Problem pszczółki. W czym psu przeszkadza ubranko?

Ubranko dla psa – kiedy staje się fanaberią właścicieli, a kiedy jest koniecznością? Przede wszystkim nie możemy zapominać, aby to psu było w nim najwygodniej.

Nie lubię telefonów zaczynających się od słów: „Jest pan moją ostatnią deską ratunku”, bo to zwykle oznacza, że sprawa, z jaką zgłasza się opiekun psa, jest naprawdę podbramkowa. Tym razem przejęty głos kobiety brzmiał szczególnie dramatycznie: „Mój piesek ciągle staje się ofiarą napaści. Musi mi pan pomóc!”.

Ubranko dla psa – pszczoła

Umówiliśmy się na spotkanie w trybie pilnym i po kilku godzinach stawiłem się w wyznaczonym miejscu. Zza rogu budynku wybiegł, ciężko sapiąc, niewielki psiak z daleka przypominający zmutowaną istotę z horroru. Gdy ciągnąc swoją panią na smyczy i charcząc, podszedł bliżej, jego wyłupiaste, nabiegłe krwią oczy dopełniały przerażającego obrazu. Czarne ciało buldożka francuskiego było szczelnie opasane kokonem w barwach czarno-żółtych.

Na główce zaś zatknięty był diadem, z którego wystawały żółte czułki zakończone piłeczkami. Gdy pies się poruszał, owe piłeczki podskakiwały w rytm jego kroków, a zwierzak sprawiał wrażenie, jakby był wielką pszczołą podrygującą w jakimś szalonym godowym tańcu.

Rysunek Grzegorza Bąkowskiego
rys. Grzegorz Bąkowski

Niech pan sobie wyobrazi, że  wszystkie psy atakują mojego Rambo (tak miał na imię buldożek) i próbują mu odgryzać czułki. Biedaczek musi się bronić, a czasami kończy się to poważniejszą awanturą – tłumaczyła przejęta właścicielka.

– A czy próbowała pani wyprowadzać Rambo bez tych dodatkowych upiększeń? – zapytałem.
– Jestem pewna, że on lubi to ubranko, bo ono dodaje mu szyku – pani wydawała się nieco oburzona, że mogę być innego zdania.
– Prawdopodobnie inne psy, widząc dyndające czułki i ubranie pani pieska, są tym przestraszone i atakują, by się obronić przed czymś, co odbierają jako zagrożenie. Jest też druga możliwość: machające kulki na sprężynkach zachęcają psy do zabawy, a wtedy pani Rambo może być przestraszony, widząc psa gwałtownie do niego podbiegającego i łapiącego zębami część jego garderoby – odparłem.

– Proponuję eksperyment. Proszę zdjąć z psa ubranko i wyprowadzić go bez niego.

Udało mi się jeszcze przekonać panią, że pies nie zmarznie w  lecie, gdy wyjdzie na zewnątrz bez wdzianka, po czym wspólnie uwolniliśmy Rambusia od stroju pszczoły. Otrzepał się jak po wyjściu z wody i ruszył przed siebie, robiąc to, czym zajmują się zwykle psy podczas spaceru.

Po kilku dniach właścicielka psiaka zadzwoniła do mnie z podziękowaniami. Odkąd Rambo przestał dziwacznie wyglądać, jego relacje z innymi psami bardzo się poprawiły. Nawiązał kilka przyjaźni i stał się zdecydowanie bardziej radosnym, normalnym psem.
A ubranko pszczoły wisi w szafie i jest idealnym pokarmem dla moli.

Autor: Jacek Gałuszka