Pusia wypadła z drugiego piętra. Walczy o życie, ale jej los nie interesuje nikogo poza weterynarzem

Współpracująca z portalem Psy.pl lekarz weterynarii Dorota Cibor akurat miała dyżur w lecznicy. Przyjechali ludzie z psem na rękach. Od razu powiedzieli, że Pusia wypadła z drugiego piętra. Zaczęła się walka o życie suczki.

Zdjęcie RTG
fot. Dorota Cibor

Szybko się jednak okazało, że sprawa nie jest prosta – i to nie ze względu na urazy, jakich doznał pies. Osobami, które przywiozły Pusię, okazali się sąsiedzi właścicieli psa. Dlaczego? „Właścicielom” nie zależało na ratowaniu jej życia. Gdyby nie sąsiedzi, prawdopodobnie pies konałby pod oknem bloku.

Sąsiedzi zrobili więc, co mogli – zawieźli psa do lecznicy. Pies stał się bezpański. Tymczasowo prawa do opieki nad nim wzięła na siebie weterynarz. Wszystko rozgrywało się jednak w sobotę wieczorem, gdy lecznica kończyła już pracę, więc Pusię… zabrała do siebie do domu.

Pusia wypadła z drugiego piętra

Po diagnozie okazało się, że roczna suczka ma połamaną miednicę. Nie może chodzić. Jej kości wymagają zespolenia – a zespolić je można tylko podczas kosztownego zabiegu.

Nie umiem obok takiego nieszczęścia przejść obojętnie. Pusia mieszka teraz u mnie, jest w dość dobrej kondycji, ale bez zabiegu cierpi – mówi Dorota Cibor.

Lekarz weterynarii, która tymczasowo zaopiekowała się Pusią, nie może wziąć jej na stałe – ma już kilka swoich zwierząt. Nieraz ratowała jakieś zwierzęta w potrzebie, leczyła je, a potem szukała im domów. W ten sposób trafiły zresztą i do mnie dwa rude koty, które dwa lata temu uratowała z działek.

Tym razem jest o tyle trudniej, że Pusia wymaga operacji, która musi zostać wykonana przez specjalistę – chirurga. Dorota Cibor już umówiła się z lekarzem, który zabieg wykona w niższej cenie, jednak niezbędne materiały nadal sporo kosztują.

Czas i pieniądze

W tej chwili liczy się czas i pieniądze. Potrzeba 2000 zł na operację, rekonwalescencję i rehabilitację Pusi. Gdy wszystko się uda, weterynarz będzie szukała suczce domu stałego.

Aby wesprzeć finansowo ratowanie suczki, można wpłacić kwotę na stronie Pomagam.pl/pusiazokna.

Jak mówi Dorota Cibor, która od soboty zdążyła się z Pusią zaprzyjaźnić, ta suczka to miła i cierpliwa dziewczyna. Zasługuje na drugą szansę, którą otrzyma tylko wtedy, gdy uda się zebrać odpowiednią kwotę na zabieg.

Pusia 15 sierpnia skończy rok. Marzeniem Doroty Cibor jest to, by suczka dostała najlepszy prezent urodzinowy – nowe życie. Dołożycie się do niego?

Autor: Aleksandra Więcławska