Pitbul też pies - Psy.pl - mamy nosa!
Pitbul

Pitbul też pies

Pitbul - to słowo u wielu z nas przywołuje na myśl psią wersję Hannibala Lectera. Znaleźli się jednak tacy, którzy dostrzegli w tych psach ofiary ludzkiej niefrasobliwości - i postanowili im pomóc.

Sens istnienia psów typu pitbul negują nie tylko ludzie niemający pojęcia o psach, lecz także część właścicieli czworonogów innych ras, niektórzy szkoleniowcy, a nawet specjaliści od zachowań zwierząt.

Pod wpływem ich sugestii w wielu krajach na świecie w ubiegłym dziesięcioleciu powstały przepisy dyskryminujące pewne typy psów jako szczególnie skłonne do agresji. Coraz więcej osób staje jednak w obronie pitbuli. Jedną z nich jest mieszkająca w północnych Włoszech Alexa Capra.

Byli wojownicy

Wprawdzie na studiach Alexa zajmowała się zachowaniami koni, lecz mieszkając w mieście, mogła sobie pozwolić najwyżej na trzymanie niewielkiego psa. Kiedyś przypadkiem zobaczyła zajęcia z zawodów agility i zaczęła uprawiać ten sport ze swoim lakeland terrierem.

Potem przez wiele lat ćwiczyła obedience i sporty obronne z owczarkami belgijskimi i jednego z nich wyszkoliła do poziomu IPO 3 (trzeci stopień szkolenia obrończego).

Dziś Alexa ma 15-letnie doświadczenie w pracy szkoleniowej i wykłada na Uniwersytecie Medycyny Weterynaryjnej w Pizie. Jak sama mówi, jest chyba jedynym naukowcem na świecie, który zajmuje się w swojej pracy badawczej pitbulami, i to takimi, których używano do walk psów!

W 2002 r. Krajowe Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt we Włoszech (ENPA) dostało pierwsze pitbule skonfiskowane ludziom, którzy używali ich do walk. Było to 18 dorosłych psów i czworo szczeniąt. We współpracy z uniwersytetem w Pizie rozpoczęto projekt rehabilitacji tych psów, nazwany „Byli wojownicy”.

Najpierw Alexa pracowała z nimi jako szkoleniowiec, z czasem dołączyła do grona ekspertów przeprowadzających testy behawioralne, a od 2004 r. jest szefem całego projektu. W 2005 r. trafiło do niej kolejnych 13 psów. Stowarzyszenie postawiło sobie za cel pokazanie, że nawet psy z tak straszną przeszłością mogą zostać poddane skutecznej rehabilitacji i przekazane do nowych domów.

Najpierw egzamin, potem nauka

Na początku czworonogi poddawane są wspomnianym testom behawioralnym. Dzięki nim powstaje indywidualny profil pozwalający na opracowanie programów szkoleniowych dostosowanych do potrzeb konkretnego psa. Identyczne testy wykonuje się również – dla porównania – w grupie kontrolnej psów schroniskowych.

szczeniak pitbula
fot. Shutterstock

Następnie przeprowadza się program szkoleniowy obejmujący wzbogacanie środowiska i naukę podstawowych umiejętności niezbędnych do życia w rodzinie. Uczą psy umiejętności, których będą potrzebowały po adopcji i dzięki którym łatwo się nimi zajmować w azylu. Na przykład przyzwyczajanie je noszenia kagańca, wchodzenia do transportera, siedzenia grzecznie podczas przypinania smyczy.

Uczone są także, jak komunikować się z ludźmi, jak się uspokajać i skupiać na informacjach przekazywanych przez przewodnika.

Trzy zabawki i kot

Większość testów stosowanych dziś w projekcie „Byli wojownicy” wybrała i zmodyfikowała Alexa. Zależało jej głównie na aranżowaniu sytuacji, z którymi zwierzak może się zetknąć, gdy zostanie adoptowany. Dziś wykonywanych jest 15 testów składających się w sumie z 36 ćwiczeń.

Sprawdzane są zachowania psa, gdy jest sam w kojcu i w obecności obcej osoby, która trzyma go na smyczy, głaszcze, siada w fotelu i mówi do niego.

Inne testy oceniają reakcję na zabawki, na nagłe otwarcie parasolki, spacer na smyczy, lalkę udającą dziecko, osobę w masce, kota w klatce, miskę z jedzeniem lub świeżą kość. Każde ćwiczenie jest przerywane, jeśli pies wykaże choć cień agresji.

Psy biorące udział w projekcie „Byli wojownicy” wydają się najtrudniejsze do opanowania, gdy pojawia się bodziec wywołujący u nich reakcję łowczą lub ogólną ekscytację. Najbardziej niebezpieczna w czasie testów była zwykła zabawa, podczas której używano piłki, piszczącej zabawki i sznura.

Niektóre psy reagowały agresywnie nawet wtedy, gdy zabawka się nie ruszała i była poza ich zasięgiem. U innych wywoływało ją gonienie piłki lub zabawa w przeciąganie.

Agresja była skierowana na nas, ludzi. Pies atakował twarz, ręce, brzuch, a siła, z jaką to robił, zależała od stopnia jego pobudzenia i frustracji, a nie np. od skłonności do pilnowania przedmiotów – mówi Alexa.

Tylko dwa razy spotkała się z sytuacją, gdy pitbul zaatakował, broniąc miski z jedzeniem lub zabawki. Większość psów, które okazywały agresję w czasie zabawy, oceniono jako zbyt niebezpieczne, by je wyadoptować, gdyż wielu właścicieli nie potrafi dostatecznie wcześnie rozpoznać niebezpiecznej sytuacji.

Tylko jeden z czworonogów, które zachowały się agresywnie, został adoptowany z zastrzeżeniem, że musi nadal uczestniczyć w programie rehabilitacji. Sukces tego programu zależy w dużym stopniu od psa, a ten był szczególnie bystry i szybko nauczył się kontrolować swoje stany emocjonalne.

Popęd łowiecki u pitbuli wyzwalał czasem w czasie testów behawioralnych także kot w klatce, choć większość z nich nie pobudzała się na ten widok. Alexa była zaskoczona, widząc, jak wiele psów okazuje oznaki strachu lub ignoruje kota albo interesuje się nim w niewielkim stopniu.

Happy endy

Po przeprowadzeniu wszystkich testów pies przechodzi do następnego etapu, podczas którego uczy się nowych rzeczy. Długość szkolenia zależy głównie od zwierzaka.

Niektóre ze skonfiskowanych pitbuli były tak miłe, pewne siebie i dobrze zsocjalizowane, że mogły zostać wyadoptowane przy pierwszej nadarzającej się okazji. Inne wymagały 4-6 miesięcy pracy, jeszcze inne zaczęły wykazywać postępy dopiero po roku rehabilitacji. Po szkoleniu psy poddawane są kolejnym testom oceniającym zdobyte przez nie umiejętności.

Osoby adoptujące je mogą liczyć na bezpłatne konsultacje telefoniczne przez pięć miesięcy.
W ramach projektu „Byli wojownicy” wyadoptowano do tej pory z sukcesem 13 pitbuli. Warunki adopcji zależały od konkretnego psa. Oceniono, że niektóre mogą mieszkać z innymi czworonogami lub z dziećmi, podczas gdy inne – nie.

Szczeniak pitbula
fot. Shutterstock

Bez szans na nowy dom…

Parę z nich zmarło z powodu chorób lub podeszłego wieku. Kilka jeszcze czeka na odpowiednie domy. Niektóre pozostaną w azylu na zawsze, gdyż zostały ocenione jako zbyt niebezpieczne.

Główny problem tych psów to nie agresja, lecz lęk. Były trzymane przez lata na krótkich łańcuchach, bez stymulacji środowiskowej, socjalnej czy umysłowej, a nawet doświadczały przemocy – wyjaśnia Alexa.

Nie miały możliwości nauczyć się pozytywnie reagować na nowe bodźce. Były zamknięte w sobie, nerwowe i pobudliwe. Niektóre dość szybko zaczęły przyswajać sobie nowe umiejętności, podczas gdy inne musiały się wszystkiego uczyć od początku, jakby były dwumiesięcznymi szczeniętami, które po raz pierwszy wchodzą do nowego domu.

Duże psy o dużych osobowościach

Do tej pory w ramach projektu „Byli wojownicy” przetestowano 40 pitbuli. Psy, które tu trafiły, były rozmnażane, selekcjonowane i trenowane do walk. To oznacza, że ich charaktery mogły kształtować zarówno geny, jak i doświadczenia i że zwierzaki te mogą się różnić od pitbuli hodowanych i selekcjonowanych do życia w rodzinie.

W tej chwili nie możemy powiedzieć, czy są jakieś różnice między tymi dwiema grupami psów i które cechy związane są z rasą, gdyż nie mieliśmy jeszcze okazji przetestować pitbuli wychowywanych i mieszkających w rodzinach.

Alexa pozytywnie wyraża się o terierach typu bull jako psach rodzinnych. Mieszka w domu z drugim już psem rasy staffordshire bull terrier.

One są jednak mniejsze i łatwiejsze w prowadzeniu niż większe rasy bullowate. Bardzo lubię niektóre z naszych pitbuli, lecz mam wrażenie, że zbyt wiele lat spędziłam z dużymi psami o dużych osobowościach i teraz wolę takie, które sprawiają mniej problemów w życiu codziennym. Mam też sukę malamuta, ale ona jest w górnej granicy rozmiaru, który obecnie akceptuję. Czuję się już chyba gotowa na chihuahuę – mówi Alexa.

Pit, amstaf czy mieszaniec?

Fenomen popularności pitbuli w Ameryce jest złożony. Z jednej strony kraj ten jest dumny z tych psów, z drugiej istnieje spore zamieszanie w kwestii tego, jaki pies jest pitbulem, a jaki nie. Potocznie w Stanach Zjednoczonych nazywa się tak trzy rasy: american pit bull terriera, american staffordshire terriera i staffordshire bull terriera.

Rasowy pitbul – uznawany np. przez amerykańską organizację kynologiczną United Kennel Club – to zwierzak o drobniejszej budowie niż amstaf, choć nie zawsze od niego niższy. Pitbule mogą ważyć od 16 do 30 -kg, podczas gdy amstafy od 25 do 40 kg.

Pitbule są silniejsze, bardziej wytrzymałe i szybciej się pobudzają, szczególnie gdy mają do czynienia z bodźcami wyzwalającymi u nich reakcje łowieckie. Jednak nawet między nimi są olbrzymie różnice.

Podobnego zdania jest Małgorzata Jurek-Ereńska, międzynarodowy sędzia kynologiczny i hodowczyni amstafów:

Nie widzę żadnej różnicy w psychice pitbuli i amerykańskich staffordshire terrierów. Chodzi mi oczywiście o psy rodowodowe, a nie te, które nazywa się pitami, a które są po prostu mieszańcami – mówi hodowczyni, która w 1985 r. sprowadziła do Polski pierwszą sukę tej rasy (FCI, a więc i ZKwP pitbuli nie uznaje).

Idealny pies rodzinny?

Jak to możliwe, że przez jednych specjalistów wyklęte jako „maszyny do zabijania”, przez innych czworonogi w typie pitbula polecane są jako idealne psy rodzinne?

dziecko i pitbull
fot. Shutterstock

Lek. wet. Anna Adamska, prywatnie właścicielka amstafa o imieniu Amper, pytana o osławioną agresję psów tej rasy, reaguje gwałtownie:

Mam w kartotece ponad 200 amstafów, które są moimi pacjentami. Tylko dwa z nich muszą mieć w czasie wizyty założony kaganiec. Natomiast połowa przychodzących do mnie yorkshire terrierów, jamników lub spanieli warczy i gryzie nawet podczas obcinania pazurów – to są dla mnie rasy agresywne! Oczywiście prawdą jest, że gdy na wizytę przychodzi amstaf, w poczekalni czasem robi się zamieszanie, bo one potrafią się silnie pobudzać w obecności innych psów.

Ani pitbule, ani amstafy nigdy nie były wykorzystywane do walk przeciw człowiekowi ani nie były używane jako psy stróżujące, co podkreśla hodowczyni i sędzia kynologiczny Małgorzata Jurek-Ereńska.

Nawet te walczące dawniej na ringu robiły to tylko z psami, borsukami czy niedźwiedziami. Jeżeli wykazały jakąkolwiek agresję wobec człowieka, były natychmiast eliminowane.

Oznaki agresji u szczeniąt

Zanim jednak kupimy sobie pitbula lub amstafa jako psa rodzinnego, pamiętajmy o tym, że stres, jakiego suka doświadcza w czasie ciąży i po porodzie, wpływa negatywnie na psychikę potomstwa. Wiele psów w typie bull jest trzymanych i rozmnażanych w warunkach, w których zaniedbywane są nawet ich podstawowe potrzeby.

Zostałam poproszona o przetestowanie miotu pitbuli, które skonfiskowano z powodu złego traktowania. Agresja tych szczeniąt była tak silna, że jedno z nich – 35-dniowe – zmarło z powodu obrażeń w wyniku ataku swojego brata – mówi Alexa Capra.

Alexa Capra ma zamiar obserwować, jak zachowanie pitbuli zmienia się z wiekiem. Mówi, że w ten sposób dowiemy się więcej o rasie i będziemy mogli się nauczyć rozpoznawać jak najwcześniej subtelne oznaki agresji.

Autor: Krzysztof Nawrocki
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *