Psy w niebie na serbskiej ziemi

Sasę otaczają setki machających ogonami psów. O każdym wie, skąd się tu wziął, zna jego imię i jego historię. Wszystkie zwierzaki są wysterylizowane i zaczipowane. Biegają swobodnie po całym terenie, a do boksów trafiają tylko na noc. Bezdomnych psów jest w Serbii mnóstwo, bo ludzie – sami nie mający środków na swe utrzymanie – je porzucają.

A wszystko zaczęło się od tego, że bezrobotny, podobnie jak 17 proc. Serbów Sasa znalazł w pobliskim lesie 4 porzucone szczeniaki. Ten moment zmienił jego życie. Został obrońcą zwierząt i założył schronisko w Niš w południowej Serbii. W 2010 roku otrzymał teren po dawnym klubie jeździeckim, nie musiał płacić czynszu. Teraz miasto chce odzyskać teren, choć obiecuje też, że znajdzie nowe miejsce dla schroniska.

– To nigdy niekończąca się walka – mówił Sasa agencji AFP. – Nie mam czasu nawet normalnie zjeść, nie mówiąc już o życiu prywatnym. Każdego dnia trzeba walczyć o to, by psy miały, co jeść, i by miały zapewnioną opiekę.

Początkowo Sasa korzystał z pomocy miejscowych piekarni i rzeźni, ale szybko musiał też szukać wsparcia. Teraz pomaga mu m.in. amerykańska organizacja Harmony Fund. Wiele zwierzaków jest adoptowanych za granicę – od początku istnienia schroniska nowe domy znalazło 250 zwierzaków. Ale to kropla w morzu potrzeb. Dlatego wciąż trzeba szukać nowych źródeł pomocy. MC