Pies obronny. Czy można psa nauczyć agresji na komendę? - Psy.pl
Pies obronny, szkolenie obronne psa

Pies obronny. Czy można psa nauczyć agresji na komendę?

Pies obronny - często marzymy o wyszkoleniu psa na obrońcę. Trzeba to jednak robić umiejętnie, bo agresja na komendę może być niebezpieczna.

Właściciele chcą, aby pies obronny mógł od razu wyczuć zagrożenie i obronić swojego pana. Zachowanie zwierzęcia w agresji nadmiernej odbiega od zachowania w agresji prawidłowej. Grożenie całkowicie zanika albo jest minimalne i równoczesne z atakiem (a nawet może nastąpić po nim), a więc nie pozwala go uniknąć.

Siła ugryzienia jest duża i nieproporcjonalna do sytuacji, a zachowania uległe przeciwnika, jego przeciwna płeć lub szczenięcy wiek nie hamują agresji. Motywacja do ataku jest silna i może on być wielokrotnie powtarzany. Wszystko to sprawia, że jest to bardzo niebezpieczna forma agresji.

Czym prowokujemy nadmierną agresję

Agresja nadmierna może mieć charakter pierwotny (gdy wynika z chorób lub zaburzeń hormonalnych) lub wtórny – gdy jest efektem warunkowania instrumentalnego, czyli wzmacniania agresywnych zachowań. Te wzmocnienia nie muszą jednak być stosowane celowo. Warunkowanie różnych typów agresji dzięki któremu pies uzyskiwał jakieś korzyści: na przykład odstraszył człowieka i dlatego uniknął z nim kontaktu (wzmocnienie negatywne) lub grożąc czy atakując, uzyskał dostęp do czegoś (wzmocnienie pozytywne).

W ten sposób szybko warunkowane są reakcje w agresji dystansującej: z czasem pies zaczyna reagować mocno na coraz więcej bodźców. Początkowo szczeka tylko na ludzi o szczególnym wyglądzie, np. w kapeluszu, albo na psy przypominające beagle’e. W miarę warunkowania do szczekania dołącza się szarżowanie na smyczy i wyskakiwanie w górę – takie reakcje są nagradzane jeszcze szybciej (szybciej zostaje zwiększony dystans między psem a jego „wrogiem”).

Z czasem coraz więcej ludzi czy psów staje się obiektem ataku, aż niemal wszyscy czy wszystkie (bez względu nie tylko na rasę, ale także płeć i wiek) wywołują wybuchową reakcję. Jeżeli zwierzak zerwie się ze smyczy, może poważnie pogryźć, nie zwracając uwagi na zachowanie zaatakowanego. Agresja stała się nadmierna.

Inny przykład to nieświadome wzmacnianie zachowań agresywnych w czasie konfrontacji z psem. Na przykład starając się psa „zdominować”, właściciele często prowokują taką eskalację groźby i ataku, że muszą ustąpić. Podczas kolejnych starć pies atakuje szybciej i pewniej. Po jakimś czasie w ogóle przestaje grozić, tylko od razu atakuje, i to w sposób niekontrolowany (coraz mniej się hamuje, gryzie mocno). Od tej chwili możemy mówić o agresji nadmiernej wtórnej.

Również zezwolenie na powtarzanie się pewnych zachowań agresywnych – np. warczenia lub kłapania zębami, gdy odpoczywający pies zostanie potrącony przez człowieka – prowadzi do ich nasilania się, a nawet do otwartego ataku włącznie. Gdy mijając psa w odległości pół metra, ryzykujemy pogryzienie, mamy do czynienia z agresją nadmierną (chodzi mi tu oczywiście o psa, który jest dobrze zsocjalizowany, zna domowników i nie obawia się ich).

pies obronny - szkolenie psa, agresja na komendę
fot. Shutterstock

Czym grozi szkolenie obronne

Skutki agresji uwarunkowanej podczas szkolenia są takie same: określony bodziec wywołuje reakcję, zanim zwierzę przeanalizuje sytuację. Jest to więc zachowanie „patologiczne”, bo nie umożliwia dostosowania się do konkretnej sytuacji. Uwarunkowana reakcja agresywna może być bardzo niebezpieczna, bo jest błyskawiczna i nie poprzedza jej żadna refleksja, a atak może być brutalny.

Wszystkie zachowania agresywne połączone z atakiem nagradzane są także wtedy, gdy cel nie zostaje osiągnięty. Nagrodę stanowi wewnętrzne wzmocnienie na skutek procesów zachodzących w mózgu zwierzęcia. Dlatego ich wygaszanie jest niezwykle trudne: nawet jeśli usunie się nagrodę w świecie zewnętrznym, nie mamy wpływu na wewnętrzną.

Co gorsza, od momentu, gdy reakcja stanie się automatyczna, nagrody (i kary) tracą znaczenie. Zwierzę nie zachowuje się instrumentalnie (tzn. dąży do określonego celu), ale reaguje odruchowo. Z tego powodu tzw. szkolenie obronne musi być traktowane bardzo poważnie. Niestety, należy ono ciągle do podstawowego programu szkoleń.

Szkolenie psa
fot. Shutterstock

Pies obronny – szkolenie

Wyszkolony pies obronny musi zdać szkolenie z pracy węchowej, obrony i posłuszeństwa. Zdarza się, że pies już na pierwszym w życiu kursie styka się z tzw. elementami obrony. Zanim się do tego dopuści, trzeba się poważnie zastanowić. Nie każdy pies obronny będzie skory do pracy. Wiara w to, że każdego czworonoga można tak wyszkolić, aby zapewniał właścicielom obronę, jest niebezpieczna.  Podobnie jak przekonanie, że może on z powodzeniem pełnić funkcję psa rodzinnego i obronnego.

Po pierwsze, tylko niewielki odsetek psów nadaje się do pracy obronnej. Muszą to być zwierzęta nie tylko pewne siebie, ale też bardzo zrównoważone: nie mogą być nadmiernie impulsywne ani zbyt pobudliwe. Po drugie, trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że w czasie szkolenia pies doświadcza dużej przyjemności z zachowań agresywnych. Później wypatruje bodźców, które wyzwoliłyby takie same emocje i uruchomiły uwarunkowaną reakcję. Im bardziej zwierzę jest impulsywne i pobudliwe, tym więcej kłopotów będzie z nim miał właściciel.

Wreszcie, jeśli już w świadomy i odpowiedzialny sposób podejmujemy decyzję o wzmacnianiu u psa zachowań agresywnych, żelazną zasadą powinno być wcześniejsze doskonałe opanowanie szkolenia w zakresie posłuszeństwa. Szkolenie obronne to granie na agresywnych emocjach – a więc igranie z ogniem. Niezmiernie ważne jest to, jakiego rodzaju odruchowe reakcje uwarunkujemy (celowo czy przypadkiem).

Rokowanie w wypadku problemu agresji nadmiernej jest ostrożne. Zanim podejmie się próby zaradzenia mu, trzeba rozważyć, czy pies nie jest zbyt niebezpieczny dla kogoś w swoim otoczeniu. Nawet jeśli terapeuta widzi możliwość zmiany zachowania zwierzęcia, w pierwszej kolejności powinien wraz z właścicielami ocenić, czy ryzyko związane z atakiem nie wyklucza pracy z psem. Jeżeli podejmuje się decyzję o leczeniu, zwykle konieczne jest stosowanie specyfików, które umożliwią terapię behawioralną.

Autor: Joanna Iracka
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • dwbem
    dwbem 1 grudnia 2017 o 18:15

    Mam ponad 50lsat psy obronne - owczarki niemieckie 15 lat i rottweilery ponad 35 lat.
    Wszystkie były szkolone na obronne i żaden z moich psów nie stanowił zagrożenia dla otoczenia. Były zrównowazone i karne, szkoliłam je w zasadzie po to, żeby móc je zatrzymać w razxie ataku a nie szczuc bez potrzeby.
    Moj pierwszy rottweiler miał POII, POIII nie dożyl bo zabił go Czernobyl. I to był pies myślący, sam oceniał sytuację i zagrożenie autentyczne ze strony większego i silniejszego przeciwnika i też nie atakował ostro, raczej pacyfikował siłą a nie zębami.
    Czasami robiłam z nim pokazy - rozmawiając z obcym psu człowiekiem mówiłam "bierz" a on patrzył na mnie zdzxiwiony jakby pytając "a po co?" bo wiedział, że ten człowiek mi nie zagraża. Gdyby ten człowiek chciał mi zrobić krzywdę sam by go powstrzymał. I dlatego wolę rottweilery od owczarków, z których zrobiono maszynki do gryzienia, one mają wykonywa bezmyślnie rozkaz przewodnika, nawet jakby poszczuł owczarka na kogoś z rodziny to pies ma atakować. A rottweiler myśli i ocenia inteligentnie. Moje nigdy nie reagowały agresją nawet na agresję innych psów jeżeli te były mniejsze czy słabsze, duże i silne kładły na plecach i przytrzymując warczały basem nie gryząc. A ten pierwszy potrafił nawet samorzutnie bronić słabsze psy jeżeli były atakowane i gryzione przez inne.

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *