O Molly, która cudem nie trafiła za Tęczowy Most

Działacze organizacji prozwierzęcej BC SPCA dostali wezwanie 25 listopada. Na miejscu zobaczyli wychudzonego do granic psa, z głęboko wrośniętą w szyję obrożą, który nie reagował na żadne bodźce, a jedynie miał dreszcze.

W najbliższym szpitalu weterynaryjnym sukę natychmiast poddano leczeniu – lekarze przede wszystkim usunęli tkwiącą w szyi obrożę i rozpoczęli walkę o utrzymanie psa przy życiu.

Po wstępnym leczeniu Molly trafiła do domu tymczasowego, gdzie nabiera siły. Musi też sporo przybrać na wadze. Na szczęście do pełnego wyzdrowienia zrobiła już pierwszy krok, i to dosłownie – zaczęła samodzielnie chodzić.

Działacze BC SPCA nie mogą zrozumieć, jak ktoś mógł pozwolić, by jego pies przez długi czas cierpiał głód i dosłownie znikał w oczach. Czy tak trudno dostrzec, że pies jest już tak słaby, że brak mu sił, by podnieść się z ziemi? AW