Rozwój szczeniaka miesiąc po miesiącu – 4. miesiąc życia psa

4. miesiąc życia psa to m.in. pierwsze regularne spacery. Czworonóg nadal pozostaje jeszcze psim dzieckiem, ale w jego i naszym życiu zachodzą teraz poważne zmiany. Jakie?

4. miesiąc życia psa – gimnastyka intelektu

4. miesiąc życia psa to wiek, w którym nasze szczenię powinno zacząć podejrzewać, że posłuszeństwo nie jest jedną z opcji do wyboru. Na razie realizujemy makiaweliczny plan uczynienia z niego najgrzeczniejszego zwierzęcia świata głównie za pomocą nagród i atrakcji. Można jednak pokazać mu też, że w fizycznym powstrzymaniu od jakiegoś działania nie ma niczego złego.

Szczenię w tym wieku nie bardzo potrafi się na dłużej skupić, trudno wymagać od niego współpracy takiej, jak od starszych psów. Jednak nie należy czekać z nauką podstawowych komend do osiągnięcia mitycznego wieku dziewięciu miesięcy czy roku. W tym wieku możemy dać pieskowi podstawy, które będziemy wykorzystywać przez całe jego życie: budowanie więzi z przewodnikiem, odkrycie, że ludzie wydają polecenia, które psy wykonują, umiejętność podążania za ludzką ręką czy skupienie na nagrodzie. Słowem, nie tyle jest to nauka sztuczek, co wpajanie dobrych wzorców zachowań.

Istotną sprawą jest wyrobienie w zwierzątku przekonania, że rozwiążemy każdy jego problem. Nie chodzi tu o rozczulanie się nad szczeniakiem w każdej przykrej dla niego sytuacji, ale o stwarzanie mu jak największego komfortu psychicznego.

Przykro patrzeć na właścicieli, którzy w imię „powstrzymywania się przed rozpieszczaniem”, pozwalają silniejszym psom maltretować swojego malca, „żeby się nauczył zasad panujących w psim świecie”; ciągnącym go na siłę, gdy czegoś się boi („chodźże wreszcie, nic się nie dzieje!”); zachowującym się niczym sierżant musztrujący szeregowych, „żeby pies okrzepł i stał się posłuszny”.

właściciel bawi się z psem
fot. Shutterstock

4. miesiąc życia psa – kanalizowanie energii

Oprócz zaprzęgów żaden ze sportów uprawianych przez psy nie trafił jeszcze na olimpiadę, ale to nie znaczy, że tak się nie stanie. Jako zakochani w nowej pociesze opiekunowie zastanawiamy się, jak poradzimy sobie z przepełniającą szczeniaka energią. Pomysł na uprawianie któregoś sportu pojawia się zwykle spontanicznie, zwłaszcza gdy znajdziemy się wśród kynologów, którzy zajmują się którąś z jego licznych dyscyplin.

Zmuszanie dopiero wchodzącego w życie szczenięcia do forsownych treningów jest oczywiście nieporozumieniem, ale można je zapoznawać z niektórymi elementami wyposażenia – na przykład, jeśli myślimy o psich zaprzęgach lub tropieniu czy sportach obronnych, możemy pupila oswajać z noszeniem szelek (na początek bardzo miękkich i wygodnych). Psu, który miałby z nami uprawiać agility, nie zaszkodzi wizyta w klubie, pokazanie mu placu treningowego, stojących na nim przeszkód. Krótkie sesje nauki posłuszeństwa przez zabawę na pewno nie zaszkodzą, zwłaszcza że jest to królowa sportów, bez której trudno odnieść sukces w innych dyscyplinach.

4. miesiąc życia psa – pierwsze spacery

Nareszcie koniec kwarantanny i możemy wyruszać na spacery. Koniec z siusianiem na gazety, podkłady albo i… wszędzie, gdzie się da. Niesieni entuzjazmem tym boleśniej możemy przeżyć zetknięcie z rzeczywistością, która może mieć różne, zwykle denerwujące oblicza, a wśród nich takie, że piesek nie będzie lubił spacerów albo że je będzie lubił za bardzo.

Szczenię ma cztery miesiące i przyszło na świat w niezbyt korzystnym pod względem aury okresie. Środek zimy, a my wyciągamy go z ciepłego mieszkania na śnieg i mróz albo nieprzyjemną pluchę. Jeżeli nasze zwierzątko jest na dodatek rasy małej, miniaturowej lub krótkowłosej, to może się zrealizować pierwszy scenariusz. Słowem: nienawidzimy spacerów! Kto w ogóle coś takiego wymyślił!

Nic na siłę

Wiele osób stresuje się, próbując namówić do poruszania się tkwiącego w miejscu, trzęsącego się pieska wyglądającego jak kupka nieszczęścia. Nic to, stopniowo przekona się on, że wychodzenie może być przyjemne. Zwłaszcza jeśli w okresie kwarantanny jednak widywał świat na zewnątrz. Jeżeli podopieczny nie jest wyjątkowo zdenerwowany, będzie w stanie zjeść atrakcyjny smakołyk – podkarmianie dobrym jedzonkiem powinno mu pomóc polubić nowe środowisko.

Szczeniaki twardziele, zwłaszcza te obficie owłosione i obdarzone mocnym charakterem, mogą z kolei zachwycić się pomysłem regularnego wychodzenia z domu. Szczególnie jeśli trafi się pogoda z pocztówki: czysty śnieg, kilkustopniowy mróz, słońce… Wtedy przestrzeń pokryta tym czymś zabawnie zimnym prowokuje do galopowania.

Szczenię odkrywa, że świat zewnętrzny oferuje niesłychane atrakcje, w porównaniu z którymi jego własny, znany człowiek trochę blednie. Nie bardzo można takiemu rezolutnemu jegomościowi pozwolić robić wszystko, na co ma ochotę, zwłaszcza że w otoczeniu można spotkać psy nielubiące szczeniąt, szybko jadące samochody czy niemiłych przechodniów. A smarkacz jest ufny, uważa, że świat go kocha, więc bezrefleksyjnie pędzi do każdego obiektu, który go zainteresuje.

Pierwsze spacery lepiej więc odbywać na smyczy. Obroża dla tak młodego stworzenia musi być delikatna i mało przezeń wyczuwalna, a zamiast smyczy (na ogół sztywnej i obciążonej zbyt masywnym karabińczykiem) można użyć cienkiego sznurka. W pasmanteriach trafiają się małe, lekkie karabińczyki, toteż możemy taką szczenięcą smycz zrobić sami. Oczywiście w przekonaniu pupila, że da się przeżyć spacer na uwięzi, pomogą nagrody i zabawki. On musi wiedzieć, że jesteśmy bardzo atrakcyjni i mamy do zaoferowania wiele zajęć ciekawszych od tych, którymi kusi go otoczenie.

szczeniak siedzi na śniegu i pozuje do zdjęcia
fot. Shutterstock

4. miesiąc życia psa – nauki czystości ciąg dalszy

Spacery to dalsza nauka zachowywania czystości. Za oknem słota, a my wychodzimy z ukochanym psem około stu razy dziennie – przynajmniej tak nam się wydaje. Oczywiście na zewnątrz albo się boi i to sygnalizuje, albo się bawi. W obu wypadkach na pewno się nie załatwi. Poczeka, aż wrócimy do domu. I trudno mieć do malca pretensje: sami nauczyliśmy go w czasie kwarantanny, że siusia się w domu, na gazety. Jest grzeczny i tyle.

Czeka nas prawdziwa ścieżka zdrowia. Ciągłe wybieganie z psem na zewnątrz (w ocenie sytuacji pomaga zasada, że bardziej prawdopodobne jest, że malec załatwi się tuż po spaniu, zabawie i jedzeniu), ograniczenie jego swobody w mieszkaniu – chodzi o to, żeby był pod kontrolą i nie mógł przykucnąć cichutko w jakimś kąciku. Kiedy zdarzy się, że w końcu załatwi się na dworze, wychwalamy go pod niebiosa i częstujemy smakołykiem, natomiast nie karcimy za wypadek w domu. Raczej staramy się przerwać zachowanie i czym prędzej wynieść pupila na dwór.

Trzeba wiedzieć, że pies w tym wieku nie ma najmniejszych możliwości długiego powstrzymywania się od wypróżnień. Oczekiwania części świeżo upieczonych właścicieli, że czteromiesięczne zwierzątko będzie zachowywało czystość przez osiem czy dziewięć godzin, są absolutnie nierealistyczne.

4. miesiąc życia psa – ubranka i fryzura, czyli nie podkopuj zaufania 

W wieku czterech miesięcy pieski krótkowłose wciąż delektują się błogim spokojem w oddaleniu od zjawiska zwanego groomerem, czyli fryzjerem dla psów. Zima ma swoje prawa, więc szybko odkrywają, że pobyt na dworze oznacza czasem zmarznięcie. Wraz z nimi odkrywamy to my, ich właściciele – i wpadamy na pomysł założenia szczenięciu ubranka. Gdy już uda nam się znaleźć odpowiednie (a nie będzie to łatwe, bo większość jest sztywna, ma kaptury, wysokie golfy, wrzyna się w ciało i szeleści) i tak przypłacimy pierwsze próby włożenia go znieruchomieniem psiaka i buntem przeciwko temu czemuś, co go tak dziwnie obciska. Jednak mija to dość szybko, bo na dworze jest tyle atrakcji, że pupil zwykle prędko godzi się z wdziankiem i rusza eksplorować teren.

Na tym etapie życia psy długowłose dalej zapoznają się ze szczotką i grzebieniem. Teraz można już nieco przedłużać sesje czesania, dalej wspomagając się kuszącymi nagrodami. Czteromiesięczne szczenięta są wyjątkowo ruchliwe, więc nie będą się zachowywać idealnie. Unikajmy jednak zdenerwowania i pokrzykiwania. W tym wieku wszelka agresja (a dawanie ujścia emocjom tak właśnie jest przez psy odczytywane) jest odbierana wyjątkowo silnie. Nie byłoby dobrze podkopać kształtujące się właśnie zaufanie.

Najtrudniej mają psy szorstkowłose. Wielu specjalistów radzi, żeby już od czwartego miesiąca życia próbować je trymować (czyli skubać, usuwając martwe włosy). Istnieją teorie, że taki zabieg w tym wieku działa zbawiennie na psią sierść, przyspiesza bowiem jej wymianę na „dorosłą” i polepsza jej kolor oraz strukturę. Jednak naszego szorstkiego szczeniaka ratuje… pora roku. Ani go nie ostrzyżemy, ani nie wytrymujemy do gołego podczas panujących mrozów. Uff. I bardzo dobrze. Trymowanie bowiem wbrew temu, co twierdzi część fryzjerów (i właścicieli), jest czynnością dla psów niemiłą, a czasem bolesną. Na dodatek niesłychanie czasochłonną. Narażanie bardzo młodego psa na spory stres podczas tego zabiegu nie wydaje się rozsądne. Zatem i tak jesteśmy skazani na poczekanie na specjalistyczną pielęgnację do wiosny.

szczeniak u weterynarza
fot. Shutterstock

4. miesiąc życia psa – ostatni zastrzyk, czyli nie trzeba się bać

Najbardziej męczący w życiu każdego psa (i właściciela) cykl szczepień się zakończył. Jeśli nie zrobiliśmy tego wcześniej, pozostaje nam zaszczepić pupila przeciwko wściekliźnie. Zgodnie z prawem mamy na to trzydzieści dni po ukończeniu przez niego czterech miesięcy.

Niekiedy właściciele niepokoją się tym, zwłaszcza jeśli mieli psa wiele lat temu. Z tamtego okresu mogli zapamiętać opowieści o powikłaniach, głównie neurologicznych, po zaaplikowaniu tej szczepionki. Zdecydowanie uspokajam: szczepionki nowej generacji są bezpieczne i rzadko mają efekty uboczne.

Autor: Paulina Łukaszewska