polesiu. Z wywiadów ze mną, które czytała, dowiedziała się, że kocham i szanuję zwierzęta. Poprosiła, żebym po jej śmierci zajęła się schroniskiem To najsmutniejszy spadek, jaki można dostać w życiu.

Ile zwierząt mieszka w Pani schronisku?
Około 300. Nie mogę podać dokładnej liczby, bo rano ktoś mógł mi przerzucić przez parkan parę plastikowych toreb z psami i kotami.

Skąd bierze Pani środki na jego prowadzenie?
Istnieją szlachetni sponsorzy. Najbardziej pomocny jest pan Pruszyński od blach. Oblachował bezpłatnie nasze schronisko. Pozwala nam chodzić z puszką, gdy urządza jakieś imprezy. Mamy na terenie schroniska wieżę Centertela – płacą nam pieniądze. W spadku mamy zapisane pół willi na Mokotowie, które wynajmujemy i z tego też czerpiemy środki.
W pewnym piśmie wydrukowano kiedyś moje marzenie: chciałam, żeby ktoś bardzo bogaty przyszedł i położył na stole parę centymetrów pieniędzy. Zgłosił się pan Gudzowaty, który dał 10 tys. zł. Wykorzystałyśmy to na boksy. Ze spadku, który kiedyś otrzymałyśmy (40 tys. zł) wybudowałyśmy szpitalik

Czy w Pani w schronisku mogą pomagać niepełnoletni wolontariusze?
Tak, ale muszą być osobami odpowiedzialnymi.

Jak można pomóc Pani schronisku? Czego najbardziej potrzeba?
Oprócz pieniędzy potrzebne są garnki, które by miały obydwa ucha, bo garnków zawsze brakuje – przez zimę bardzo niszczeją. Przydadzą się też kufajki i gumiaki dla pracowników, oraz koce. A najlepiej buda pod choinkę.
Najbardziej jednak pomoże mi ten, kto nie przerzuci do mnie przez płot kolejnego miotu szczeniaków, tylko sam się nim zajmie.

Spotyka się Pani z zarzutem, że pomaga zwierzętom zamiast ludziom? Co Pani wtedy odpowiada?
Pomagam też ludziom. Wychowałam nieswoje dziecko, które uratowałam od śmierci. W ten sposób zamknęłam usta tym, którzy chcieliby mi postawić taki zarzut. Dałam dużo bezpłatnych koncertów na rzecz dzieci niepełnosprawnych. Ludziom pomagają wszyscy, a zwierzętom nieliczni.

Czy podejście Polaków do problemu bezdomności zwierząt zmieniło się na przestrzeni lat? Jest lepiej, gorzej?
Na wsi wciąż jest tak samo okrutnie jak było. W mieście grasują ekipy odławiające psy. Tyle że nie wiadomo, dokąd te psy potem trafiają. To jest niekontrolowane. Widzimy mniej wałęsających się psów, ale gdyby umiały mówić, powiedziałyby, że jest im źle.
Władze są tak samo perfidne – wciąż działają w białych rękawiczkach.

Dlaczego polski chłop dba o trzodę, a pracującego dla niego psa i kota traktuje jak przedmioty?
Bo nie może ich zjeść.

Jakie powinny być kary dla właścicieli porzucających zwierzęta?
A w jaki sposób dowiemy się od psa, kto był jego właścicielem? Psy powinny być najpierw wpisywane do rejestru (chipowane), dopiero wtedy można myśleć o karach dla właściciela.

Co Pani sądzi o polskich schroniskach? Czego w nich najbardziej brakuje?
Pieniędzy państwowym schroniskom nie brakuje. Brakuje im szlachetnych, kochających zwierzęta i odpowiedzialnych pracowników.

Podobają się Pani pomysły masowej sterylizacji zwierząt w schroniskach?
Bardzo. Moje schronisko to przytulisko dla starych zwierząt po starych ludziach. One nie mają szansy znaleźć nowego domu. Dlatego zdejmujemy im kłopot rodzenia z głowy.

Ostatnio było wiele przypadków pogryzień ludzi przez psy. Czy te psy powinny być usypiane?
Powinny być obserwowane. Pies gryzie, bo się odgryza podłym ludziom. Te gryzące psy musiały być krzywdzone, głodne, przepędzane z miejsca na miejsce kijem, kopem, krzykiem. Teraz mają zwichrowaną psychikę. Trzeba je odłowić i obserwować.

Jak zwalczać walki psów?
Trzeba uruchomić donosicielstwo. Każdy Polak powinien o tym informować. Tylko że ludzie się boją. Bo mafia, która ma psy do walki, spali im dom.

Czy w Polsce powinien zostać wprowadzony obowiązek sprzątania po własnym zwierzaku?
Gdy staniemy się bardzo czystym krajem, gdy będziemy mieli piękne trawniki, kwitnące kwiaty na rabatkach, a inwalida będzie mógł luksusowo wjechać, gdzie chce, bez konieczności pokonywania wysokich progów, to wtedy możemy pójść dalej i nakazać sprzątać odchody po zwierzętach. Ale najpierw trzeba zasłużyć na miano cywilizowanego kraju, a dopiero potem wywieszać na tablicy zakazy i nakazy.

Co według Pani robią nasze władze, by pomagać zwierzakom? Czy w ogóle coś robią?
Raz załatwiliśmy pieniądze od prezydenta miasta Lecha Kaczyńskiego na sterylizację dla zwierząt w Warszawie. Trzeba było w popłochu wydać pieniądze, bo były na to dwa miesiące.
Moje schronisko nie dostało nigdy nic – bo jest prywatne.

Czy zamierza Pani podjąć działania zmierzające do uzyskania funduszy unijnych na pomoc zwierzętom?
Marzę o tym, żeby z unijnych pieniędzy były kupione ambulanse sterylizacyjne, które wyjechałyby w Polskę. Podróż zaczęłyby od wsi. Taki ambulans powinien pozostawać w jednym miejscu ponad 10 dni – do zdjęcia szwów po sterylizacji.
Zbierałby one także zwierzęta nieszanowane przez chłopów, trzymane na krótkim łańcuchu, bez wody. Pamiętam, że mój pierwszy wykradziony od chłopa pies był przywiązany w upał do jabłonki, żeby ludzie nie kradli jabłek.
Jestem otwarta na wszelkie akcje. Chętnie się w nie włączę ze swoim nazwiskiem

Kto w Polsce robi najwięcej dobrego dla zwierząt?
Nie znam nazwisk i adresów. Mogę pochwalić Halinę Stroecker – jest moją prawą ręką. Ona jest ważniejsza niż ja, choć to ja jestem prezesem fundacji opiekującej się schroniskiem. Halina znalazła właśnie dwa dwumiesięczne koty – Jasia i Małgosię (w sprawie adopcji prosimy dzwonić do redakcji „Mojego Psa”).

Co Pani sądzi o działalności Violetty Villas?
Violetta Villas jest bardzo dobrym człowiekiem Jej zwierzęta mają różnie – tak jak ona ma różnie w swoim zawodzie. Zrobiłam na jej schronisko sześć dużych koncertów. Chciałam jej bardzo pomóc. Jesienią miałyśmy koncert w Ożarowie. Władze miasta miały przekazać pieniądze z tego koncertu na schronisko.

Kupiła Pani sobie kiedyś jakiegoś psa? Czy wszystkie to znajdy?
Pierwszy jamnik był kupiony. Miałam wtedy dwadzieścia parę lat. Od tamtej pory wszystkie psy są ratowane. To są stare zwierzęta, głównie suczki.

Czy jakiś pies zapadł Pani szczególnie w pamięć?
Tak, Frania. Jechaliśmy z mężem szosą lubelską w stronę Garwolina. Z bruzdy na polu podniosła się głowa. Zawróciliśmy i okazało się, że na ziemi leży duża suka z drutem kolczastym na szyi. Miała dziurę w ogonie i przyczepiony drąg żeby nie mogła się poruszać.
Frania była najszlachetniejszym człowiekiem wśród psów. Nie miała w sobie żadnej agresji. Przez wiele lat żyła u mnie w "Hollyłodzie"

Jakie jest Pani największe marzenie związane ze zwierzętami?
Żeby wreszcie 24 grudnia przemówiły do swoich gnębicieli. Bo ludzi, którzy je szanują, komplementują codziennie swoimi oczami i merdającym ogonem.

Czy zaraziła Pani swoją pasją kogoś z przyjaciół?
Otaczam się wyłącznie ludźmi, którzy szanują zwierzęta. To dla mnie wykładnik człowieczeństwa.

Ile zawdzięcza pani kontaktom ze zwierzętami ?
Zwierzęta nauczyły mnie wszystkiego. Przede wszystkim aktorstwa. Komediant liryczny to więcej niż komediant, bo potrafi i śmiać się, i płakać.

A na zakończenie kulawy wierszyk dla internautów.

„Do człowieka”
Wygrzałem dla ciebie kawałek miejsca na ziemi,
Człowieku, zwiń się w kłębek przy mnie
Albo pogłaszcz mnie dobrym słowem.
Nasyp przed budę z chleba okruchów,
Nalej wody do miski na krótkim łańcuchu.
Łapy do Ciebie podnoszę w modlitwie,
Przyklejając na Tobie oczy pełne blasków.
Chcesz? Narysuję ci za to ogonem wachlarz na suchym piasku.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *