Na kłopoty konsekwencja - Psy.pl - mamy nosa!

Na kłopoty konsekwencja

Problemy z psem to następstwo błędów wychowawczych, złego wyboru rasy czy psychiki czworonoga. Prawie zawsze udaje się je rozwiązać, pod warunkiem że działąmy konsekwentnie

Nadpobudliwość
Nasz Sznaps ma 10 m-cy, jest mieszańcem wyżła z czymś, co być może trzy pokolenia wstecz było owczarkiem. Odkąd pojawił się w naszym domu zachowywał się, delikatnie mówiąc, uciążliwie. Każda próba dotknięcia go, czy pogłaskania owocowała skakaniem, podgryzaniem za rękawy, szczekaniem itd. Często kradł nam coś, np. dopiero co zdjęty but albo rękawiczkę. Był bardzo szczęśliwy, kiedy ganialiśmy go po całym domu próbując odebrać zdobycz. W końcu udawało się go zapędzić w róg jakiegoś pomieszczenia, lecz odebrany przedmiot nie zawsze nadawał się do dalszego użytku.

Nasza rada
Natura obdarzyła Sznapsa wyjątkową urodą. Prawdopodobnie właśnie ta cecha spowodowała, że rodzina okazywała mu zbyt wiele względów. Pies przyzwyczaił się do tego, że będąc szczeniakiem ludzie ciągle go adorowali, nawet jeśli sobie na to nie zasłużył. Wystarczyło, że spojrzał na właścicieli, jakby chciał powiedzieć: „Czyż nie jestem piękny i mądry?”. Sznaps uzależnił się od okazywanego mu zachwytu i w wyżej opisany, gwałtowny sposób domagał się go od opiekunów, nawet wówczas gdy oni nie mieli już na to ochoty. Terapia była trudniejsza dla rodziny niż dla psa. Polegała na całkowitym ignorowaniu psa przez kilkanaście dni. Żadnych powitań, żadnych pieszczot itd. Już po kilku dniach Sznaps wyraźnie się uspokoił. Wydaje się, że odkąd przestał być w centrum uwagi, poczuł się bardziej komfortowo. Kolejne dni przyniosły dalszą poprawę. Teraz i pies i rodzina, kiedy chcą, mają święty spokój.

Uciekający samojed
Na wstępie muszę się pochwalić, iż odniosłam sukces w wychowaniu Puszka, mojego samojeda. Mimo, że pies zalicza się do rasy, która bez uwięzi, na hasło „do nogi”, zazwyczaj staje się „głucha”, Puszek prawie zawsze chętnie do mnie przychodzi. Prawie, bo kiedy znajdzie jakiś śmieć (a tych w naszym parku jest niestety mnóstwo) ucieka i stara się go zjeść. Wtedy nie sposób go przywołać, ani zmusić do porzucenia zdobyczy.

Nasza rada
Kiedy pies podejmie z ziemi jakiś interesujący go przedmiot i trzymając go w pysku umyka przed nami, komendy takie jak: „fe”, „do mnie”, „zostaw”, są nieskuteczne. Jeszcze gorszym rozwiązaniem jest gonitwa za psem w celu odebrania zdobyczy. Jeszcze się taki człowiek nie narodził, który potrafiłby dogonić psa i tym samym pozbawić go satysfakcji ze świetnej zabawy w „co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Na szczęście Puszek okazał się podatny na… łapówkę. Zawsze, gdy brał „coś” do pyska, pokazywaliśmy mu przysmak i uciekaliśmy w przeciwną stronę. Wrodzone (jak u wielu psów) łakomstwo zaczęło brać górę i po wielu ćwiczeniach pies sam wypluwał zdobycz i biegł za swą panią, uciekającą ze smakołykiem, po czym oczywiście otrzymywał zasłużoną nagrodę.

Skaczący pies
Mój Porthos, dog de Bordeaux, ma dopiero 10 miesięcy, a już stał się kłopotliwy dla całej rodziny. Po prostu uwielbia się bawić, a okazuje to skacząc na nas. Ja i mój mąż jakoś sobie z tym radzimy, lecz Porthos, okazując miłość dzieciom, czasami zwyczajnie je przewraca. Jego zachowanie jest szczególnie uciążliwe gdy mąż, wychodząc rano do pracy w świeżo wyprasowanym garniturze, w drodze do samochodu musi się zmagać ze skaczącym psem. Zdarzało się, że musiał wrócić do domu, by zmienić ubrudzone przez Porthosa ubranie. Stosowaliśmy już chyba wszystkie metody: nadeptywanie na tylne łapy i inne, opisywane w książkach. Nic nie pomogło.

Nasza rada
Problem udało się rozwikłać, kiedy ustaliliśmy i zlikwidowaliśmy przyczynę takiego zachowania Porthosa. Od dzieciństwa był on bowiem przyzwyczajony do okazywania mu szczególnych względów, zwłaszcza podczas powitań. O dziwo, bez stosowania żadnych szczególnych technik, pies wkrótce przestał wskakiwać na ludzi. Pomogło zaniechanie powitań: członkowie rodziny wchodząc do domu udawali, że nie widzą psa. Ponadto, ilekroć podchodził i trącał pyskiem rękę pana lub pani mówiąc np. „pobaw się ze mną” – był ignorowany. Minęło kilka tygodni, nim Porthos zrozumiał, że musi się podporządkować. Ten czas obowiązywania „chłodnego wychowu” być może nie był przyjemny dla obu stron, ale przyczynił się do ostatecznego ustalenia prawidłowych relacji między ludźmi i psem.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *