Ostatnie życzenie bezdomnego psa - Psy.pl - mamy nosa!

Ostatnie życzenie bezdomnego psa

Urodził się i mieszkał całe życie na ulicy, pił wodę z klimatyzatorów i jadł resztki, które dawali mu okoliczni sprzedawcy, gdy został znaleziony, był ranny i skowyczał z bólu.

Gdy wolontariusze z organizacji Hope for Paws zabierali cierpiącego staruszka do kliniki weterynaryjnej, na jego ciele było mnóstwo ran, a w skórze kilkadziesiąt kleszczy. Lekarz, którzy badał Ol Boya, stwierdził mnóstwo chorób, od kleszczowego zapalenia mózgu, przez liczne infekcje i zagłodzenie po nowotwór. Zwierzak nie mógł chodzi nie z powodu wypadku, lecz ze względu na wyniszczenie organizmu i osłabienie. Ol Boyowi podano krew (nie miał prawie czerwonych krwinek) i zaczęto leczyć chorobę odkleszczową.

Niestety, wyczerpany chorobami pies umierał. Opiekunowie czuli, że nie powinno się to stać w klatce w klinice, że choć ostatnie chwile powinien spędzić w domu i że takie jest jego ostatnie życzenie. Zabrali go więc, poili strzykawką, gdy nie miał siły sam się napić, głaskali, gdy czuł dyskomfort. Czuwali przy nim aż do końca. Gdy odszedł, owinęli jego ciało białym płótnem i pozwolili swoim psom pożegnać się z nim. Przed kremacją posypali jego ciało płatkami róż, a potem prochy rozsypali na otwartej przestrzeni – w ten sposób chcieli dać mu wolność, choć po śmierci. Bo bezdomne psy nie chcą fortuny i sławy, potrzebują tylko miłości i zrozumienia. MC

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *