Groomer i cud! Dla skołtunionego bezdomniaka fryzjerka otworzyła salon o północy

„Liczy się każdy, nawet najdrobniejszy dobry uczynek” – takim mottem, zaczerpniętym z piosenki „Come back” zespołu Depeche Mode, kieruje się właścicielka salonu fryzjerskiego dla psów BGE Grooming Kari Falla z Seminole County na Florydzie w Stanach Zjednoczonych. Kieruje się nim także o północy, gdy czyta na Facebooku, że znaleziono bezdomnego skołtunionego psa. Co wtedy robi groomer?

O północy otworzyliśmy nasz salon, żeby pomóc temu psiakowi znalezionemu w środku nocy. To była nagła sytuacja i nie chcieliśmy, żeby zwierzak dłużej cierpiał. Jakiś dobry samarytanin uratował go przed wpadnięciem pod koła samochodu. Zorganizował transport i przywiózł go do nas. Po kilku godzinach ścinania strasznych kołtunów ujrzeliśmy ten cudowny pyszczek! – pisze Kari na Facebooku.

Kari to psia fryzjerka (groomer), która prowadzi salon dla psów, a gdy tylko ma czas, strzyże bezpłatnie bezdomne zwierzaki, bo wie, że jeśli będą dobrze wyglądały, ich szanse na adopcję wzrosną.

Pies przed metamorfozą
fot. Facebook / BGE Grooming

Dlatego, gdy przeczytała w mediach społecznościowych, że ktoś zabrał psa z ulicy, psa, który wyglądał strasznie, nie zastanawiała się ani sekundy. Nie chciała, by dalej cierpiał, skontaktowała się więc z osobami, które znalazły zwierzaka, i poprosiła o dowiezienie go do jej salonu. Zwierzak musiał być umieszczony w transporterze, bo sam prawie nie był w stanie się poruszać.

Our INSIDE EDITION feature! Thank you everyone for your support. We are so happy to announce Lucky is doing GREAT in his current foster home and is getting better every day! ♡

Publié par BGE Grooming sur lundi 16 octobre 2017

Nie widzi i nie słyszy

O północy Kari zabrała się do pracy. Normalnie strzyżenie zajmuje jej półtorej godziny. Tym razem trwało ponad trzy wraz z dwoma kąpielami.

Cuchnął jakby był trupem. Nie mógł chodzić. Nie był w stanie się załatwić. Jego całe ciało wyglądało jak zmumifikowane. Wędrowały po nim pchły. Sierść była tak sfilcowana, że wydawało się, że zwierzak ma długą smycz ­ – opowiadała Kari reporterom www.dodo.com.

Zdjęcia nie są w stanie oddać tego, jak wyglądał Lucky. A my możemy sobie tylko wyobrażać, jaką ulgę odczuł, gdy boleśnie raniący go kołtun został usunięty.

Groomer i przyjaciele

Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy pomogli Lucky’emu. Dziękujemy kobietom, które go znalazły, i Zachowi, który zawiózł go do Altamonte Vet Hospital, by dalej ratować jego życie – pisze Kari na Facebooku.

Pies przed i po
fot. Facebook / BGE Grooming

W szpitalu okazało się, że Lucky nie widzi i nie słyszy. Ale zupełnie mu to nie przeszkadzało w machaniu radośnie ogonem, gdy dzięki Kari pozbył się pancerza, w którym był uwięziony.

Można to zobaczyć, bo Kari nagrała film i umieściła go na Facebooku.

Co dalej? Lucky trafił do domu tymczasowego, w którym każdego dnia dowiaduje się, jak ludzie, którzy kochają zwierzęta, traktują psy.

Efekty już są. Lucky zmienia się każdego dnia, rozkwita. I czeka, aż znajdzie się ktoś, kto zabierze go już na stałe.

Motto naszego salonu brzmi: „Liczy się każdy, nawet najdrobniejszy dobry uczynek”, i w tym wypadku ten uczynek uratował życie. Nie ma większej nagrody niż widok psa machającego radośnie ogonem po ostrzyżeniu. Strzyżenie może zmienić wszystko. Pies przychodzi do salonu smutny, ma sfilcowaną sierść, długie zaniedbane pazury, brudne uszy, a opuszcza salon podskakując radośnie, machając ogonem, szczęśliwy i pewny siebie – mówi Kari.

We were sent this video after he was groomed last night. THIS is why we opened at a moment's notice to help this little baby.When he was brought to us by the transporter , he couldn't even walk. He was carried in. His hair was so matted they became casts all over his body . He could not walk let alone wag his tail. He could not poop, his butt was sewed shut with matting. He couldn't feel you touching him, the mats were so thick it was insane. He was suffering.Look how happy he is now! 😍😍😍😍😍

Publié par BGE Grooming sur jeudi 12 octobre 2017

U nas też są takie salony, w których groomer pomaga charytatywnie. Jak choćby Psi salon prowadzony w Łodzi przez laureatkę nagrody Serce dla Zwierząt 2010 Ewę Grabowską.

Autor: Magdalena Ciszewska