Potrąciłeś psa? Sprawdź, co zrobić w takiej sytuacji - Psy.pl - mamy nosa!
Jack Russell Terier stoi na przejściu dla pieszych

Potrąciłeś psa? Sprawdź, co zrobić w takiej sytuacji

Wcale nie trzeba być słabym kierowcą czy jechać zbyt szybko, aby uczestniczyć w wypadku. Wystarczy moment nieuwagi… 

Wczoraj potrąciłam psa. Czułam, jak mój samochód przetaczał się po jego biednym ciałku. Wpadłam w takie przerażenie, że nawet nie zwolniłam, choć jechałam bardzo powoli, bo droga była z ograniczeniem do 20 km/h i z garbami, tylko po paru sekundach bezmyślnie się zatrzymałam, przekręciłam klucz w stacyjce i w ryk… nawet nie miałam odwagi wyjść i sprawdzić, co się stało z tą psinką – pisze na blogu internautka.

Wpisów takich jak ten jest w sieci wiele. Łączy je jedno. Większość z nas nie wie, jak się zachować, gdy dochodzi do wypadku z udziałem zwierzęcia.

Zanim potrącimy psa 

Karol Głębocki z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Olsztynie lubi czytać szwedzkie kryminały. Po którymś z kolei zwrócił uwagę, że ich bohaterowie często sobie radzą:

Jeśli jedziesz na północ, to uważaj na zwierzęta.

Dlaczego tak nie jest w Polsce? Zastanawiał się i wymyślił akcję edukacyjną „Uwaga! Zwierzęta na drodze” prowadzoną przez GDDKiA w Olsztynie.

O ile trasy szybkiego ruchu mają przejścia dla zwierząt, o tyle drogi krajowe już ich nie mają i raczej mieć nie będą. Jedno przejście kosztuje bowiem 20 mln zł. Dlatego to głównie od nas, kierowców, zależy, czy zwierzęta będą bezpieczne. Trzeba zwracać uwagę na znaki A-18a (Uwaga na zwierzęta domowe) i A-18b (Uwaga na zwierzęta dzikie). Nie są stawiane bez powodu  Co roku we współpracy z nadleśnictwami sprawdzamy, czy powinny w danym miejscu stać i tam naprawdę warto zdjąć nogę z gazu – przypomina Głębocki.

Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że zderzenie ze zwierzęciem jest niebezpieczne dla obu stron. Jeżeli dojdzie do potrącenia psa, to zapewne kierowca wyjdzie z tego bez szwanku, ale już spotkanie z łosiem czy jeleniem może się skończyć nie tylko uszkodzeniem auta.

Z kolei dla motocyklisty nawet pies pod kołami może stanowić śmiertelne zagrożenie. Instruktorzy jazdy radzą, aby przed naprawdę nieuniknionym zderzeniem ze zwierzęciem zwolnić pedał hamulca, co pozwoli nieco unieść obniżony hamowaniem przód samochodu i zmienić kąt uderzenia. Dzięki temu sarna być może nie wpadnie na szybę, co byłoby groźne dla kierowcy lub pasażera.

Brązowo-biały pies idzie obok drogi
fot. Shutterstock

Kiedy najczęściej dochodzi do wypadków?

Najgorsze, jeśli chodzi o wypadki, nie są wcale miesiące wakacyjne, tylko maj oraz październik, listopad i grudzień. Jeśli zaś chodzi o porę dnia, to czas od zmierzchu do świtu.

Nocą ma się ochotę na szybszą jazdę, bo wydaje się, że droga jest pusta, ale to złudzenie. Często napotkamy świecące oczy. A wbiegnięcie psa na jezdnię to tylko chwila. Koncentrujmy się nie tylko na drodze, ale zwracajmy też uwagę na pobocza. Ewentualnie poprośmy o to pasażera. W nocy prędkość musi być szczególnie dostosowana do warunków jazdy – ostrzega Głębocki.

Należy pamiętać o zjawisku zwanym „freeze”. Sarna lub pies oślepiony przez lampy samochodu mogą znieruchomieć. Aby wyrwać zwierzę ze stuporu, trzeba dać sygnał klaksonem, mrugnąć światłami. Warto też pamiętać, że zwierzęta przechodzą stadami: za jedną sarną mogą podążać następne. Mają też utarte szlaki.

Jeśli więc raz w danym miejscu przebiegła nam drogę sarna, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zrobi to ponownie.

Według organizatorów akcji „Uwaga! Zwierzęta na drodze” bardzo pomocny jest elektroniczny znak drogowy Wildlife Protection System. Gdy zwierzę znajduje się w pasie ruchu, znak emituje sygnał świetlny. Niestety, nie ma go jeszcze u nas – pomaga tylko kierowcom w Stanach Zjednoczonych i Szwajcarii.

U nas, aby uniknąć wypadku, kierowcy mocują gwizdki emitujące fale ultradźwiękowe odstraszające zwierzęta. Jednak według wielu specjalistów nie są one szczególnie skuteczne, bo zwierzęta szybko przyzwyczają się do tych dźwięków.

Kiedyś miałem taki przymocowany, ale nie zauważyłem, by jakoś oddziaływał na psy spacerujące na poboczu – napisał na Facebooku Grzegorz Lindenberg z Koalicji dla Zwierząt.

Pies leży na drodze obok samochodu
fot. Shutterstock

Stało się, co dalej…

Jeśli już potrącimy zwierzę, trzeba mu pomóc. Świadome pozostawienie go na drodze to przestępstwo (art. 4 pkt 12 Ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt).

Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, zobowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb – zwraca uwagę młodszy inspektor dr Dariusz Podleś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Jeśli tego nie zrobi, podlega karze aresztu lub grzywny do 5 tys. zł. Również ustawa Prawo o ruchu drogowym w art. 45 zabrania kierowcy pozostawiania na drodze przedmiotów.

W tym wypadku uznaje się zwierzę za przedmiot, który mógłby zakłócić bezpieczeństwo ruchu – wyjaśnia Podleś.

Tak czy inaczej kierowca, który potrącił psa i nie zareagował, może ponieść odpowiedzialność. Dlatego najlepiej sprowadzić zwierzę na pobocze, a jeśli nie ma takiej możliwości i jest ono nieprzytomne, okryć na przykład kocem, by uchronić przed utratą ciepła, oznakować miejsce i powiadomić odpowiednie organa. Najłatwiej zadzwonić pod numer 112.

Jeżeli nie jesteś sprawcą, lecz tylko świadkiem potrącenia, zatrzymaj się i zapytaj sprawcę, czy możesz w czymś pomóc. Jeżeli sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia, spisz jego numery rejestracyjne. Pomóż psu i skontaktuj się z nami. Razem rozwiążemy ten problem – radzi z kolei na stronach TOZ w Szczecinie inspektor Anna Kiepas-Kokot.

Trzeba też odnaleźć właściciela psa i powiadomić go o wypadku. Jeżeli twój pies wróci do domu z jakimiś obrażeniami i podejrzewasz, że został potrącony, natychmiast udaj się do lecznicy. Nawet jeśli po wypadku uciekł, nie znaczy to, że nic się nie stało. Mógł na przykład doznać obrażeń wewnętrznych, takich jak uszkodzenie płuc, które w późniejszym czasie mogą spowodować śmierć. Po kilku dniach od wypadku może być już za późno.

Szczeniak z apteczką
fot. Shutterstock

Pierwsza pomoc

Nasze działanie w pierwszych chwilach po wypadku może ocalić życie naszemu lub obcemu czworonogowi. Kurs pierwszej pomocy dla zwierząt organizowany w wakacje kosztuje tylko 100 zł (www.szkolenia.perfectdog.pl).

Jeśli chcemy udzielić jakiejkolwiek pomocy, to należy pamiętać, że pies w szoku może nas pogryźć. Lekarze weterynarii radzą, aby po sprawdzeniu, czy zwierzę nie ma kłopotów z oddychaniem, zawiązać mu pysk szmatką. Jeśli okaże się, że nie oddycha, to:

Jedną ręką zamknijmy pysk zwierzęciu, przyłóżmy usta do jego nosa i wprowadźmy powietrze do płuc dwoma krótkimi dmuchnięciami. Kontynuujmy sztuczne oddychanie, przeprowadzając 15-20 oddechów na minutę, do czasu aż zwierzę zacznie oddychać – radzi Amy Shojai, autorka książki „Pies i kot. Pierwsza pomoc w nagłych wypadkach”.

Jeśli nie wyczujemy bicia serca, uciskamy klatkę piersiową na głębokość 1 cm, od 80 do 100 razy na minutę.

Reanimuje się tak psa aż do momentu dotarcia do kliniki. Gdy trzeba zatamować krwotok, na ranę kładziemy gazę lub kawałek materiału i przyciskamy ręką. Jeżeli dziąsła psa zrobiły się nienaturalnie białe, nie zapomnijmy owinąć go w koc.

W wypadku złamania starajmy się nie dotykać łapy. Przenosimy psa do samochodu na czymś sztywnym (deska, płyta). Przesuwamy go delikatnie – można to zrobić, podkładając pod ciało koszulę lub jakiś inny materiał. Potem jak najszybciej udajmy się do kliniki weterynaryjnej.

Autor: Konrad Piskała
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *