Od szarpania do głaskania

Metody stosowane przez właściciela wobec psa zależą zwykle od tego, jaki szkoleniowiec zajmował się czworonogiem w okresie szczenięcym lub młodzieńczym. Jeśli dana metoda zadziała, to opiekun pozostaje jej wierny. Zdarza się jednak, że nie jest zadowolony z rezultatów i zaczyna szukać innego szkoleniowca.

Przełomowa decyzja

Zwykle dzieje się tak wtedy, gdy w pierwszej szkole zastosowano zbyt brutalne metody. Wprawdzie niektóre psy są w stanie znieść presję psychiczną i tzw. korekty, ale inne zamkną się w sobie i bez śladu sprzeciwu podporządkują przewodnikowi, bojąc się zrobić cokolwiek, czego im nie nakazano. Jeśli właściciel nie zna mowy ciała psów i nie potrafi odczytać objawów strachu, będzie zadowolony ze szkolenia, ciesząc się „grzecznym” pupilem.

Jednak u wielu czworonogów surowe traktowanie budzi sprzeciw i ich zachowanie z lekcji na lekcję się pogarsza – zaczynają reagować agresją na pobratymców i ludzi. Często właściciele słyszą wtedy, że pracują z psem zbyt mało lub że są wobec niego zbyt pobłażliwi, za mało dominujący.

Może się też zdarzyć, że opiekun podpatrzy pozytywne metody pracy u innego właściciela psa lub u osób trenujących psie sporty. Nikt już nie uczy chodzenia przy nodze pod kątem zawodów obedience za pomocą kolczatki – tam królują kliker, smakołyki i piłeczka, a psy zwykle tryskają radością i mają wielką ochotę wykonywać kolejne ćwiczenia. Ich nastawienie do szkolenia w niczym nie przypomina postawy zwierzaków szkolonych metodami tradycyjnymi.

Kłopotliwa spuścizna

Jeśli zdecydujemy się na zmianę metod szkolenia na bardziej pozytywne – czemu z całego serca kibicujemy! – warto wiedzieć, co nas czeka. Najpierw trzeba sobie jednak uświadomić, jakie zmiany zaszły w psychice psa, który był poddawany szkoleniu za pomocą kar. Przede wszystkim ma on zaburzone poczucie bezpieczeństwa – wielokrotnie doświadczał bólu z ręki swojego właściciela oraz innych ludzi (np. tresera). Może się bać smyczy i obroży, samochodu, którym jeździ na szkolenie, placu szkoleniowego, innych psów i ludzi.

Jeśli właściciel stosuje poznane podczas szkolenia metody również w czasie codziennych spacerów i szarpie podopiecznego kolczatką czy krzyczy na niego, wtedy zwierzak przeżywa stres wiele razy dziennie.

Trenerka ćwiczy z owczarkiem niemieckim
fot. Shutterstock

W szkoleniu metodami tradycyjnymi zaburzona jest relacja między psem a właścicielem. Pies nie ufa swojemu panu, spodziewając się w każdej chwili czegoś nieprzyjemnego z jego strony, ale i opiekun, nauczony, że zawsze musi kontrolować zachowanie podopiecznego, nie ufa mu i nie zna tak naprawdę jego psychiki. Nie pozwalając psu zachowywać się swobodnie w różnych sytuacjach, w rzeczywistości nie wie o nim nic.

W szkoleniu tradycyjnym nie ma miejsca na kreatywność psa, musi on tylko wykonywać polecenia właściciela lub przestrzegać jego zakazów. Nie uczy się samodzielnie oceniać sytuacji i sobie w nich radzić. Nie ma śmiałości wyrażać zainteresowania nowymi rzeczami, próbować nowych zachowań. Czeka tylko na polecenie swojego opiekuna.

Trudne początki

Z tych wszystkich powodów właściciel, który zdecydował się zmienić swoje podejście do psa i przestać go karcić oraz nieustannie kontrolować, musi się spodziewać na początku… pogorszenia zachowania. Pies szkolony za pomocą kar w rzeczywistości nigdy niczego się nie nauczył. Jego pozorna grzeczność wynikała z tego, że wszelkie spontaniczne reakcje były przez opiekuna tłumione.

Jeśli nagle przestaniemy go karcić, poczuje się wolny, co może spowodować na przykład nasilenie zachowań agresywnych. To jednak dobry znak: pies przestaje się bać swojego pana. Nie można jednak od niego oczekiwać, że od razu zacznie reagować na polecenia albo że będzie umiał zachować się w trudnych sytuacjach. Trzeba uczyć go dobrych manier od podstaw.

Pies, którego karcono za warczenie czy okazywanie innych uczuć, nagle odzyska swobodę w wyrażaniu tego, co czuje. Może zacząć sygnalizować dyskomfort w różnych sytuacjach, np. wspomnianym warczeniem, będzie również bardziej żywiołowo okazywał radość. Jeśli ma złe skojarzenia z psami, to być może zacznie intensywniej przejawiać agresję. Musimy być na to wszystko przygotowani.

Podczas zmiany metod wychowawczych i szkoleniowych przyda się pomoc doświadczonego szkoleniowca stosującego metody pozytywne, gdyż właściciel również musi się wiele nauczyć. Psy są z natury ciekawskie i gdy nasz stłamszony podopieczny zacznie się odradzać, warto skierować jego aktywność na  zajęcia rozwijające umysłowo – zabawy z klikerem, pracę węchową czy zabawki edukacyjne.

Autor: Krzysztof Nawrocki