Muszę walczyć o jej miłość - Psy.pl - mamy nosa!

Muszę walczyć o jej miłość

Patrycja Markowska zakochała się w najmniejszej rasie świata. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby wcześniej nie miała... kaukaza i bernardyna!

Zdarzyło się, że ktoś zareagował na Twojego pieska inaczej niż uśmiechem?
Tak: „Boże, jakie to brzydactwo!”. Myślałam, że wydrapię tej osobie oczy! Oczywiście żartuję, ale musisz wiedzieć, że dla mnie to jest najpiękniejszy pies na świecie. Zanim nie poznałam chihuahuek, nie byłam psiarą. Miałam traumę z dzieciństwa, bo zostałam kiedyś pogryziona, i choć wychowywałam się z psami, to tak naprawdę poczułam, że można kochać psa, dopiero gdy się zaopiekowałam Gwiazdką.

Co takiego ma Gwiazdka, czego nie mają inne psy?
Wiesz, to jest trochę tak jak z wybieraniem faceta na całe życie. Nie jest piękniejszy od innych ani mądrzejszy – tylko ma to coś. I właśnie Gwiazdeczka to coś ma!

Ale najpierw zakochałaś się podobno w suczce Patrycji Woy-Woyciechowskiej?
To prawda. Patrycja robiła teledysk do mojej piosenki „Cztery ściany” i wszystkie rozmowy, które w związku z tym przeprowadzałyśmy, odbywały się u niej w domu. Wtedy zobaczyłam jej chihuahukę Mel – urocze, malutkie stworzenie, które od razu wskoczyło mi na kolana i zaczęło mnie lizać po twarzy. Pati się śmieje, że opieka nad takim pieskiem to wstęp do macierzyństwa. Poza tym pies tej rasy jest idealny dla osób często podróżujących, czyli dla mnie.

Gwiazdka była już z Tobą na jakimś koncercie?
Nawet na trzech! Rzeczywiście jest idealna: wyjmuję w pociągu szmatkę i mówię: Gwiazdka, teraz robimy psi-psi – i Gwiazdka robi te swoje trzy kropelki. To duży komfort, bo nie boję się jej zostawić w hotelu. Poza tym to nie jest rasa hałaśliwa – to też bardzo ważne.

Czujesz, że masz psa? Przecież w Twoim domu rodzinnym był potężny kaukaz, a potem bernardyn…
Jak najbardziej. Gdy rano się budzę, to nie myślę o sobie, tylko najpierw idę do Gwiazdeczki. Ona mnie wita, liże, skacze na twarz. Gdy wracam z podróży, jest przeszczęśliwa. Nie znaczy to jednak, że jest na każde moje zawołanie. Czasami zamiast swojego ulubionego ciepłego miejsca pod moim sweterkiem wybiera… ciepły kafelek pod szafką. Albo idzie do swojego domku i nie ma jej trzy godziny. Moja Gwiazdka to prawdziwa gwiazdka – wciąż muszę walczyć o jej miłość.

Zaraziłaś kogoś miłością do tej rasy?
Wszystkie moje koleżanki są już zarażone chihuahukami. A gdy powiedziałam rodzicom, że chcę kupić chihuahuę i pokazałam zdjęcia, mama od razu podjęła ten pomysł. Tata – co miał biedny zrobić – sprawił nam obu prezenty: mnie Gwiazdkę, a mamie długowłosego pieska – Łobuza. Łobuz jest zupełnie inny niż Gwiazdka, dosłownie oszalał na punkcie mamy – nie może wyjść bez niego z domu nawet na pięć minut.

Nie jest czasem tak, że zamieniłaś lęk przed psami na lęk o psa – tak małego i kruchego?
Coś w tym jest. Rzeczywiście trzeba bardzo uważać. Raz zrobiłam jej trochę dłuższą przerwę między posiłkami i od razu spadł jej poziom cukru! Weterynarz powiedział mi, że powinna mieć stały dostęp do jedzenia. Dla bezpieczeństwa Gwiazdeczka nie śpi też ze mną w łóżku. Trzeba również pilnować, żeby nie spadła z kanapy. Nim się oddalę, układam barykadę z poduszek. No i muszę teraz oczywiście bardzo ostrożnie chodzić. A gdy przydepnę piszczącą piłkę, to umieram ze strachu, że zabiłam Gwiazdkę.

To pewnie jej piłeczka?
Tak, uwielbia się nią bawić i zupełnie nie rozumie, że piłka po odbiciu się od ściany zmienia kierunek ruchu. To przekracza możliwości jej małego umysłu. Ma też niestety bardziej kłopotliwe rozrywki, np. wysypuje ziemię z doniczki.

A czego nie lubi?
Chyba nie do końca lubi pozować do zdjęć… Odwraca wtedy ostentacyjnie głowę.

Chihuahua kojarzy się u nas z wizerunkiem Paris Hilton…
Trzeba to szybko zmienić! Może nawet już się nam to udało? Gwiazdka to przecież pies rockowy, jeździ w trasy koncertowe, słucha ze mną codziennie ostrej muzyki…

To pewnie od tego ma takie duże uszy… I reaguje na wołanie „mi, mi, mi” – czy to znaczy, że rozśpiewuje się razem z Tobą przed koncertem?
Jeszcze nie, ale wszystko przed nią. Choć wydaje mi się, że od kariery wokalistki wolałaby raczej karierę aktorską.

Udany debiut telewizyjny Gwiazdka ma już za sobą…
Gdy wystąpiłam z nią w programie „Zacisze gwiazd”, dostałam tonę e-maili, wszystkie na jej temat. A ona przecież pokazała się tylko raz – więc jak mogłam ją nazwać inaczej niż Gwiazdka?

Dziękujemy za pomoc sklepowi Romantica w Warszawie

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *