Na pomoc rannemu pitbulowi - Psy.pl - mamy nosa!

Na pomoc rannemu pitbulowi

Kulejąc, samotnie przemierzał ulice miasta. Wolontariusze z organizacji Hope for Paws pospieszyli na pomoc bezpańskiemu pitbulowi.

Duży szarej maści czworonóg bardzo bał się ludzi. Uciekał szybko, choć na pewno cierpiał z powodu zranionej łapy. Przez trzy dni stosowano wszelkie możliwe metody, by go pochwycić i udzielić mu pomocy. Niestety bezskutecznie, a zwierzak w tym czasie żywił się resztkami, które znalazł na ulicy. Wolontariusze bali się, że zgubią go w górzystym terenie.

Ostatnią deską ratunku był zastrzyk, który uśpiłby go na czas potrzebny do bezpiecznego włożenia go do klatki i do pojazdu, który przewiózłby go do kliniki weterynaryjnej. W takich sytuacjach zwykle pomaga wolontariuszom dr Amsel. I tym razem tak się stało. Nim jednak środek zaczął działać, Wallace (bo tak nazwano pitbula) wciąż uciekał. Wolontariusze cierpliwie czekali, aż Wallace zaśnie na chwilę. Gdy w końcu to się stało, założyli mu specjalną obrożę – choć nie było to łatwe, bo się ześlizgiwała, a zwierzak ciągle się bronił – i umieścili go w klatce.

Gdy trafił do kliniki, okazało się, że nie miał połamanych kości, a kulał z powodu infekcji w stawie kolanowym. Po miesiącach, a może latach spędzonych na ulicy Wallace był bezpieczny. Wkrótce trafił do domu tymczasowego Lisy Chiarelli, a potem do domu, w którym zamieszkał na stałe z nową rodziną i pobratymcem, buldożkiem francuskim. MC

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *