Przemyt szczeniąt udaremniony, ale przemytnik domaga się zwrotu zwierząt

Na drodze do świnoujskiego terminalu portowego funkcjonariusze straży granicznej zatrzymali samochód marki chrysler do rutynowej kontroli. Ze zdumieniem odkryli, że kierowca ma orzeczony sądownie zakaz kierowania wszelkimi pojazdami. Trzydziestoletni lublinianin zachowywał się tak dziwnie, że strażnicy zdecydowali się sprawdzić go narkotestem. Wynik okazał się dodatni – mężczyzna był pod wpływem narkotyków. W bagażniku zaś odkryli jeszcze większą niespodziankę: worek z przemarzniętymi, zmęczonymi i głodnymi szczeniakami i kociakami. Mężczyzna próbował przemycić do Szwecji cztery psiaki rasy shar pei, dwa miniaturowe pinczerki i dwa kotki rasy sfinks. Oczywiście przemytnik nie miał przy sobie żadnych dokumentów dotyczących zwierząt. Decyzją Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej maleństwa trafiły do świnoujskiego schroniska, gdzie się nimi troskliwie zajęto.

Mężczyzna zeznał, że przewożone w bagażniku stworzonka nie należą do niego, miał je jedynie przewieźć na teren Szwecji. Po kilku dniach podejrzany zmienił jednak zdanie i przyjechał do schroniska, twierdząc że pieski i kotki są jego własnością i chce je odzyskać.

„Narażenie żywych szczeniąt i kociąt ras szczególnie wrażliwych na transport w takich warunkach godzi w ustawę o ochronie zwierząt.” – skomentowała to zdarzenie Beata Kastrau należąca do lokalnego stowarzyszenia Animals Przystań Świnoujście. Powszechne oburzenie budzi postawa prokuratury, która nie postawiła mężczyźnie zarzutów związanych ze znęcaniem się nad zwierzętami, a to oznacza, że de facto ma on szanse na odzyskanie szczeniaków i kociaków, o ile udowodni, że należą do niego. PŁ