Polubić weterynarza - Psy.pl

Polubić weterynarza

Wizyta u lekarza weterynarii jest zazwyczaj dla psa dużym stresem. Czy rzeczywiście tak musi być?

Zdarza się, że pies nie jest leczony tylko dlatego, że nie daje się zbadać i reaguje agresywnie na sam widok weterynarza. Warto więc spróbować zaaranżować pierwsze spotkanie z lekarzem tak, by było dla psa przyjemne. Naprawdę, jest to możliwe, a pozytywne rezultaty tej edukacji będziemy odczuwać przez całe życie psa.

WIZYTA W PUSTEJ POCZEKALNI
Stres związany z wizytą u weterynarza wzrasta, jeśli połączy się ją z pierwszą przejażdżką samochodem czy pierwszym założeniem kagańca. Dlatego nie zwlekajmy z zapoznawaniem szczeniaka z tymi akcesoriami. Przyzwyczajajmy go też do brania na ręce, oglądania i dotykania zębów, uszu, okolic odbytu, łap. Nie zaniedbujmy podstawowego szkolenia – posłusznego psa dużo łatwiej okiełznać, nawet w trudnych okolicznościach.

Już siedzenie w poczekalni może być niemal tak samo stresujące dla psa jak badanie. Dlatego na pierwszą wizytę umówmy się w terminie, kiedy klinika nie jest zanadto oblegana przez pacjentów. Wystarczy, jeśli posiedzimy trochę w poczekalni, będziemy w tym czasie do psa łagodnie przemawiać i damy mu kilka przysmaków. Nie musimy wchodzić do gabinetu, a jeśli już, to najwyżej w celu założenia psu karty pacjenta. Poprośmy lekarza, by pogłaskał naszego szczeniaka i dał mu jakiś przysmak, który przezornie zabraliśmy z domu.

TRENING PRZEKRACZANIA PROGU

Następna wizyta powinna się już wiązać z dokładnymi oględzinami psa. Wypytajmy innych właścicieli, który weterynarz ma ich zdaniem najlepsze podejście do zwierząt, i pierwsze kroki skierujmy właśnie do niego. Jeśli mamy podstawy sądzić, że nasz podopieczny będzie reagował nerwowo, uprzedźmy o tym lekarza. Nie zapomnijmy też o założeniu kagańca. Podczas oględzin pomóżmy przytrzymać psa, a na koniec poprośmy weterynarza o podanie mu przyniesionego przez nas smakołyku.

Część psów po pierwszych doświadczeniach w gabinetach weterynaryjnych za nic w świecie nie chce później przekroczyć ich progu. Nie wolno takiego zapierającego się psa wciągać na siłę do środka, ewentualnie można go wnieść. Najlepiej jednak powoli, za pomocą smakołyków, zachęcić do wejścia. W trudniejszych przypadkach należy odbyć nawet kilka „jałowych” wizyt, by oswoić psa z tą sytuacją. Takie treningi powinny się odbywać co trzy, pięć dni.

Z PANEM CZY BEZ?
Jeśli wszystkie te zabiegi nie odnoszą skutku, a stać nas na wizytę domową, skorzystajmy z tej możliwości. Na swoim terenie pies czuje się pewniej, toteż łatwiej będzie mu nawiązać przyjacielskie stosunki z weterynarzem. Wizyta domowa jest dobrym pomysłem również wtedy, gdy nasz podopieczny reaguje agresją ze strachu. Co innego, gdy wcale się nie boi lekarza, a szczekając i warcząc na niego, po prostu okazuje mu wyraźny brak sympatii. Wizyta w domu jest wówczas niewskazana, ponieważ pewny siebie pies może tu reagować jeszcze bardziej agresywnie.

Część właścicieli czworonogów bezwiednie utrwala zły nawyk, starając się uspokajać psa łagodnym przemawianiem i głaskaniem. Tymczasem on odbiera to jako pochwałę i podczas następnych wizyt zachowuje się tak samo. Wprawdzie lecznica nie jest najlepszym miejscem do wychowywania psa, lecz musimy wyraźnie dać mu do zrozumienia, że nie podoba nam się jego zachowanie. Niektóre psy są spokojniejsze, gdy w gabinecie podczas badania obecny jest tylko lekarz i pomocnik, a właściciel zostaje w poczekalni. Nawet gdy jesteśmy zdenerwowani, starajmy się tego nie okazywać. Psu natychmiast udzieli się nasz nastrój i może chcieć opanować sytuację na swój, nie zawsze możliwy dla nas do zaakceptowania sposób…

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *