Pies świętego Mikołaja

Dużo się o Świętym Mikołaju wie, ale rzadko mówi się o jego psie. A to przecież całkiem oczywiste jest, że Świętemu towarzyszyć musi pies.

Dużo się o Świętym Mikołaju wie,
ale rzadko mówi się o jego psie.
A to przecież całkiem oczywiste jest,
że Świętemu towarzyszyć musi pies.

Bo kto sań pilnowałby, gdy Święty
wejdzie z workiem do domu dać prezenty?
Kto by czuwał, gdy Mikołaj drzemie,
w krótkich przerwach, objeżdżając Ziemię?
Kto polizałby w nos nazajutrz rano,
gdy prezenty wszystkim już rozdano,
gdy skończona cała ciężka praca
i na Północ, do siebie, czas wracać?

A tam – hen, na dalekiej Północy,
przez pół roku mroźnej, ciemnej nocy,
nawet święty by zwariował od tej ciszy,
gdyby wierny pies mu wciąż nie towarzyszył,
żeby zawsze mógł pogwarzyć z czworonogiem
jak to będzie, kiedy znowu ruszą w drogę.
(Wprawdzie jest renifer, ale trudna rada,
z reniferem nawet święty nie pogada).

Lecz jest jeden problem z Mikołaja psem
(Dróżka się zwiedziała, stąd ja też to wiem),
że stałego mieć nie może on imienia
i co roku, w każdym kraju imię zmienia.
A że miejsc i lat przebyli już tysiące,
więc Mikołajowi się wyczerpał koncept
i w kłopocie dobry Święty dzisiaj jest
jak się jeszcze może wabić jego pies.

Stąd do czytelników prośba o imiona:
coś wymyślcie i napiszcie do nas,
jak w tym roku, w różnych świata krajach
ma się wabić pies Świętego Mikołaja.

Z poważaniem:
Drużka – Dróżka i Marek Majewski

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *