Bezpieczny pies w samochodzie. Jak przewozić małe, średnie i duże psy?

Nawet mały pies w samochodzie podczas nagłego hamowania może uderzyć z ogromną siłą, co stwarza zagrożenie życia nie tylko dla niego, ale kierowcy i pasażerów. Warto więc zadbać o to, by nasz piesek podczas podróży był bezpieczny, bo jego bezpieczeństwo to bezpieczeństwo nasze i innych.

Mały pies w samochodzie

Małe psy dość często jeżdżą w samochodach luzem, nieraz na tylnej półce czy kanapie albo wręcz obok kierowcy na przednim siedzeniu. Zasady fizyki dopadają nas jednak w każdym momencie, nawet gdy nie lubiliśmy tego przedmiotu w szkole. Doskonale wiemy, co się dzieje wewnątrz auta podczas gwałtownego hamowania. Siedzący na tylnej kanapie piesek spada z niej podobnie jak wszystkie leżące tam przedmioty.

Pewien znajomy miłośnik yorków bardzo przeżył wypadek, któremu uległa jego rodzina – w czołowym zderzeniu został zniszczony samochód, ludzie wyszli z katastrofy z powierzchownymi obrażeniami, ale życiem przypłaciła ją yoreczka, która jechała na tylnej półce. Podczas zderzenia przeleciała przez całe auto i wypadła przez przednią szybę. Inna historia nie jest tak dramatyczna, za to dość oryginalna: pewien york wieziony do weterynarza tak się zdenerwował perspektywą wizyty u doktora, że podczas postoju na światłach… wyskoczył przez otwarte okno, odbijając się od półki. Uciekiniera znaleziono, ale dopiero po dwóch dniach. Błąkał się po okolicy, w której tak raptownie opuścił pojazd.

Badania dowiodły, że podczas wypadku ważący 9 kg przedmiot uderza w kierowcę z siłą równą przedmiotowi o wadze 450 kg (przy prędkości 90 km/h). Są małe szanse, aby pies w samochodzie przeżył takie zdarzenie – nie wspominając już o tym, że stanowi on zagrożenie dla kierowcy.

yorkshire terrier w samochodzie
fot. Shutterstock

Najrozsądniejsze wydaje się przewożenie małego psa w klatce transportowej. Jest wiele ich typów, od sztywnych plastikowych po wiklinowe. Plastikowe są praktyczniejsze – łatwo je umyć, są dość lekkie i wygodnie się je mocuje. Crash testy wykazały, że najlepiej umieścić taką klatkę na podłodze między przednim a tylnym siedzeniem, bo gdy mocuje się ją pasami, zdarza się, że nawet jeśli nie zmienia miejsca, to pękają jej ścianki.

Istnieją też torby z materiału, w których można pieska przypiąć, jednak takie rozwiązanie wydaje się kontrowersyjne, choćby ze względu na małą ilość powietrza, która dociera do zwierzęcia. Nawet jeśli mamy auto z klimatyzacją, istnieje niebezpieczeństwo szybkiego przegrzania organizmu, a małe rasy są na to wyjątkowo nieodporne.

Jeśli nie lubimy zamykać psa, warto się rozejrzeć za pasami bezpieczeństwa – kilka firm produkuje je w rozmiarach dla małych (S) i bardzo małych psów (XS). Są komfortowe, a dla zwierzaków przyzwyczajonych do noszenia szelek nie stanowią problemu.

Średni pies w samochodzie

Choć nie mam własnego auta, często jeżdżę z moimi suczkami na treningi i zawody pojazdami znajomych. Są to małe auta osobowe, kombi, vany i busy. Staramy się minimalizować niebezpieczeństwo grożące w razie wypadku, mamy więc przetestowane różne sposoby przewożenia psów.

Samochód kombi z zamontowanymi na stałe boksami lub wstawionymi transporterami typu lotniczego (Vari Kennel) uważam za najbezpieczniejszy do przewożenia psów. Klatka powinna umożliwić psu swobodne ułożenie się, ale nie może on mieć w niej zbyt wiele luzu, żeby w razie wypadku nie był narażony na urazy wskutek obijania się o jej ściany. W bagażniku kombi Opla Passata, Opla Astry II, Skody Octavii czy Forda Mondeo mieszczą się dwa transportery na średnie psy (82 x 57 x 60 cm).

Inny bezpieczny sposób przewozu to przyczepa do przewozu psów. W Polsce jest ona jeszcze mało popularna. Korzystają z niej głównie hodowcy onków i osoby uprawiające sporty zaprzęgowe. Jeżeli nie mamy kombi, dobrym pomysłem jest ustawienie transportera na tylnym siedzeniu bokiem. Mocujemy go tak, żeby nie mógł się przesuwać. Często wystarczy dosunąć przedni fotel. Dodatkowo można go zabezpieczyć gumami do mocowania towaru.

pies w samochodzie
fot. Shutterstock

Wielu właścicieli przewozi psy w aucie typu kombi z tyłu luzem. Jeśli bagażnik jest oddzielony kratką lub wysokimi siedzeniami, jest to sposób dość bezpieczny dla ludzi (w razie zderzenia psy nie polecą do przodu jak pociski), lecz mniej bezpieczny dla psów. Im większy bagażnik i im mniejsze psy, tym bardziej są narażone na obrażenia podczas wypadku.

Można też zaopatrzyć psa siedzącego na tylnej kanapie w szelki, które wpina się do pasów bezpieczeństwa. Warto zainwestować w droższe z atestem, gdyż większość tych, które go nie mają, nie sprosta masie zderzeniowej psa podczas wypadku.

Duży pies w samochodzie

Przewożenie dużego psa to nie lada wyzwanie – i to niezależnie od wybranego środka transportu. W autobusie nie jest łatwo, bo duży pies zajmuje równie dużo miejsca (a jeszcze więcej, gdy się położy), co nie cieszy współpasażerów. Z podobnych względów trudno jest także w pociągu. Najlepszym sposobem podróżowania ze sporych rozmiarów czworonogiem wydaje się jazda samochodem, ale i tu nie jest tak łatwo, jak by się wydawało.

Gdy mój pies w typie labradora Dino był jeszcze szczeniakiem, jeździł z przodu na podłodze. Było to nie tylko niebezpieczne, ale też niepraktyczne – spodnie osoby siedzącej na przednim siedzeniu były zawsze oślinione i pokryte sierścią. Rozważałam wtedy zakup specjalnych pasów, które przypina się do szelek i łączy z pasami znajdującymi się w tylnej części auta. Pies siedzi wtedy lub leży na kanapie. Dodatkowo planowałam jeszcze zaopatrzenie się w plandekę, którą zakrywa się siedzenia, aby zwierzę zbytnio ich nie ubrudziło. Gdy już byłam zdecydowana, sądząc, że to jedyne rozsądne rozwiązanie, zmieniliśmy hatchback na kombi.

labrador w samochodzie
fot. Shutterstock

Kombi okazało się idealne. W dodatku pasażerów od bagażnika dzieli kratka sięgająca aż do sufitu. Dino chętnie wskakuje do obszernego bagażnika, w którym może się wygodnie położyć. Nauczył się, że w samochodzie się śpi, gdy więc ułoży się wygodnie, zajmuje prawie całą powierzchnię bagażową. W razie wypadku ani jemu, ani nam nic nie grozi, bo kratka nie pozwoli mu wydostać się z bagażnika. Nie ma też problemu brudnego wnętrza pojazdu. Dino ma w swojej części koc, choć gdy wracamy znad jeziora czy z lasu, przydałaby się wodoodporna plandeka.

By zwiększyć bezpieczeństwo, mogłabym jeszcze kupić klatkę, która umieszczona w bagażniku spowodowałaby, że Dino mniej by się przemieszczał podczas ostrego hamowania. Tę samą funkcję pełni też dodatkowa kratka, którą umieszcza się w jednej trzeciej bagażnika, aby zmniejszyć jego powierzchnię. To rozwiązanie na pewno sprawdziłoby się w wypadku czworonogów średniej wielkości, ale dla Dinka bagażnik kombi jest wystarczający. Przydałaby się również naklejka informująca o tym, że w samochodzie przewożony jest pies. Ważne, że Dino czuje się komfortowo i bezpiecznie, co okazuje, chętnie wskakując do bagażnika.

Autorzy: Paulina Łukaszewska, Urszula Charytonik, Aleksandra Więcławska