Psy na godziny - Psy.pl - mamy nosa!

Psy na godziny

Lubimy sprawiać sobie przyjemności: chodzić do restauracji, teatru, wyjeżdżać na egzotyczne wakacje. Czy mamy prawo dołączyć do tej listy futrzaka z wypożyczalni, który ma zaspokoić naszą potrzebę bezinteresownego kontaktu?

Chcesz mieć psa, ale nie masz odpowiednich warunków? Dzieci proszą cię, byś kupił im czworonożnego przyjaciela, ale boisz się, że po kilku dniach się znudzą, a obowiązki spadną na ciebie? Zastanawiasz się nad zakupem lub adopcją psa, ale nie wiesz, czy będziesz dobrym właścicielem? Amerykanie znaleźli na to dość szokujący sposób – komercyjną wypożyczalnię psów. Firma FlexPetz działa na podobnych zasadach jak wypożyczalnia kaset wideo czy filmów na CD.

Ratują i pożyczają
Zaczęło się nietypowo. Dwa lata temu Marlena Cervantes, wówczas studentka psychologii zwierząt, zaproponowała, że do jednego ze szpitali w San Diego w południowej Kalifornii przyprowadzi swojego psa, czekoladowego labradora Rickiego. Dzieci chore na autyzm niemal od razu zaczęły go głaskać i bawić się z nim. – To był wzruszający widok – opowiada Marlena. – Przyszło mi do głowy, że mogłabym mojego psa wypożyczać także zdrowym osobom, które pragną kontaktu ze zwierzakiem, a nie mogą go mieć na stałe. Ponieważ adoptowałam Rickiego ze schroniska, pomyślałam, że i jego towarzysze mogliby pełnić podobną rolę – wspomina.
Na początku 2007 r. Marlena otworzyła wypożyczalnię. Najpierw usługi oferowano tylko w San Diego. Pierwszym psem, który trafił do FlexPetz, był czarny labrador Jackpot. Marlena wzieła go ze schroniska – wychudzonemu i schorowanemu psu groziło uśpienie. Po roku FlexPetz działa już także Nowym Jorku, Bostonie i Los Angeles. Wszystkie psy do wynajęcia – na razie jest ich 11 – pochodzą ze schronisk. – W ten sposób ratujemy zwierzęta, które mają problemy ze znalezieniem nowych domów – przytacza swój koronny argument Marlena. – Chyba lepiej, żeby trafiały do nas, niż pozostały do końca życia w przytulisku.
Na co dzień czworonogi przebywają w psich przedszkolach (w Stanach Zjednoczonych to określenie odnosi się do miejsc, w których zwierzęta spędzają kilka godzin dziennie, gdy ich właściciele pracują). Mają tam zagwarantowaną opiekę weterynaryjną, szkolenie i możliwość zabawy. Marlena dobiera te miejsca tak, by miały duży wybieg, a psy nie spały w klatkach. – Dostarczamy karmę, a koszty pobytu pokrywają członkowie FlexPetz – tłumaczy.
Z wypożyczalni psów mogą korzystać jedynie jej członkowie. Roczny abonament kosztuje 100 dolarów, a miesięczna opłata w wysokości 50 dolarów przeznaczona jest na utrzymanie zwierząt. Za wypożyczenie czworonoga pobiera się 40 dolarów za dzień (w weekend są zniżki). W sumie klient może wydać rocznie nawet kilka tysięcy dolarów. – To drogo – przyznaje Marlena, ale zastrzega, że ceny muszą być wysokie. – Mają stanowić zaporę dla nieproszonych gości, którzy wynajęcie psa potraktowaliby jak wypożyczenie kasety wideo. Dlatego nasi członkowie są zobowiązani do co najmniej dwóch pobytów psa u nich w ciągu roku – mówi właścicielka FlexPetz. Przyjęto też zasadę, że jedna rodzina nie może wypożyczyć więcej niż trzy z oferowanych psów. FlexPetz liczy obecnie blisko 50 członków. Prawie drugie tyle czeka na rozpatrzenie wniosków. – Każdy chętny musi wypełnić ankietę, w której pytamy o to, czy wcześniej miał już psa, jak długo i co się z nim stało – wyjaśnia Marlena. – Czasem okazuje się, że ktoś oddał zwierzę do schroniska, bo nie mógł podołać obowiązkom. Oczywiście takie osoby nie zostaną nigdy członkami FlexPetz.

Klienci sobie chwalą
Wśród osób, które zdecydowały się na wynajęcie psa, próżno szukać niezadowolonych. Shari Gonzales, studentka z San Diego, jest członkiem FlexPetz od pięciu miesięcy. – Wyjeżdżając na studia, zostawiłam w domu ukochanego kundelka Gizmo, a że pochodzę ze Wschodniego Wybrzeża, nieczęsto się z nim widuję – opowiada. – W San Diego wynajmuję mieszkanie, w którym nie można trzymać zwierząt. FlexPetz okazał się idealnym rozwiązaniem. Od grudnia ubiegłego roku Shari wypożycza na weekendy czarnego labradora Jackpota, tego samego, którego Marlena uratowała ze schroniska. To na razie jedyny pies dostępny w San Diego.
Trzyosobowa rodzina Jenny"ego Goddarda mieszka na przedmieściach i wynajmuje Jackpota kilka razy w miesiącu. – Oboje z żoną pracujemy – opowiada Jenny. – Syn zaczął niedawno chodzić do szkoły i to on upierał się, byśmy mieli psa. Zapisaliśmy się do FlexPetz, by nauczyć go odpowiedzialności, z jaką wiąże się posiadanie zwierzaka. Za kilka lat na pewno adoptujemy lub kupimy własnego czworonoga, ale do tego czasu możemy się sporo nauczyć – przekonuje Goddard.
Właścicielka FlexPetz zapewnia, że członkowie z innych miast są podobnego zdania. – Po wypożyczeniu psa prosimy o wypełnienie ankiety. Klienci opisują, w jaki sposób psy wpłynęły na ich życie. Otrzymujemy same pozytywne odpowiedzi – mówi Marlena. W związku z tym zamierza jeszcze w tym roku otworzyć filię w Londynie. Poszerza również pakiet usług. W marcu jeden z ekskluzywnych hoteli w San Diego wynajął psa na wyłączność – Rupert będzie towarzyszył gościom w spacerach po mieście.

Przeciwnicy manifestują
Nie wszyscy jednak wierzą zapewnieniom Marleny o jej idealistycznym podejściu do sprawy. Im bardziej rozwija się działalność FlexPetz, tym głośniejsze są protesty obrońców praw zwierząt. Latem zeszłego roku w Bostonie członkowie The Massachusetts Society for the Prevention of Cruelty to Animals (lokalne towarzystwo ochrony zwierząt) urządzili dwugodzinną manifestację przeciwko wypożyczaniu czworonogów. Jednak choć udało im się zjednać polityków, którzy wprowadzili przepisy zakazujące tworzenia wypożyczalni psów i kotów, FlexPetz one nie objęły, bo siedziba firmy mieści się w stanie Delaware, a tam takich uregulowań prawnych nie ma.
Politycy nie dają jednak za wygraną. Chcą zakazać komercyjnego wypożyczania psów na terenie całych Stanów Zjednoczonych. „Jestem za wolnym rynkiem i jego dobrodziejstwami, ale wypożyczalnie zwierząt to już lekka przesada. Psa traktuje się jak członka rodziny. Czy pozostałych jej członków też pożyczasz?” – pytał na łamach jednej z bostońskich gazet kongresman Paul Frost (właściciel dwóch labradorów), autor projektu ustawy zakazującej powstawania firm trudniących się wynajmowaniem zwierząt.
Kathleen Sabina, psi psycholog ze schroniska w miejscowości Auburn, jest zdania, że wypożyczanie czworonogów źle wpływa nie tylko na psy, ale również na ludzi. – Oni chcą mieć czworonoga, ale nie chcą wziąć za niego odpowiedzialności. To nie jest dobry sposób na to, by nauczyć się obcowania z psem. Jeżeli ktoś szuka takiego kontaktu, niech wyprowadzi psa schorowanej sąsiadki albo przyjdzie do schroniska. Zawsze potrzeba tu rąk do pracy – mówi Sabina.
Podobną opinię o FlexPetz ma Paul Waldau, wykładowca psychologii zwierząt na wydziale weterynarii Tufts University z Grafion w stanie Massachusetts. – To pomysł nastawiony moim zdaniem jedynie na komercję. Lepiej, żeby zwierzęta ze schronisk trafiały do adopcji. Wyobraźmy sobie, jakie larum by się podniosło, gdyby ktoś chciał wypożyczać dzieci z domu dziecka.

JAK WYPOŻYCZAJĄ PSY W JAPONII

P rzed kilkoma laty Manabu Araki, właściciel sklepu zoologicznego Janet Village w Tokio, spostrzegł starszego mężczyznę przyglądającego się wystawie. Okazało się, że chciałby on kupić psa, ale wahał się, czy ze względu na swój podeszły wiek podoła nowym obowiązkom. Araki zaproponował wypożyczenie czworonoga na tydzień, co wniosło wiele radości w życie starszego mężczyzny. To wydarzenie stało się inspiracją dla uruchomienia wypożyczalni psów.
Dziś na klientów Janet Village czeka prawie 50 czworonogów. Po zapłaceniu opłaty członkowskiej (w przeliczeniu ok. 40 zł), podpisaniu zobowiązania do zapłacenia odszkodowania (ok.25 tys. zł), jeśli pies zaginie lub ulegnie śmiertelnemu wypadkowi, można go wypożyczyć. Stawka zależnie od wielkości psa wynosi 30-40 zł za godzinę, 200-400 zł za dzień lub 900-1200 zł za tydzień. Każdy klient otrzymuje zestaw do sprzątania po psie oraz miskę, natomiast karmę kupuje sam.
W Tokio jest obecnie ok. 170 firm zajmujących się wypożyczaniem psów. Niektóre z nich, jak Zoo Japa, dysponują kilkuset zwierzętami, nie tylko psami, ale też kotami, królikami, rybkami czy papugami. Restrykcyjne przepisy zabraniające posiadania psa na niektórych osiedlach, brak miejsca i czasu na zapewnienie właściwej opieki to najczęstsze powody, które sprawiają, że Japończycy kierują swoje kroki do wypożyczalni. (Paweł Kubisztal)

DLA PSA TO CIĘŻKA PRACA
Psu jako zwierzęciu społecznemu do normalnego funkcjonowania emocjonalnego niezbędne są stabilne więzi z członkami w miarę stałej grupy. Trudno sobie wyobrazić, jak zaspokoić tę potrzebę u „psa na godziny”. Zwierzak, który trafia stale do różnych domów, w których obowiązują różne zwyczaje, nie może przewidzieć, co go czeka, a zatem nie będzie się czuł bezpiecznie. Za każdym razem uczy się krok po kroku nowej sytuacji. To byłoby trudne nawet dla człowieka, któremu pewne rzeczy możemy wyjaśnić, a co dopiero dla zwierzaka, który musi sobie poradzić sam. Z perspektywy czworonoga lepsza jest już sytuacja psa hotelowego, który mieszka w jednym miejscu i ma stałego opiekuna, ale zabierają go na spacery różni goście. To też kwestia rasy: np. labrador chętnie pójdzie z każdym.
O tym, że sam pies odnosi jakiekolwiek korzyści z takiego wypożyczania, można by mówić tylko wtedy, gdybyśmy mieli do czynienia z osobnikiem bez trudności adaptującym się do nowych sytuacji i łatwo nawiązującym relacje z nieznanymi ludźmi, a jednocześnie skazanym na dożywotnie siedzenie w klatce w schronisku. To jednak sytuacja całkowicie wydumana. Wspomniane cechy psychiczne sprawiają bowiem, że pies idealnie nadaje się do normalnej adopcji.
Warto też uświadomić sobie, że taki pies pracuje – tak jak przewodnik pomaga niewidomemu, tak pies wypożyczany zaspokaja naszą potrzebę stworzenia relacji. I tu pojawia się wątpliwość etyczna: czy mamy prawo wymagać od psa, by pracował po to, by sprawić nam kolejną przyjemność, a jednocześnie nie ponosić za niego odpowiedzialności? (Joanna Iracka, specjalistka od zachowań zwierząt)

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *