Z ringu wystawowego do kojca bez wody i jedzenia. Bo zachorowała - Psy.pl - mamy nosa!
Kangal w kojcu

Z ringu wystawowego do kojca bez wody i jedzenia. Bo zachorowała

W brudzie, odchodach, bez wody. Tak żyła suczka rasy kangal w miejscowości Uniegoszcz. Jej właścicielka umieściła ją w kojcu, gdy okazało się, że nie może już brać udziału w wystawach ze względu na problemy ze stawem łokciowym.

Informacja o suczce rasy kangal „utrzymywanej w warunkach rażącego niechlujstwa” dotarła do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Wynikało z niej, że suczki nie wypuszczano od kilku miesięcy z kojca, a jedzenie i picie dostaje tylko od czasu do czasu.

Gdy inspektorzy przyjechali do Uniegoszczy, najpierw poczuli, że są na miejscu, bo z kojca, w którym przebywała suczka, unosił się fetor amoniaku i odchodów. Można się domyślać, że zwierzę od dawna nie było wypuszczane na zewnątrz i tylko w nim załatwiało potrzeby fizjologiczne.

Kojec kangala
fot. Facebook dolnoslaski.ioz

W kojcu porozrzucane były różne przedmioty, co sprawiało, że przypominał on raczej składowisko śmieci. Nie było tam zaś wody i jedzenia. Sam kojec znajdował się na porośniętej pokrzywami, wyglądającej na opuszczoną działce.

Inspektorzy stwierdzili, że suczka jest znacznie wychudzona (kangale to duże psy, powinny ważyć 41-54 kg, podczas gdy ona ważyła 35 kg). Mięśnie też były w zaniku, bo zwierzę było pozbawione możliwości ruchu. No i było odwodnione.

Suczka kangala
fot. Facebook dolnoslaski.ioz

Inspektorzy uznali, że suczce nie zostały zapewnione odpowiednie warunki zgodnie z przepisami Ustawy o ochronie zwierząt. Suczka została odebrana właścicielce i przewieziona do kliniki weterynaryjnej.

Zdaniem lekarzy weterynarii pies był skrajnie zaniedbany, brudny, z zapaleniem uszu, z wyczuwalnymi wszystkimi kośćmi szkieletu oraz ze znacznym zanikiem tkanki mięśniowej – można przeczytać na Facebooku DIOZ.

Okazało się, że właścicielka zaniedbanej suczki jest znana w środowisku prozwierzęcym. Ma też dwa berneńskie psy pasterskie. Suczka rasy kangal była przez większość życia (ma około 7 lat) psem kanapowym i wystawowym. Jednak gdy zaczęły się problemy ze stawem łokciowym i nie mogła uczestniczyć w wystawach, trafiła do kojca.

Kangal na wystawie
fot. Facebook dolnoslaski.ioz

Właścicielka uważa, że nie było podstaw do odebrania jej psa. Mówi, że jest on pod opieką weterynaryjną i że podjęła jego leczenie. Zapowiada, że będzie walczyć o jego odebranie. DIOZ wskazuje, że stan psa nie był spowodowany chorobą, tylko znacznym odwodnieniem. To zaś dowodzi zaniedbania zwierzaka.

Za znęcanie się nad psem może grozić kara do 2 lat pozbawienia wolności oraz nawiązka w wysokości 100 tys. zł.

Autor: Magdalena Ciszewska
2 na 5 na podstawie 3 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także
  • Lilla Bajraszewska
    Lilla Bajraszewska 26 maja 2017 o 16:29

    moim zdaniem to za mala kara za znecanie sie nad zwierzakiem ,powinno kara wiezienia ,dziekuje bogu za ludzi ktorzy uratuja te zwierzeta,i powinien byc calkowity zakaz trzymania jakiegokolwiek zwierzecia przez takich bezmuzgowcow

  • dwbem
    dwbem 26 maja 2017 o 17:39

    Co za wstrętna baba, ja też mam psy wystawowe ale jak są starsze to ich nie wystawiam, są w domu, kochane, zadbane i żyją jak tylko się da najdłużej. Pies to nie samochód do szpanowania, to żywe stworzenie , zasługujące na szacunek i opiekę do końca swoich dni. Powinni ją ukarać i to solidnie a nawet odebrać pozostałe bo obawiam się, że jak tylko przestaną być wystawowe i dochodowe to też wylądują na śmietniku.

  • bombel
    bombel 27 maja 2017 o 00:24

    Hehe ale bzdury. Kolejny pies ukradziony przez Konrada K i jego "inspektorat"...

  • Sszalin
    Sszalin 27 maja 2017 o 08:06

    Dla przykładu innych, kobieta powinna dostać zakaz dożywotniego posiadania jakich kolwiek zwierząt, dodatkowo nie więzienie ale może praca przy zwierzetach pod specjalnym nadzorem zmienila by nastawienie do zwierząt....

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *