To było jego ostatni spacer. Orzeszka żegnały tłumy - Psy.pl - mamy nosa!
Walnut na rękach u swojego opiekuna

To było jego ostatni spacer. Orzeszka żegnały tłumy

Mark Woods, opiekun Walnuta (Orzeszka), zabierał go ze sobą wszędzie: i na spotkania z dziewczynami, i na basen, gdzie udzielał lekcji nurkowania. Byli nierozłączni. Ale wszystko się kiedyś kończy. A to, jak się kończy, w dużym stopniu zależy od nas. Mark udowodnił, że pożegnanie może jak kamyk rzucony w wodę i wywołujący falę sprawić, że dobra i miłości będzie więcej.

Whippet Walnut i jego opiekun Mark Woods z Newquay w Wielkiej Brytanii przeżyli ze sobą 18 lat. Dla psa, nawet niewielkiego, bo te żyją dłużej, to podeszły wiek, więcej niż setka dla człowieka. Walnut chorował, był już bardzo słaby, nie mógł się utrzymać na nogach i miał kłopoty z jedzeniem. Ten stan wciąż się pogarszał. Jego opiekun podjął trudną decyzję o uśpieniu pupila, ale zrobił jeszcze coś.

Pożegnanie z Walnutem

Na początku listopada napisał na Facebooku:

Spacer z Walnutem. To smutne, ale muszę uśpić Walnuta w sobotę 12 listopada. Tego dnia o 9.30 pójdziemy na ostatni spacer na jego ulubioną plażę Porth (na obrzeżach Newquay – przyp. red.). Bardzo bym się cieszył, gdyby towarzyszyli nam tam właściciele i miłośnicy psów. Walnut miał cudowne życie i doczekał późnego wieku 18 lat. Jest gotowy, by zasnąć po raz ostatni. Mam nadzieję, że będziecie w sobotę.

Wpis na Facebooku wzbudził wielkie emocje. Wiele osób zadeklarowało, że będzie tego dnia na plaży z Walnutem i Markiem. Ale to nie wszystko. Do Marka odzywali się właściciele i miłośnicy psów nie tylko z Wielkiej Brytanii, ale i z całego świata i deklarowali, że choć nie mogą przyjechać, bo dzielą ich tysiące kilometrów, to w tym samym czasie wyjdą na spacer ze swoimi psami i będą towarzyszyli myślami Markowi i jego whippetowi.

Walnuta żegnały tłumy

W sobotę rano, gdy Mark z owiniętym w ciepły kocyk, trzymanym na rękach Walnutem zjawił się na plaży, zastał tam setki ludzi i jeszcze więcej psów. Walnut, bezpieczny w ramionach swego opiekuna, był głaskany i przytulany. Smutnym wzrokiem, pyszczek w pyszczek, żegnały go też psy. Mark w pewnej chwili podszedł do brzegu i pochylił się z Walnutem tak, by ten mógł zanurzyć łapę w morskiej wodzie. Ten spacer został utrwalony na filmie i opisany przez miejscową stację i portal www.piratefm.co.uk.

 

A potem Mark napisał na Facebooku:

Walnut odszedł o 11.56. Cała rodzina była przy nim w pokoju, były też nasze trzy pozostałe whipetty: Monty, Nelson i Charlie. Zasnął szybko w moich ramionach. Piszę ten post, bo jestem to winny wszystkim, którzy wspierali mnie, moją rodzinę, a przede wszystkim Walnuta. Dziękuję setkom osób, które dziś rano przyszły na spacer, i wszystkim tym, którzy na całym świecie poszli ze swoimi pupilami na spacer o 9.30. Chcę też podziękować wspaniałym mieszkańcom Newquay za ich wsparcie, którego nigdy nie zapomnę. Krótko przed odejściem Walnuta przeczytałem wiersz przysłany przez jedną z wielu życzliwych osób i chciałbym, żebyście też go przeczytali, by sobie uświadomić, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, mogąc żyć we wspaniałym świecie ofiarowanym nam przez nasze zwierzaki. Niech Bóg was błogosławi.

Dziś zrobiłeś najpiękniejszą rzecz,
dziś dałeś mi wolność.
Dziękuję, że okazałeś mi
najwyższy szacunek.
Przykro mi, że moje odejście
złamało twoje serce.
Ale wiedzieliśmy, że ten dzień nadejdzie,
dzień, kiedy będziemy musieli się rozstać.
Nie myśl, że nie słyszałem
każdego z ostatnich słów, które powiedziałeś do mnie.
Nie myśl, że nie czułem
drżenia twojej dłoni gładzącej mnie po głowie.
Dziś zrobiłeś najpiękniejszą rzecz,
dziś dałeś mi wolność.
Dziękuję ci za cudowne życie,
dziękuję ci za to, że mnie kochałeś.

Autor: Magdalena Ciszewska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *