Pies czuwał przy martwym przyjacielu. Zobacz wzruszający film

Historia tych dwóch psów owiana jest tajemnicą. Zostały zauważone na peryferiach miejscowości. Pies czuwał przy martwym psie do samego końca.

We wsi Sieraków Śląski w gminie Ciasna pod Lublińcem pies czuwał przy martwym psie. Ta historia jest jednocześnie smutna i wzruszająca. Jest także idealnym przykładem zwierzęcej miłości. Psy niejednokrotnie swoim zachowaniem udowadniały, że mają w sobie znacznie więcej pokładów pozytywnych uczuć niż niektórzy ludzie.

Pies czuwał przy martwym psie

Sołtys Sierakowa Julian Werner we wtorek, około godziny 15.30, otrzymał zgłoszenie od pewnej mieszkanki wsi. Kobieta twierdziła, że widziała, jak na peryferiach miejscowości pies czuwał przy martwym psie. Sołtys poczuł się w obowiązku, by pojechać we wskazane miejsce i zweryfikować otrzymaną informację. I faktycznie, Julian Werner zastał na miejscu dwa psy. Na dowód tego nakręcił film.

To były dwie suczki. Ta żywa wyglądała na wycieńczoną. Nie chciała się stamtąd ruszyć. Wróciłem do domu po pokarm dla niej. Co chwilę wstawała do tej martwej, trącała pyskiem, jakby chciała ją dźwignąć. Staram się być twardym człowiekiem, widziałem różne sytuacje ze zwierzętami, ale takiej nigdy. To wyglądało, jakby chciała powiedzieć do tamtej: wstawaj, chyba mamy pomoc, ktoś po nas przyjechał – wypowiedział się dla tvn24 sołtys Sierakowa.

Tajemnicze psy…

Nikt nie był w stanie rozpoznać psów ani wskazać ich opiekunów. Sołtys określił wiek czworonogów na około dwa lata. Suczka czuwała przy zmarłym towarzyszu kilka godzin i ani myślała, by zostawić go na chwilę – lizała i trącała psa pyskiem. Poczuła się „zwolniona z obowiązku” dopiero, gdy pracownicy z gminy Ciasnej przyjechali na miejsce, by zająć się zwłokami zwierzęcia. Nie wiadomo jednak, co było przyczyną śmierci zwierzęcia.

Dopiero wtedy ta druga suczka odpuściła czuwanie. Jak ciało zniknęło w samochodzie, zapakowane do specjalnego pojemnika, to jakby ręką odjął. Zaczęła kierować się w stronę wsi. Pojechaliśmy za nią i odłowiliśmy ją, bo wydawała się zagubiona. Pies został umieszczony w kojcu na terenie oczyszczalni ścieków w Ciasnej – relacjonowała dla tvn24 Małgorzata Tychowska z OTOZ Animals w Lublińcu.

… a jednak nie do końca

Po suczkę zgłosiła się pewna starsza pani. Okazało się, że psina ma na imię Aza i została przygarnięta z lasu około siedmiu lat temu. Nie wiadomo, co wcześniej przeżyła. Suczka ma pewien zgubny nawyk. Mianowicie podkopuje ogrodzenie i ucieka. Ostatnimi czasy do Azy przychodziła inna suczka, która stała się jej towarzyszką w ucieczkach.

Pomożemy tej pani, wzmocnimy ogrodzenie i wysterylizujemy suczkę. Teraz Aza ma cieczkę, pewnie dlatego uciekła. Do tego czasu będzie na łańcuchu, który starsza pani specjalnie kupiła. Wcześniej pies nie był przywiązywany –  wypowiedziała się dla tvn24 Anna Bensz z OTOZ Animals w Lublińcu.

Okazało się jednak, że to nie koniec historii. Aza zerwała się z łańcucha i… znów jest na gigancie.

Źródło: www.tvn24.pl

Autor: Magdalena Olesińska